Wielbcie mnie!

Wielbcie mnie!

Król Julian z Pin­gwi­nów z Mada­ga­ska­ru jest bar­dzo sym­pa­tycz­ną posta­cią. Śmie­szy jego ego­cen­tryzm i nad­mier­ne umi­ło­wa­nie swo­ich poraż­ko­wych zacho­wań, prze­ku­wa­ne cią­gle w powo­dy do cha­li­pięc­twa. Czyż­by Julek był blo­ge­rem?

Argumenty nie są najważniejsze

Nie od dziś wia­do­mo, że nie jest waż­na dys­ku­sja, tyl­ko kto ostat­ni zga­si świa­tło. Jakiś baran wymy­ślił argu­men­ty. Po co to komu? Jeśli już są takie potrzeb­ne to tyl­ko te, któ­re będą przy­chyl­ne mnie, blo­ge­ro­wi. Bo ja jestem naj­waż­niej­szy, zawsze mam rację, mam laj­ki do skon­su­mo­wa­nia, sto­py do cało­wa­nia i figę z makiem, ale Wy, ludu czy­ta­ją­cy, wielb­cie mnie!

Nie­zły obra­zek, na któ­ry spo­glą­dam codzien­nie w Inter­ne­cie. Im mniej do powie­dze­nia, tym bar­dziej roz­bu­cha­ne ego. Nie pisał­bym dziś o tym, gdy­by nie fakt, że mnie to boli. Po pro­stu chcę, aby w blo­go było jak naj­mniej takich sfla­cza­łych inte­lek­tu­al­nie, kiep­skich blo­ge­rów. Każ­dy Król Julian znaj­dzie swo­je­go Mor­ta, któ­ry chęt­nie wyli­że mu sto­pę, ale prze­cież w blo­go nie o to się roz­cho­dzi. Dzi­wi mnie więc, dla­cze­go tak wie­lu inter­ne­to­wych pisma­ków idzie tą dro­gą. Więk­szość z nich ma poten­cjał, któ­re­mu nie dają szan­sy na roz­wój wybie­ra­jąc kró­lew­ską ścież­kę. A Ty, czy­tel­ni­ku? Albo będziesz słu­żył i odda­wał hołd, albo Two­ja gło­wa spad­nie z kar­ku. Nie ma innej opcji. Na pew­no?

Blogerzy nie lubią truizmów

Zasta­na­wia­łem się moc­no, dla­cze­go nacja blo­ge­rów nie lubi tru­izmów. I nagle bam! Wiem! Tru­izmy są zbyt stan­dar­do­we. Lepiej sto­so­wać oczy­wi­sty fałsz, któ­ry może zostać potrak­to­wa­ny jako figu­ra reto­rycz­na, zna­cze­nie któ­rej dostęp­ne będzie (jak się moż­na łatwo domy­ślić) tyl­ko wybra­nym. Wte­dy łatwiej nazwać pozo­sta­łych idio­ta­mi. Nie wiem, czy zauwa­ży­li­ście, ale wła­śnie sprze­da­ję Wam prze­pis na suk­ces w naszej blo­go uko­cha­nej. To takie banal­ne, praw­da?

Wyróż­nia­nie się na siłę, czy­li bycie pie­kiel­nie stan­dar­do­wym i nija­kim, a kre­owa­nie się na wyzwo­li­cie­la inter­ne­to­wych naro­dów z kaj­dan ich umy­sło­we­go zaścian­ka nazy­wam blo­go-kiczem. Ktoś może powie­dzieć, że walę śmier­dzą­cą kupę w swo­je gniaz­do w cza­sie, gdy sta­ram się je nie­co prze­wie­trzyć ze smro­du świe­żo goto­wa­ne­go soku z bura­ków. Trud­no. Lepiej się wypróż­nić niż uczyć jak to się porząd­nie robi.

Zamach na wolność

Nadal zaska­ku­je mnie w blo­go, jak łatwo prze­ciw­no­ści pod­cią­ga pod wol­ność. Wol­ność: sło­wa, myśli, uczyn­ków i zanie­dbań. Ktoś chle­je bro­war lub szkla­nę wód­ki, a póź­niej wyzy­wa innych człe­ko­kształt­nych, by zro­bi­li to samo - luz! Prze­cież nikt nie zabra­nia być idio­tą. Gorzej, jeśli ten idio­tyzm prze­do­sta­je się do prze­strze­ni publicz­nej, a taką jest rów­nież Inter­net. Czy to będzie blog, czy pro­fil w innym medium spo­łecz­no­ścio­wym - mówisz do każ­de­go. Nie wszyst­kie Two­je tre­ści nada­ją się do publi­ka­cji, więc war­to zasta­no­wić się, ile dadzą, a ile zabio­rą odbior­cy. Czy pochwa­łę kre­ty­ni­zmu moż­na nazwać wol­no­ścią? Nie. Jest inna nazwa - głu­po­ta. Czy dys­ku­sję o debi­li­zmie i pró­bę roz­wią­za­nia pro­ble­mu poprzez ogra­ni­cze­nie moż­li­wo­ści sze­rze­nia dzia­do­stwa w sie­ci moż­na nazwać cen­zu­rą? Nie. Jest inna nazwa - odpo­wie­dzial­ność.

Odpo­wie­dzial­ny i nie­głu­pi blo­ger. Gatu­nek na wygi­nię­ciu. On nie potrze­bu­je uwiel­bie­nia, bo woli praw­dę, roz­są­dek i te nie­szczę­sne tru­izmy, zbu­do­wa­ne prze­cież na doświad­cze­niu. Może nawet lubi cyta­ty i przy­sło­wia. Wie, że przed nim było spo­ro wiel­kich i wspa­nia­łych ludzi i był­by idio­tą, gdy­by nie korzy­stał z ich prze­żyć. Swo­je praw­dy dopie­ro odkry­je, ale nie przez zaprze­cze­nie aktu­al­nym, któ­re nadal sta­no­wią war­tość. Wła­śnie takich ludzi chciał­bym czy­tać w blo­gos­fe­rze, nie­za­leż­nych i wol­nych. Tyl­ko dla takich war­to tra­cić swój cen­ny czas. Wiel­bić ich nigdy nie będę. Od tego mam Boga.

photo credit: mliu92 via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter