Współczesna droga krzyżowa (14 SMSów od Boga)

Współczesna droga krzyżowa (14 SMSów od Boga)

Sie­dzę w domu zupeł­nie sam. Tam gdzieś, nie­ca­łe 2000 lat temu też samot­nie umie­rał waż­ny Czło­wiek. Trud­no nam sobie to wyobra­zić, trud­no w to uwie­rzyć, jesz­cze trud­niej udo­wod­nić, ale nie­któ­rzy wie­rzą, w tym ja. Posta­no­wi­łem zatem prze­trans­po­no­wać ory­gi­nal­ną dro­gę krzy­żo­wą na taką, aby nam, współ­cze­snym ludziom było do niej bli­żej.

Dro­ga krzy­żo­wa ma 14 sta­cji. Moja współ­cze­sna dro­ga krzy­żo­wa będzie mia­ła 14 SMSów od Boga.

SMS #1: Skazałem Cię na na śmierć.

Uro­dzi­łeś się po to, by umrzeć. Jesteś moim dziec­kiem, któ­re kocham tak moc­no, że zesła­łem Cię na Zie­mię po to, abyś uświa­do­mił sobie jak trud­no jest żyć. Pro­si­łeś się na świat, to masz. Żyj tak, jak chcesz. Ci, któ­rzy byli przed Tobą i tak będą chcie­li zro­bić sobie z Cie­bie pod­da­ne­go i nie­wol­ni­ka. Albo, co naj­wy­żej odbio­rą Ci to, co naj­waż­niej­sze w ich świe­cie. Sła­wę, bogac­two i czer­wo­ne, biją­ce ser­ce, tak gło­śne jak sil­nik Fer­ra­ri. Będą chcie­li Cię zabić, dla­te­go że nie chcesz oddać im ducha, sza­cun­ku i god­no­ści.

SMS #2: Weźmiesz życie takim, jakim Ci je dałem.

Sko­ro już jesteś na Zie­mi, to musisz bujać się ze swo­im życio­wym krzy­żem. Nie ma prze­proś. Każ­dy, kto się tutaj dosta­je, musi zapła­cić fry­co­we. Nic za dar­mo. Masz swo­je pra­gnie­nia, wiem, ale nie­raz nie będziesz miał wpły­wu na to, czy się zisz­czą. Wie­rzysz w to, że jesteś kowa­lem losu? Zapo­mnij, głup­cze. Jesteś kowa­lem swo­ich decy­zji. Fakt, zde­cy­do­wa­łem za Cie­bie, że tu będziesz. Zro­bi­łem to w nadziei, że poka­żesz kla­sę. Jak na razie - dajesz radę.

SMS #3: Upadłeś raz? Najważniejsze, że chcesz wstawać.

Myśla­łeś, że jesteś taki sil­ny? Że nie ma na Cie­bie moc­nych? Że wszyst­kie sło­wa, któ­re powiesz, że te Two­je zasa­dy, któ­re wyzna­jesz nie jęk­ną, że nie upad­niesz pod ich cię­ża­rem? Sta­ry, co Ty sobie wyobra­ża­łeś? Na Zie­mi nie ma Niby­lan­dii, w któ­rej rzą­dzą marze­nia ścię­tej, roman­tycz­nej gło­wy. Życie jest twar­dą szko­łą, któ­ra nie pozwa­la ani na chwi­lę ode­tchnąć. Ciesz się, że padłeś dopie­ro teraz. Moc­ny z Cie­bie zawod­nik. Nie zawio­dłeś ani razu! Ale zda­rzy­ło się i zda­rzy jesz­cze nie raz. Pamię­taj o tym.

SMS #4: Jak będę dzwonił, dam Ci matkę do telefonu.

Mat­ki mają to do sie­bie, że nie rozu­mie­ją, a przy­naj­mniej nie wte­dy, gdy potrze­bu­jesz. Jak upa­dasz, cały świat nie zosta­wia na Tobie suchej nit­ki. Nisz­czy Cię z taką samą pręd­ko­ścią, z jaką wsa­dzał na pie­de­stał. I co? Głu­pio Ci teraz? A mama dzwo­ni upo­rczy­wie. Nie po to, by roz­wią­zać Ci pro­blem, bo ona cza­sem nawet go nie zro­zu­mie. Chce być przy Tobie, nawet wte­dy, gdy jest to dla Cie­bie upo­ka­rza­ją­ce. Potra­fisz ją przy­jąć? Ona na pew­no potra­fi przy­jąć Two­je cier­pie­nie. Musisz to wresz­cie sku­mać.

SMS #5: Wysłałem do Ciebie mojego kumpla, Szymona. Nie jest super inteligentny, ale ma krzepę.

