Wojna sensów: mądrość vs inteligencja

Wojna sensów: mądrość vs inteligencja

Przy­glą­dam się na co dzień kul­to­wi inte­li­gen­cji, bo prze­cież kul­tu­ra jest tyl­ko dla niej zare­zer­wo­wa­na. Gawiedź ma popkul­tu­rę. Zasta­na­wiam się, czy to mądre stwier­dze­nie. Niech się zatem zmie­rzy mądrość z inte­li­gen­cją.

Spo­ty­kam się tak czę­sto z okre­śle­niem "ależ on mądry", gdy mowa o Kubie Woje­wódz­kim, że kisz­ki mi się w żołąd­ku skrę­ca­ją. Gdy wpi­szesz w szu­kaj­cie na YT X nisz­czy Woje­wódz­kie­go pod­sta­wia­jąc za X kogo­kol­wiek z bran­ży roz­ryw­ko­wej - znaj­dziesz kil­ka pere­łek, któ­re raczej z nisz­cze­niem nie mają zbyt wie­le wspól­ne­go. Nie­ste­ty, przy­kro to stwier­dzać, ale zde­cy­do­wa­na więk­szość ludzi myli "poje­cha­nie komuś" z inte­li­gen­cją, a tę z kolei z mądro­ścią. Świet­ny to moment na nowy odci­nek Woj­ny sen­sów.

Inteligentne zdobywanie mądrości

Wyda­wa­ło­by się to takie oczy­wi­ste, że inte­li­gen­cja, któ­ra pocho­dzi od łaciń­skie­go sło­wa intel­li­gen­tia ozna­cza­ją­ce­go zdol­ność poj­mo­wa­nia jest przy­mio­tem ludzi posia­da­ją­cych umie­jęt­ność ana­li­zy, ucze­nia się oraz wyko­rzy­sta­nia tej wie­dzy w nowych, zaska­ku­ją­cych sytu­acjach. Inte­li­gen­ci zatem spraw­nie myślą, reagu­ją i roz­wią­zu­ją pro­ble­my. Czy są mądrzy? Hola, hola! Do tego wca­le nie muszą być inte­li­gent­ni. Mądrość jest zde­cy­do­wa­nie szer­szym poję­ciem, zawie­ra­ją­cym przede wszyst­kim umie­jęt­ność wyko­rzy­sta­nia posia­da­nej wie­dzy i doświad­cze­nia do podej­mo­wa­nia wła­ści­wych i pozy­tyw­nych w skut­kach decy­zji. Okre­śla się ją też jako umie­jęt­ność pano­wa­nia nad emo­cja­mi i popę­da­mi czy oce­nę sytu­acji i spraw z moż­li­wie jak naj­szer­szej i obiek­tyw­nej per­spek­ty­wy.

Oka­zu­je się zatem, że mądry może być Karol Stras­bur­ger, a Kuba Woje­wódz­ki jest tyl­ko inte­li­gent­ny. Przez wypo­wie­dzi tego pierw­sze­go prze­ma­wia doświad­cze­nie i wewnętrz­ny spo­kój. U dru­gie­go znaj­du­je­my polot, rubasz­ny żart, zazwy­czaj reak­tyw­ne dzia­ła­nie wyni­ka­ją­ce z wni­kli­wej ana­li­zy ota­cza­ją­ce­go świa­ta.

Zasta­na­wiam się cza­sem, czy nie powin­no się dla roz­ryw­ki ota­czać ludź­mi inte­li­gent­ny­mi, a gdy nale­ży doko­ny­wać wybo­rów i zasta­no­wić się nad prze­my­śla­nym dzia­ła­niem - szu­kać rady u tych mądrych i spo­koj­nych. Może błę­dem jest to moje prze­sad­ne roz­dzie­la­nie cech, ale wyda­je się, że nie­zwy­kle trud­no zna­leźć osob­ni­ki posia­da­ją­ce tyle samo mądro­ści, co inte­li­gen­cji. Stąd nie­raz bie­rze się szu­flad­ko­wa­nie, a prze­cież wystar­czy zasta­no­wić się, prze­ana­li­zo­wać i zde­cy­do­wać (tyl­ko mądrze), czy lepiej bawić się pustym (ale inte­li­gent­nym) beł­ko­tem, czy może posta­wić na siłę doświad­cze­nia i mądro­ści.

Co wybie­rasz?

photo credit: [martin] via photopin cc