Życie złożone z dźwięków

Życie złożone z dźwięków

Nie potrafię żyć bez muzyki. Ona musi mnie otaczać i szarpać struny w mojej duszy. Niewdzięczna to miłość, na szczęście obustronnie. Czasem ja nie odwzajemniam uczuć, czasem ona. Taka między nami miłosna równowaga.

Jak to się zaczęło?

Byłem dzieckiem, gdy szukano chłopców, którzy słyszą dźwięki i potrafią je powtórzyć. Nie zostałem uznany za muzycznie uzdolnionego. Dostałem się do klasy chóralnej z drugiego sortu. Talent się objawił przypadkiem przy drugim przesłuchaniu. Uczyłem się solfeżu, rozpoznawania interwałów i ćwiczyłem rytmikę. Dziś wiem co to jest kwarta czysta, tonacja C-dur i metrum 3/4, bo śpiewałem w chórze i grałem w orkiestrze dętej. To był piękny czas i niezapomniane wspomnienia. I początek miłości do muzyki.

Folklor i góralska muzyka

Uwielbiam nasz folklor, który został skrzywdzony przez… disco polo. Muzyka chodnikowa (bo z niej się całe zjawisko discopolowe wywodzi) nie przedstawia sobą żadnego poziomu, ani muzycznie, ani tekstowo. Proste melodyjki do tupanka nóżką. Nie rozumiałem jakie będą konsekwencje wywołane przez popularyzację tej muzyki, gdy w rozkwicie zaczęła brać się za folkową nutę. Nie chodzi już nawet o zwykłe majteczki w kropeczki. Melodie tradycyjne i nie mniej tradycyjne słowa powstające zazwyczaj przy ciężkiej pracy w polu zostały spłycone i dziś kojarzą się niechlubnie z discopolowym odłamem gatunkowym. Tak niesłusznie!

Do tej pory pamiętam wiele pieśni folkowych wywodzących się z korzennych staropolskich tradycji. Śpiewam czy to przy ognisku, czy podczas spotkań ze znajomymi, żeby było miło i swojsko. Wiele osób nie umie więcej niż jednej zwrotki. Czasem nawet połowę. Dzięki takim doświadczeniom wiem za co mogę podziękować dziś moim paniom z muzyki. Miłość do muzyki tradycyjnej zaszczepiona w dzieciństwie nadal trwa. Pomaga też zrozumieć, dlaczego my mamy lepiej, ale gorzej u nas z jakością i świadomością.

Więc chodź, pomaluj mój świat

Muzyka tworzona i odtwarzana zapada w pamięć. W moim wypadku zapamiętywanie działa automatycznie. Nie potrafię wyjaśnić fenomenu pojawiania się w mojej głowie melodii i słów uruchamianych w różnych sytuacjach życiowych. Nie pierwszy raz moi bliscy zwracają uwagę – zawsze coś podśpiewujesz i to świetnie pasuje do momentu, skąd Ty to bierzesz? Czuję jakbym komentował rzeczywistość za pomocą wyśpiewywanych słów. Wariackie, prawda? Przyrównuję tę schizę do przysłów, czyli mądrości powtarzanych z ojca na syna, które powstały na bazie doświadczeń ludzkich. Z muzyką jest podobnie. Ona wypływa z duszy, gdy ta przeżywa rozterki i ciosana jest przeżytymi przez człowieka wydarzeniami. Może dlatego tyle dobrych tekstów mam w pamięci i potrafię je wydobyć tylko, gdy wydarzy się coś, w czym mogły mieć swój początek? Takie niewidzialne połączenie z autorem, wielka empatia i zrozumienie.

Wspaniałe są te uczucia. Chcę się z Wami nimi dzielić, z miłości do muzyki. Bez niej w życiu jest dużo smutniej i trudniej. Życzę Wam i miłości, i muzyki. Bez większego powodu – dziś mam taką ochotę.

PS (prawie nie w temacie)

Paweł Opydo nie może się już ze mnie nabijać. Mam 200 fanów na fejsie. Czasem wrzucam tam dobrą muzykę, więc jeśli tylko chcesz – możesz polubić mój fanpejdż. Sporo też ćwierkam, więc śledź mnie na Twitterze (jakoś lepiej go czuję niż fejsa). Więcej grzechów nie pamiętam.

photo credit: RayMorris1 via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • (Po)psucie muzyki rdzennie folklorystycznej przez chodnikową mnie także boli…
    W domu zrezygnowaliśmy z TV, z muzyki absolutnie nie zamierzamy. Od zawsze ‚maltretujemy’ nasze młode tymi samymi dźwiękami których sami słuchamy i teraz słuchamy wszyscy wspólnie. Taka domowa edukacja muzyczna.
    Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez otaczania się muzyką.

  • rozsądna

    Myślę, że większość ludzi ma potrzebę słuchania muzyki. Dla mnie to swoisty wentyl bezpieczeństwa i remedium na różne życiowe zawirowania.

    „Idź zawsze tam, gdzie słychać śpiew – tam ludzie serca mają.
    Bo ludzie źli, chciej wierzyć mi, ci nigdy nie śpiewają” (nie wiem skąd znam, ale znam :))

    http://www.youtube.com/watch?v=5EmNiiAutno

    • Do tej pory mam kolorowy śpiewnik na sprężynie, który miałem obowiązek kupić w podstawówce. Tematycznie podzielony jest na pieśni tradycyjne, patriotyczne, rozrywkowe, okolicznościowe. Każda ma swój kolor. Przy utworach jest zapis nutowy, więc jak się już nawet zapomni melodię, to można ją zagrać i odświeżyć pamięć.

      Na samym wstępie był w niej cytat, nie przypomnę sobie czyjego autorstwa, ale brzmiał „Naród, który przestaje śpiewać, umiera”. Prawdziwe :)

  • Panie Muszkieteru, to narzuć mi Pan jakąś nową fajną płytkę (może być na priv), bo ostatnio jakoś nic mi nie leży specjalnie ;)

  • Przyjmuję życzenia i biorę je za dobrą monetę :-) A muzyka? Nie śpiewałem w chórze, ani nie grałem w orkiestrze, ale za to na keyboardzie i gitarze. Taka bardziej aktywna styczność z muzyką pozwala ją lepiej zrozumieć. Dzisiaj jestem już tylko odbiorcą, ale podobnie jak w Twoim przypadku – odgrywa bardzo ważną rolę na co dzień.