Bo widzisz, Synu, cza­sem war­to przy­jąć pomoc. Ja wiem, że masz ogrom­ną siłę ducha i zaska­ki­wa­łeś mnie w róż­nych sytu­acjach, ale widzę, że z tą Two­ją codzien­no­ścią Ci nie idzie. Przy­da Ci się Szy­mon. Nie odrzu­caj go tyl­ko dla­te­go, że nie speł­nia Two­ich stan­dar­dów i wyobra­żeń. Ta przy­jaźń z nim, ta chwi­lo­wa ulga, to dla Cie­bie pre­zent i powi­nie­neś się cie­szyć. Praw­dzi­wych przy­ja­ciół w koń­cu pozna­je się w bie­dzie.

SMS #6: Musisz dbać o swój wizerunek. Najlepsza moja stylistka, Weronika, jest już w drodze.

Popatrz na sie­bie, jak Ty wyglą­dasz? Nie możesz się poka­zać świa­tu w takim sta­nie, no chło­pie! Cią­gle zasuw, cią­gle pra­ca, cią­gle zarwa­ne noce. Wor­ki pod ocza­mi, zawa­ły ser­ca, cho­ro­by wień­co­we, wyle­wy. Chcesz się dopro­wa­dzić do sta­nu ago­nal­ne­go na wła­sne życze­nie. Dla­te­go wysła­łem do Cie­bie moją naj­lep­szą sty­list­kę, któ­ra, choć przez chwi­lę, popra­cu­je z Tobą nad wize­run­kiem. Nie masz lustra? Ona weź­mie je ze sobą, nie bój nic. Zoba­czysz jak żało­śnie wyglą­dasz. Zadbaj o sie­bie.

SMS #7: Popracuj nad nogami, bo znowu się potknąłeś i zaryłeś.

Chy­ba jesteś maso­chi­stą. Dla­cze­go się tak męczysz? Dla­cze­go nie odpu­ścisz, tyl­ko cią­gle ten cel wyż­szy Ci w gło­wie? Mógł­byś prze­cież być kimś i nie musiał­byś dźwi­gać trosk, okru­cień­stwa i syfu całe­go świa­ta na bar­kach. Dla­cze­go Ty jesteś taki upar­ty? Pogię­ło Cię? Może jesz­cze mi powiesz, że znów wsta­niesz i z rado­ścią przyj­miesz cię­żar? Jesteś waria­tem, ale muszę Cię sza­no­wać, bo nie znam niko­go, kto padał­by i wsta­wał jak Ty. Masz w sobie coś z bosko­ści, doce­niam to.

SMS #8: Nie pocieszaj, nie pocieszaj. Sam siedzisz po uszy w bagnie.

Ja Cie­bie napraw­dę nie rozu­miem. Jak to moż­li­we, że facet, któ­ry prze­żył tak wie­le zła, któ­ry doświad­czył tyle cier­pień, potra­fi pocie­szać te głu­pie laski. Prze­cież one nawet nie wie­dzą, dla­cze­go pła­czą, same się nie rozu­mie­ją, a Ty je wspie­rasz? To bez sen­su. Doce­niam Twój altru­izm, ale to Ty potrze­bu­jesz wspar­cia, a nie one. No chy­ba że... łzy kobiet doda­ją Ci siły. Ja sam nie lubię, gdy baba pła­cze. Ser­ce mi się wte­dy kra­je. Może masz rację.

SMS #9: Co się z Tobą dzieje? Znowu gleba...

Prze­cież Ci mówi­łem - ćwicz! W sumie i tak zasko­czy­łeś mnie doku­ment­nie, bo nikt do tej pory nie wytrzy­mał tak dłu­go pod cię­ża­rem życia. Poku­sa tu, poku­sa tam. Padłeś? Powstań i rób swo­je. Co Ci mogę wię­cej powie­dzieć? Ile razy znisz­czy­łeś swo­je nor­my, tyle razy zro­zu­mia­łeś jak bar­dzo są waż­ne. Już czu­jesz o co mi cho­dzi­ło na samym począt­ku dro­gi? Im szyb­ciej pogo­dzisz się z tym, że świat wynisz­cza, tym łatwiej będzie Ci uchro­nić w nim to, co naj­cen­niej­sze.

SMS #10: Ubranie ma zaszczyt odziewać właśnie Ciebie.

Ostrze­ga­łem, że zabio­rą Ci wszyst­ko? Dziś gorz­ko tego doświad­czy­łeś. Jeśli wyda­je Ci się, że jesteś nagi, to nie martw się, bo masz coś dużo cen­niej­sze­go - życie. Sze­dłem z Tobą przez nie, krok w krok i znam Two­je sła­bo­ści. Jed­ne­go nie moż­na Ci odmó­wić - jesteś wspa­nia­ły! Nawet ogo­ło­co­ny możesz wykrzy­czeć, że jesteś czło­wie­kiem z krwi i kości, praw­dzi­wym. Nie pod­da­łeś się. Jestem z Cie­bie dum­ny.

