Wolność ma swoją cenę

Wolność ma swoją cenę

Odmie­nia­łem już wol­ność przez przy­pad­ki -> KLIK <- a teraz napi­szę, jaką ma cenę.

Wyobraźcie sobie króla Midasa

Król Midas obra­cał wszyst­ko w zło­to. Cze­go się nie dotknął sta­wa­ło się dro­go­cen­nym krusz­cem i tro­chę sprzy­krzy­ło mu się to, bo nikt z nim nie roz­ma­wiał i nie potra­fił na nie­go patrzyć ina­czej, niż przez pry­zmat jego daru. Dar stał się prze­kleń­stwem i ska­zał kró­la na samot­ność, tak prze­ni­ka­ją­cą, tak dotkli­wą, że sam na jego miej­scu ode­brał­bym sobie życie.

Wolność, a co to znaczy?

Może lepiej zapy­tać co to zna­czy być znie­wo­lo­nym. To przy­mus, to nakaz, to zakaz. To jest znie­wo­le­nie, a uwol­nić może­my się tyl­ko łamiąc naka­zy, zaka­zy i wal­cząc z przy­mu­sem. Z dru­giej stro­ny, jak tu wal­czyć z zie­lo­nym świa­tłem jak prze­cho­dzi­my przez jezd­nię. Ja wte­dy lubię zaga­dy­wać pyta­niem "Ty też cze­kasz na zie­lo­ne?" i wte­dy od razu atmos­fe­ra się roz­luź­nia, a nakaz prze­sta­je być takim zno­wuż ogra­ni­cze­niem.

Naka­zy i zaka­zy są po to, by nas strzec przed złem, ale zło pano­szy się wszę­dzie, nawet w małej sprzecz­ce z Żoną. Jaką wte­dy zasto­so­wać uciecz­kę? Ja mam pro­sty patent (za któ­ry zresz­tą dosta­je mi się moc­no). Odwlec to i zosta­wić na póź­niej. Uro­śnie? To niech se rośnie, sko­ro nie potra­fi­my tego zała­twić nor­mal­ną spo­koj­ną roz­mo­wą. Bo dla mnie cze­ka­nie i roz­mo­wa są wol­no­ścią, ceną za cze­ka­nie jest wła­śnie wol­ność roz­mo­wy i wybo­ru.

Cze­go zawsze życzę wszyst­kim - bądź­cie wol­ni i roz­mow­ni w swo­jej wol­no­ści. Tego Wam nie może zabrać nikt, no chy­ba że Wy sami. Nie pole­cam ;)