Włażenie do dupska

Włażenie do dupska

Zawsze zadziwiało mnie jak głęboko można komuś wejść w dupę. Jestem pełen uznania dla tych namiętnie się tam pchających oraz tych, którzy pozwalają sobie tam wchodzić.

Lizus

Kto wchodzi w rolę ugłaskanego dupowłaza? Zazwyczaj ten, co nie potrafi mieć własnego zdania, albo zbyt mało ceni siebie i chroni własny odwłok. Nie mogę znieść towarzystwa takich ludzi, których jedynym osiągnięciem życiowym jest ciągłe zaspokajanie swojego szefostwa w tak ułomny sposób. Bo przecież płaszczką, co się ciągle płaszczy wcale nie trzeba być, aby dogodzić. Zawsze uczono mnie, że moja wartość zależy od tego, co zrobię, a nie jak głęboko komuś wejdę w dupę. Zresztą wchodząc tam można upaprać się w gównie, które wcale nie pomoże osiągnąć niezależności, ani poczucia sprawstwa, ani szacunku do samego siebie. Istotniejsze przecież są fakty i rzeczy, którymi możesz się pochwalić tak, to moja sprawka, jestem niezły.

Precz z dupowchodami!

Niektórzy ludzie są tyci tyci. Takich też potrzebujemy w życiu, byleby nie dostawali kierowniczych stanowisk. Co wychodzi więc z zestawienia dupowchoda i tego, co uwielbia jak mu ktoś odbyt penetruje? Relacja idealna!

Gorzej mają się obserwatorzy, gdy widzą ten cały proces oliwienia, przygotówki i wcisku. Włazidupkowi nie wytłumaczysz, że to co robi jest gówno warte, bo szkoda czasu i nerwów. Temu, co wnikania jest odbiorcą i wręcz przepada za lizusostwem tym bardziej. Pozostaje obojętność, co z powodzeniem nieraz stosuję. Problem w tym, że jest to niesamowicie męczące. Upodlenie poniżanego niby mnie nie dotyczy, ale bardzo trawi od środka. Najgorszą torturą jest patrzeć jak ktoś robi to sam sobie. Rodzi się wtedy pytanie: jak można być tak bezkrytycznym wobec siebie? Ano można i jak się tak rozejrzycie wokół, to dupowchodów jest całkiem sporo. Ja mówię ich towarzystwu stanowcze nie. Mogę kogoś nienawidzić lub przynajmniej nie lubić, ale muszę mieć do niego szacunek. W sytuacji, gdy on nie poważa sam siebie, to już cios poniżej pasa. Dlatego nie bądźcie dupowchodami i nie pozwalajcie, by inni pchali się Wam w dupsko. Zyskacie na tym jeszcze większy szacunek do siebie (lub podbudujecie ten dopiero raczkujący) i pozbędziecie się z otoczenia ludzi-mebli (niby ładnie wyglądają, ale jedyne co można z nimi zrobić, to przesunąć z miejsca na miejsce). Moją zaś nagrodą będzie świadomość, że jest na tym świecie więcej interesujących samodzielnych jednostek niż ubezwłasnowolnionych kretynów.

Zdjęcie w nagłówku autorstwa Glenn’a Pebley’a
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • smakpodniebienia.pl

    Bardzo ciekawy wpis. Popieram i stosuję to samo w życiu.

  • Muszkieter, jak lubię Twojego bloga, tak ten wpis to słaby jest. Ot, 600 słów z minimalnym zawężeniem treści. Jakbyś obciął do sensownego formatu, żeby lania wody nie było to miałbyś dobrego tweeta :) Ale rozumiem, że pisane pod wpływem emocji, no i ostatnio było kilka dobrych wpisów, więc jest OK.

    • Dzięki za uwagę. Fakt, tekst pojawił się pod wpływem emocji, więc może nie jest wychuchany. Taka jednak rola bloga, żeby wylewać z siebie, co mi w duszy gra, a wczoraj akurat grały zgrzytliwe tony.

      • Niestety podpisać się muszę pod opinią Wojtka. Aż sprawdziłam, czy nie pomyliłam adresu :)

  • Co było inspiracją?

  • Cóż, to faktycznie na pierwszy rzut oka idiotyzm, chyba że jesteś makiawelistą i lizanie komuś dupy to jedynie środek do realizacji wyższego celu : ) – czyli wyliż silniejszemu, bo na razie (na razie!) nie jesteś w stanie go zmiażdżyć, a potrzebujesz go po swojej stronie.

    • Czasami miałam na to ochotę, ale czułam takie obrzydzenie trochę własną osobą. Będzie chciał to pomoże, jak się zapyta. Nie to nie. Odbytów nie ruszam.

    • Nie można najpierw zjeździć wioski jako gwiazda disco polo, by później aplikować do opery. Wóz albo przewóz. Jak to ładnie zostało napisane na moim FP przez „Emocjami pisane”: Niektórzy ludzie najpierw włażą namiętnie innym w d**ę, a potem się dziwią, że Ci tam właśnie ich mają…

      • Muszkieterze, ja bardzo popieram to co tu ^ wyżej napisałeś. Jak to mówią, z gówna bata nie ukręcisz.
        Dodam jedynie, że dupowłażenie na dłuższą metę jest nieopłacalne, bo pchając się innym w dupę przez całe życie, niczego nie osiągniesz oprócz orderu naczelnego lizusa. A to słaba umiejętność.