SMS #11: Pora na ostatnią próbę. Umrzesz.

Powta­rzam się już, ale dawa­łem Ci tyle zna­ków, że wkrót­ce umrzesz. Nie powin­no być to dla Cie­bie żad­nym zasko­cze­niem. Obie­ca­łem też, że tu u mnie na górze jest dobro­byt, a na Zie­mię wysy­łam Cię z misją, abyś zro­zu­miał, dla­cze­go u mnie jest naj­le­piej. Wiem, jestem tro­chę nie­prze­wi­dy­wal­ny i nie­któ­rzy zarzu­ca­ją mi, że mam ich gdzieś. Gdy­by tak było, nie dzwo­nił­bym do Cie­bie tak czę­sto, a już na pew­no nie wysy­łał­bym SMSów (one zosta­ją, sło­wa powie­dzia­ne szyb­ciej ula­tu­ją, więc bar­dziej ufam tym napi­sa­nym). Bądź jed­nak spo­koj­ny. Umrzesz jako czło­wiek, któ­ry całe życie wal­czył o dobro. Zaj­mę się Tobą zaraz po śmier­ci. Pogódź się ze swo­ją sytu­acją. Jesz­cze tyl­ko parę chwil i będzie­my się z tego wszyst­kie­go śmiać.

SMS# 12: Nie wiesz nawet, jak cierpię... Zajmę się Tobą, Synu.

Jestem Two­im Ojcem i wiem, że wie­le razy się kłó­ci­li­śmy. Chcia­łeś zawsze robić wszyst­ko po swo­je­mu, ale sza­no­wa­łeś moje wytycz­ne. Dawa­łem Ci jed­nak wol­ną wolę, cza­sem nawet za bar­dzo nakrę­ca­łem, żeby spraw­dzić, czy sobie pora­dzisz. Głu­pio mi z tego powo­du, ale jestem Two­im rodzi­cem i kocham Cię, więc robię wszyst­ko dla Two­je­go dobra. Zosta­wi­łeś na świe­cie wie­le dobra, bo całe swo­je życie sze­dłeś ścież­ką praw­dy, spra­wie­dli­wo­ści, szcze­ro­ści, sza­cun­ku i god­no­ści. Może zabrzmię jak oszo­łom, ale cie­szę się, że już nie­dłu­go się spo­tka­my.

SMS# 13: Pamiętaj, że zawsze możesz liczyć na ludzi dobrej woli.

Synu. To, kim byłeś zosta­wia ślad w życiach innych. Dla kogoś byłeś cię­ża­rem, dla kogoś wyrzu­tem sumie­nia, dla kogoś ulgą w cier­pie­niu i jasną iskier­ką w ciem­no­ści świa­ta. Oni będą Cię pamię­tać, zaopie­ku­ją się Tobą, gdy już duch opu­ści Two­je cia­ło. Nie pozwo­lą, aby ktoś je zbez­cze­ścił i posta­ra się o god­ny pochó­wek. Z obo­wiąz­ku i sza­cun­ku do Cie­bie.

SMS # 14: To mój ostatni SMS. Do zobaczenia w domu!

Dotar­łeś do koń­ca swo­je­go życia tutaj, na Zie­mi. Sam wiesz jak było - raz lepiej, raz gorzej, ale par­łeś zawsze do przo­du. Kibi­co­wa­łem Ci od same­go począt­ku, choć byłeś zawzię­ty cią­gle dając szan­sę ludziom na to, by byli lep­si dla sie­bie. Nie podo­ba mi się Twój pomysł wra­ca­nia na Zie­mię pod posta­cią ducha, ale nie będę się z Tobą kłó­cił. Two­ja Zie­mia, Twoi ludzie. Wia­do­mo, że mnie też na nich zale­ży, choć cią­gle zasta­na­wiam się, co ja im takie­go złe­go zro­bi­łem, że we mnie nie wie­rzą. Tak, to nie­spo­ty­ka­ne isto­ty, zdol­ne do poświę­ceń na Two­ją mia­rę, Synu. Zoba­czy­my, jak sobie pora­dzą bez Cie­bie. Dałeś przy­kład i to chy­ba w tej całej dro­dze było naj­waż­niej­sze. Pozo­sta­je mi mieć cier­pli­wość do kolej­nych takich, jak Ty, wia­rę, że podo­ła­ją, miłość, by im wyba­czać błę­dy i nadzie­ję, że ukoń­czą bieg. Wra­caj do domu, mój Synu.

photo credit: Leonard John Matthews via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook19Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter