Życie jest huśtawką

Życie jest huśtawką

Huśtawka emocjonalna, nieustająca zmiana nastrojów, hopsasa osobista i zmienna jak kobieta kolej zawodowego losu. Życie jest huśtawką.

Każdy ma prawo do bycia zmęczonym, a ja ostatnio bardzo jestem zmęczony. Czuję, że biorę udział w maratonie, do którego niezbyt dobrze się przygotowałem. Plan trasy nieprzestudiowany, a w swojej naiwności o drogę pytam różnych napotkanych przypadkowo przechodniów. I wskazują mi źle, najczęściej w kierunku przeciwnym do mojego biegu.

Nie żalę się, zauważam fakty i z jednej strony wiem, że to normalny proces, który tylko bywa nieprzyjemny, a z drugiej – śmiać mi się chce, bo z boku muszę wyglądać komicznie. Czy chciałbym zmienić tę moją huśtawkę na coś innego? Za żadne skarby!

Trzeba się pogodzić z życiem i jego rytmem. Fatalnie to brzmi, ale tak jest i już. Zawsze chcemy nadawać mu ton, ale ono jest jak woda w rzece – płynie i nie zastanawia się, czy nam się to podoba. Zachowuję się czasem jak mały szkrab, który podchodzi ostrożnie z brzegu do płynącej wody i chce zmienić bieg fali, waląc zapamiętale w jej lustro. Ta, podrażniona przez moją dłoń zaczyna falować zgodnie z tym, jak została wzbudzona. Tylko na chwilę poddaje się, a później wraca do swojego naturalnego rytmu. Jak gdyby nic się nie stało, bo tak naprawdę to nie dzieje się przecież nic.

Żyj na huśtawce

Bywam zdezorientowany tym ciągłym husianiem się. Góra dół, góra dół, praca sen, praca sen, nadzieja i równanie kroku, nadzieja i równanie kroku. Rytm jest jeden, a czas dany jest tylko raz, z którego biegiem wszystko się ustoi.

Mogę w kółko odtwarzać te Elektryczne Gitary i nigdy mi się nie znudzą. Zawsze przypominają o mojej huśtawce, o rytmie, o wdechu i wydechu. To wspaniałe, że człowiek słyszy dźwięki i może pisać słowa, które są wsparciem w różnych, niezbyt prostych momentach. Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy ma chwile słabości i zmęczenia, ale nie wszyscy potrafią się do tego przyznać. Nie przed innymi, ale przed sobą, a to tak kardynalny błąd!

Cieszę się z mojej huśtawki, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że ona jest częścią mnie, bez której nie byłbym sobą. Poza tym polubiłem siebie, choć wiele mógłbym sobie zarzucić. W końcu muszę ze sobą wytrzymać do końca życia. W bilansie ogólnym to jestem z siebie zadowolony. Jak dostaję pstryczkiem w nos (no albo prawym sierpowym), to od razu biegnę podziękować Bogu. Choć w pierwszej chwili chcę głośno wykrzyczeć w Niebo: „nosz, kurwa mać!”. Nie zawsze to, co chcę jest tym, czego pragnę chwilę później. Ot, i cała huśtawka. Wiem, że każde wydarzenie i każdy fuckup ma sens. Nawet jeśli nie widzę go w pierwszym klinczu.

Teraz największym problemem jest mój rytm. Śpię w dzień, żyję w nocy, a jak próbuję te czynności zamienić miejscami, to brakuje mi czasu. Więc mniej śpię w dzień, mniej śpię w nocy i sumarycznie prawie nie śpię. Ryję nochalem o ziemię, a styki w mózgu alarmują, że za chwilę się przepalą. Jeszcze moment i powiem: STOP! Jeszcze dwa mgnienia oka i będzie już stabilnie, a rytm przestanie zasuwać z tak dużą częstotliwością.

Jestem tego pewny. Życie to przecież huśtawka. Góra dół, góra dół. Można się przyzwyczaić, ale warto znaleźć czas na odpoczynek.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Hej, ale wiesz, że 5 minut (nie koniecznie 5 dni) zwolnienia rytmu może Ci uratować życie psychiczne? Chyba warto. Świat by się zawalił? Zdrowia życzę :)

    • Wiem :) Tak trudno sobie dać te 5 minut, gdy masz tak wiele do zrobienia. Dzięki!

  • Myślę że odpoczynek jest bardzo potrzebny i nieodzowny, bo co z tego kiedy ciągle pędzimy do przodu nie przystając ani na chwilę, a w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę że przeminęło nam całe życie, to taki dość ekstremalny przykład ale wiele osób tak ma.
    Zamiast gnać do przodu lepiej się zatrzymać czasami na chwilę by poczuć że się żyje….

    • Otóż właśnie :) Huśtawka przewiduje przerzut ciężaru raz na jedną, raz na drugą stronę. Raz praca, raz odpoczynek. A mnie tego ostatnio trochę brakuje. Cóż. Nie mogę się doczekać ewentualnego urlopu, ale w najbliższej przyszłości czeka mnie raczej chorobowy niż wypoczynkowy. Góra dół. Trudno.