Wyluzować się

Wyluzować się

'Jesteś nie­źle pospi­na­ny' - rze­kła do mnie zna­jo­ma i powie­dzia­ła - 'wylu­zuj się...'. I tak sobie zda­łem spra­wę ze swo­jej opie­sza­ło­ści w relak­sie.

Reżim

Każ­dy z nas ma jakąś codzien­ność. Moja jest ostat­nio dosyć reżi­mo­wa. Wsta­ję o jed­nej porze, jem śnia­da­nie, póź­niej obiad, na koń­cu kola­cję. Wszyst­ko o okre­ślo­nym cza­sie, tro­chę jak na roz­kaz. Udzie­li­ło mi się to w segre­go­wa­niu moich ubrań - są pięk­nie poukła­da­ne, kolo­ra­mi i rodza­ja­mi. W saszet­kę pod prysz­nic zawsze naj­pierw żel do mycia cia­ła, dopie­ro póź­niej szam­pon, a na koń­cu gąb­kę i grze­bień do kudłów (bo mówię na sie­bie dok­tor Kudłacz). Taka kolej­ność wyma­ga­na jest przez prysz­nic, bo naj­pierw myję gło­wę, a dopie­ro póź­niej resz­tę cia­ła, by na koniec użyć grze­bie­nia do roz­cze­sa­nia wło­sów już cał­kiem nie­złej dłu­go­ści (być może będę wią­zał je w "kit­kę"). I tak sobie myślę, że nie­źle to sobie zor­ga­ni­zo­wa­łem, ale co by było jak­bym budo­wał dom. Prze­cież nie zaczy­na się od dachu, tyl­ko od fun­da­men­tów.

Nerwy

Sza­nu­ję swo­je ner­wy, ale nie na tyle, żeby nie mieć ner­wo­bó­li i tak mi brzmią w gło­wie sło­wa zna­jo­mej - wylu­zuj się. Jak tu się wylu­zo­wać, jak się trze­ba zor­ga­ni­zo­wać, bo ina­czej nic się nie sklei.

I wie­cie co - guzik praw­da! Mogę zacząć się myć od stóp do głów, ina­czej uło­żyć przy­bo­ry w saszet­ce albo cał­kiem z niej zre­zy­gno­wać. Bo kto mi zabro­ni. Mogę zmie­nić styl, mogę się wylu­zo­wać. Dom w koń­cu budu­je się od fun­da­men­tów. Zor­ga­ni­zo­wa­ny cha­os jest dome­ną odwle­ka­ją­cych, a ja do nich nale­żę na pew­no. Więc co się odwle­cze (i zmie­ni), to nie ucie­cze (bo w koń­cu gdzie?).

Wylu­zuj się. Będę sobie dziś przed kawą (inką) powta­rzał te sło­wa. Wylu­zuj się, jak Ci się chce. I tak będziesz sexy.

PS
Z dedykacją dla Iwony.