Za miłość nie trzeba płacić

Za miłość nie trzeba płacić

Żyje­my w dziw­nych cza­sach. Jest wszyst­kie­go pod dostat­kiem, a tak napraw­dę nie mamy nic. Nic, co by było war­te miło­ści.

Czy­tam książ­ki jak porą­ba­ny. Ostat­nio dorwa­łem "Sztu­kę odwle­ka­nia" i powiem szcze­rze, że wresz­cie czu­ję się zro­zu­mia­ny. Odwle­kam rze­czy i spra­wy, jestem pro­fe­sjo­na­li­stą w zosta­wia­niu rze­czy na póź­niej i wie­cie co? Kom­plet­nie prze­sta­łem się tym przej­mo­wać, poczu­łem zro­zu­mie­nie i wspól­no­tę z auto­rem tej małej ksią­żecz­ki. Nie prze­czy­ta­łem jej jesz­cze, bo... odwle­kam to w cza­sie. Po co tak się spie­szyć i biec za nie wia­do­mo czym. Bo będę bar­dziej oczy­ta­ny czy inte­li­gent­niej­szy? Nic z tych rze­czy. Po pro­stu czy­tam, kie­dy naj­dzie mnie ocho­ta i kie­dy mój stan mi pozwa­la się sku­pić na tyle, żeby rozu­mieć co czy­tam.

Co to ma do miłości?

A otóż ma i to dużo. Dużo miło­ści do sie­bie, takim jakim się jest, bez dida­ska­liów i innych pier­dół, któ­re wyda­ją się nam naj­waż­niej­sze, a w isto­cie są war­te kom­plet­nie nic. Zapo­mi­na­my o ludziach obok, zapo­mi­na­my o tym, że ter­mi­ny gonią (a kto je wymy­ślił? My sami!), zwłasz­cza te wyży­ło­wa­ne do gra­nic moż­li­wo­ści.

Kochaj­cie sie­bie. Za to nie trze­ba pła­cić niczym, tyl­ko życiem, któ­re będzie peł­ne suk­ce­sów, jeśli tyl­ko suk­ce­sem nazy­wa­my miłość, do rze­czy, do czło­wie­ka, do spraw, któ­re sami robi­my. Bo jak wte­dy się nie kochać? Tak po pro­stac­ku, bez nie­po­trzeb­nych fajer­wer­ków.

Za miłość nie trze­ba pła­cić. Bądź­cie pew­ni.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook16Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter