Źli dziennikarze, niewinni księża

Źli dziennikarze, niewinni księża

Ta notka nie miała się ukazać, ale temat zbyt mocno dotyka mnie jako katolika. Zdecydowałem się napisać parę słów o księżach i dziennikarzach dzięki… Kominkowi.

W obronie księży

Tomek w swojej notce Ilu skopanych księży potrzebujesz, aby poczuć się lepiej? broni księży. Tak, nie przejęzyczyłem się. Choć jego postać nie kojarzy się z gorliwym katolikiem, to o dziwo w tym tekście pochyla się nad biednymi księżmi. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że w tym samym miejscu lży dziennikarzy nazywając ich jełopami zarażającymi nas swoim debilizmem. Przywykłem już do charakterystycznego języka Tomka i nazywanie przez niego rzeczy oraz zjawisk po imieniu bez zbędnego cackania się nie jest dla mnie żadnym novum.

Pojawiło mi się jednak w głowie pytanie, czy rzeczywiście ci księżą są tacy biedni i niewinni? Odrzućmy na chwilę temat pedofilii, utylizacji kasy parafialnej czy lasek na boku. Takie rzeczy są, były i pewnie będą udziałem jakiegoś promila tej grupy i amen w temacie. Skupmy się raczej na tym, czy każdy ksiądz, który zobaczy mikrofon powinien przed nim klękać? Ludzie, którzy miłość i wierność Bogu ślubowali nagle czynią z mediów bożków i tłumnie ostatnimi czasy składają im ofiary w postaci nieprzemyślanych wypowiedzi. Dziwić się dziennikarzom, że wykorzystują sytuację i znajdują w tym nie tyle sensację, co dobry temat? Ja, jako katol, nie jestem zaskoczony. Sam chętnie opieprzyłbym takiego księdza za bzdury jakie wygaduje, nie zdając sobie sprawy, że zakładając koloratkę staje się przedstawicielem grupy, a wypowiadając się w medium – jej głosem. Nie ma różnicy, czy to będzie ksiądz ledwo po święceniach czy biskup, urzędujący w wiosce czy w mieście. Publiczne wystąpienie ZAWSZE rządzi się swoimi prawami. Koniec kropka.

W obronie dziennikarzy

Dziennikarzom można zarzucać brak obiektywizmu, szukanie tanich sensacji i rozdmuchiwanie małych spraw. Zgadzam się, że liczba okazji do przekroczenia cienkiej granicy to ryzyko zawodowe tej grupy i tym bardziej powinno się ją pilnować, by stała na straży rzetelności i profesjonalizmu. Nie twierdzę, że nie ma wśród dziennikarzy hochsztaplerów, ale na litość boską, gdy czują pismo nosem i temat, który trzeba pokazać światu (w tym wypadku obnażają głupotę i pychę księży), to czy można ich pracę nazwać wprowadzaniem w naszą krew mieszanki nienawiści do kleru? Podkreślam kolejny raz, ja jako katol tak tego nie odbieram. Widzę raczej, że wykonują swoją robotę. Nie znajduję jednak powodów, by po odbijających się czkawką wypowiedziach i błędach osób wysoko postawionych w hierarchii kościelnej przeć na sitko lub szkło z rewelacjami godnymi przedstawiciela bezmózgów (a nie wykształconych światłych ludzi). Okazja czyni złodzieja i w tej kwestii dziennikarze są bardziej chrześcijanami niż księża.

Wydawałoby się, że powinienem otoczyć zrozumieniem włodarzy Kościoła, ale takie sytuacje nie pozostawiają mi złudzeń. Każdy z nas powinien zająć się tym, do czego został powołany. Księża niech mówią o Bogu i miłości, a nie pociągu dzieci do seksu. Dziennikarze niech mówią jak jest i co się dzieje wokół nas w możliwie najobiektywniejszy sposób. Blogerzy niech wyrażają opinie o tym, co mówią dziennikarze i księża razem wzięci. Wtedy pewnie nikt nie będzie musiał nikogo za nic przepraszać.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Zdecydowanie tak. Róbmy swoje. Ale też pokazujmy, że rzeczywistość po drugiej strony plazmy jest bardziej bogata. Kościół to nie sami księża pedofile i obrońcy pedofilii. Jest wielu „franciszkopodobnych”, jest sztab kapłanów z powołania, którzy nie zasłaniają sobą Boga.

  • Mama Ka

    Jestem matką i mnie słowa tych księży przerażają… Ale chcę być uświadamiana przez media jakie głupoty plotą ludzie reprezentujący kościół.

    • Media nie muszą Ci tego uświadamiać. Wystarczy, że czasem pójdziesz na Mszę (http://muszkieter.in/2013/10/kazania-z-katolickiej-ambony/) i dowiesz się kilku ciekawych słów. Akurat w kwestii informacji – OK, w kwestii szkalowania Kościoła – nie OK. Każdy może zinterpretować takie newsy po swojemu. Jednak z racji tego, że jestem katolikiem po ludzku mi przykro, że księża sami wystawiają dupę do bicia.

  • Nie warto robić nagonki. Na nikogo. Bo tym samym wrzucamy wszystkich do jednego worka. Są fajni księża, z misją (ale o nich rzadko się pisze), są też tacy, którzy palną głupotę, która później obiega cały kraj (i słusznie, nie można ignorować faktu, że tacy ludzie są brani za autorytety). To samo się tyczy dziennikarzy, więc ocenianie na zasadzie „dziennikarstwo się stacza, wszystko robią dla rozgłosu” to uogólnianie. A uogólnianie jest złe. Pozdrawiam:)

  • W każdej dziedzinie, gdy się robi, co należy robić, jest dobrze.

  • Mnie jako katolikowi jest wstyd. To jest ten sam casus co w przypadku materiału Chajzera na blogerki. „o boze kamera, bede slawny bo powiem swoje trzy grosze”. Nie bronie dziennikarzy ani ksiezy. Ale badzmy realistami. Jedni i drudzy maja cos za uszami. Skoro wiem, ze jest nagonka, to na litosc boska nie komentuje czegos do mediow tylko robie swoje, na swoim podworku a nie probuje ratowac swiat poprzez medium ktore jest na mnie ciete. Do tego naprawde nie trzeba specialnych szkolen tylko odrobine mozgu. Wiadomo, ze dziennikarze beda sie skupiali na tematach chwytliwych. Taki jest odbiorca i taki chce material. Jak mozna nie wpasc na to, ze wyciganie z materialu cos co jemu pasuje a nie to co ksiadz powie. Telewizja kłamie. Tak było zawsze.

    • No nareszcie zdrowy głos. Uffff.

      • :)
        Telewizja kłamie. Przecież szczęście, radość i spełnienie są za nudne. Z tematu z czapy można zrobić sensacje i kryzys bo tego potrzebuje widz. Od tego jest montaż żeby się teza zgadzała. Nawet na żywo można poprowadzić rozmowę tak, ze tematyka odbiega od tej ustalonej.

  • kel

    Problem polega na tym, że dziennikarzami już dawno przestała kierować jakakolwiek misja a liczy się klikalność. Nawet pomijając to, że bardzo duża część z nich jest zwyczajnie niekompetentna, to wyciąganie niektórych słów z kontekstu, wyszukiwanie kolejnego księdza, któremu zdarzy się coś chlapnąć jest już nagonką. Jasne, pełna zgoda, że księża w ogóle nie powinni się na takie tematy w mediach wypowiadać, ale nie każdy jest przyzwyczajony do działania mediów i czasem mówiąc coś w dobrej wierze robi się z tego sensację.

    • To może zróbmy nagonkę na dziennikarzy?! Bo tacy źli i węszą tylko sensację. Nie czujesz, że piszesz dokładnie tak samo jak media o księżach, tylko adresatem są dziennikarze? Stwierdzając, że misji już nie ma obrażasz wielu dobrych fachowców wrzucając ich do jednego wora z pustymi karierowiczami.

      • kel

        No dobra, napisałem o wszystkich ale na myśli miałem większość. Niestety niewielu dziennikarzy zadaje naprawdę dobre pytania bo niewielu dziennikarzy ma prawdziwą wiedzę na tematy o które pytają. To zdaje się Mediafun kiedyś wspominał o tym jak został zaproszony do studia telewizyjnego jako ekspert tylko dlatego, że hasło na dany temat wpisane w google wyrzucało jego stronę na pierwszym miejscu, a jak sam przyznał, nie miał wiele wspólnego z tym tematem.

        O ile pierwsze newsy o lapsusach językowych miały uzasadnienie o tyle teraz jesteśmy świadkami odgrzewania tego samego kotleta tylko po to, żeby coś uszczknąć z tortu jakim jest uwaga ludzi. Nie bronię pedofilów i broniących ich zachowań, ale zwracam uwagę, że Kominek ma dużo racji mówiąc, że media nakręcają spiralę – i nie dlatego, że informują o pewnych zjawiskach, ale same je prowokują i same je kreują.

        • @disqus_dJKYKQI2Ur:disqus jak media mogą prowokować zjawiska, skoro jakiś księżulo chce zaistnieć i pieprzy trzy po trzy publicznie, a one akurat te wymóżdżyny demaskują? Wiem, jest wysyp wypowiedzi o pedofilii i jesteśmy nią zmęczeni, ale problem wypłynął wreszcie na szersze wody, m.in. dzięki mediom. Gdyby była wojna i ciągle czytalibyśmy o potyczkach, rannych, zabitych i siłach wroga, to też media nakręcałyby się informując opinię publiczną o tym, co się dzieje?
          Przesyt newsów nie musi stać w sprzeczności z rzetelnością.

          • kel

            W większości przypadków to nie księżulo przychodzi do dziennikarza tylko na odwrót. A media i dziennikarze mogą w bardzo prosty sposób prowokować zjawiska, ot choćby wyciągając jakieś zdanie z kontekstu i wrzucając je w nagłówek. Nie wiem jak jest w tym przypadku, bo nie badam tej sprawy bardziej szczegółowo, ale badając wiele innych zakładam, że i ta się niewiele różni.

            Oczywiście, że przesyt newsów nie musi stać w sprzeczności z rzetelnością, tylko moje obserwacje mówią mi, że niestety tak się bardzo często dzieje.

          • Skąd te dane, że większość? ;) Poza tym, co jest złego w tym, że dziennikarz wykonuje swoją pracę, czyli umawia się na wywiad, proponuje, wychodzi do człowieka? To jest wpisane w jego pracę.
            Podobnie w pracę księdza wpisane jest, by wypowiadał się lub nie wypowiadał na tematy, które pośrednio związane są z jego posługą. Trzeba być masochistą wystawiać się na krytykę, wiedząc jaka jest teraz sytuacja Kościoła i że przeżywa kryzys wiarygodności. Nieostrożność nie popłaca.
            kel, uogólnienia są krzywdzące. Rozumiem, że Twoje obserwacje kształtują subiektywne zdanie, ale jeśli oceniasz całą grupę, warto zadbać o choćby namiastkę obiektywizmu.

  • Hej, chyba za bardzo czarno-biało.
    Nie ważne ilu księży będzie się wypowiadać, jeżeli jest nagonka to jest i koniec. Można nawet spreparować materiały.
    Zgoda też jednak, że niektóre wypowiedzi to …. makabra…
    Tylko o Bogu i miłości? tu się raczej nie zgadzamy.
    I tak tu wrócę.