Wojna sensów: tolerancja vs akceptacja

Wojna sensów: tolerancja vs akceptacja

Woj­na sen­sów to pierw­szy cykl na blo­gu (jeśli ktoś czu­je nawią­za­nie do Woj­ny świa­tów Wel­l­sa, to dobrze). Pomysł zro­dził się z potrze­by porząd­ko­wa­nia zna­czeń, któ­re są czę­sto mylo­ne w inter­ne­tach. Dziś na kanał bio­rę akcep­ta­cję i tole­ran­cję.

Nie akceptuję przesadnej tolerancji

Czę­sto, gdy dys­ku­tu­ję z moimi roz­mów­ca­mi, tudzież czy­tel­ni­ka­mi, jestem ata­ko­wa­ny stwier­dze­nia­mi, że im coś nie prze­szka­dza, bo to tole­ru­ją. Wyda­wa­ło­by się, że wszyst­ko gra, ale jak się póź­niej oka­zu­je - to fał­szy­we tony. Mało kto zda­je sobie spra­wę z tego, że akcep­ta­cja zna­czy zupeł­nie co inne­go niż tole­ran­cja. Ta pierw­sza to ina­czej apro­ba­ta i zgo­da na coś bez wzglę­du na to, czy nam się to podo­ba czy nie. A jak jest z tole­ran­cją? Otóż ta z kolei coś zno­si, choć się z tym nie zga­dza. Tole­ran­cja każe nam wytrzy­my­wać czy­jąś odmien­ność i wca­le nie ozna­cza, że ją akcep­tu­je­my.

Wie­lo­krot­nie spo­tka­łem się z sta­wia­niem w tym samym rzę­dzie tego, co ktoś tole­ru­je i akcep­tu­je, a prze­cież to okre­śle­nia nie­mal prze­ciw­staw­ne. Skąd się bie­rze igno­ran­cja osób posłu­gu­ją­cych się tymi sło­wa­mi? Z nie­do­ucze­nia, z nie­do­kład­no­ści i nie­dbal­stwa języ­ko­we­go? Z mody, któ­ra każe sta­wiać pomnik tole­ran­cji? War­to zadać sobie te pyta­nia, ponie­waż ja na nie dzi­siaj nie odpo­wiem.

Mogę za to podać przy­kład, gdzie tole­ran­cja jest mylo­na z akcep­ta­cją, a prze­cież pew­nych spraw nie powin­no się tole­ro­wać (Kłam­stwo kłam­stwu nie­rów­ne).

PS

Bądź­my dla sie­bie inspi­ra­cją. Jeśli zda­rza się Wam spo­ty­kać z nie­wła­ści­wym zro­zu­mie­niem słów lub co naj­mniej ich złym uży­wa­niem na przy­kła­dzie czę­stych przy­pad­ków - opisz­cie je w komen­ta­rzach. Chęt­nie roz­pra­wię się z nimi w kolej­nych odcin­kach Woj­ny sen­sów.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter