Wątpliwości

Wątpliwości

Wszy­scy prze­cho­dzi­my przez mękę, gdy poja­wia­ją się wąt­pli­wo­ści. Nie­waż­ne cze­go doty­czą, wystar­czy że są i już po krzy­ku. Świę­ty spo­kój zabu­rzo­ny, a tak napraw­dę to zawsze "tyl­ko" kwe­stia decy­zji.

Pożeracz energii

Wąt­pli­wość to strasz­ny ener­ge­tycz­ny wam­pir (swo­ją dro­gą pisa­łem już kie­dyś o wam­pi­rach emo­cjo­nal­nych), któ­ry wpi­ja się w nasze ser­ca i umy­sły i toczy nas jak rak. A jak wia­do­mo - rak cho­dzi do tyłu, więc ozna­cza to ni mniej, ni wię­cej, że się cofa­my, gdy nie doko­nu­je­my decy­zji.

Czę­sto zarzu­ca mi się, że nie piszę na kon­kret­ny temat, nie daję nama­cal­nych rad, nie piszę w spo­sób upo­rząd­ko­wa­ny i spo­ro w moich musz­kie­ci­nach cha­osu. I wie­cie co? Współ­czu­ję ludziom, któ­rzy tak patrzą na moje pisa­nie, bo to była moja decy­zja. Dokład­nie chcę pisać nie­do­kład­nie, po swo­je­mu, czy cha­otycz­nie - moż­na by dys­ku­to­wać. O, wła­śnie! Dys­ku­sje, któ­re nie są mono­lo­ga­mi. To też moja decy­zja, bo chcę i nawet pra­gnę dys­ku­to­wać, zde­rzać hadro­ny nawet naj­bar­dziej roz­pę­dzo­ne. Szu­kam, bo jestem peł­ny wąt­pli­wo­ści i to, że dziś piszę ten tekst - też jest roz­wia­niem tych wąt­pli­wo­ści.

"Kiedy wszyscy wokół równiuteńko idą"

Czę­sto cytu­ję Łonę, bo jestem jego fanem. Uwiel­biam żon­gler­kę sło­wem, któ­re ma sens. Czy on robi hip-hop? Jasne. Tak samo jak upra­wia swo­ją poezję, bo jego tek­sty są napraw­dę trud­ne, jeśli się nie wsłu­chasz.

Więc mam wąt­pli­wo­ści i sam decy­du­ję, żeby o nich pisać, naj­czę­ściej wte­dy, gdy wszy­scy wko­ło rów­niu­teń­ko idą po tej samej ścież­ce. Wte­dy wąt­pli­wość jest decy­zją.

Życzę Wam dobrych wąt­pli­wo­ści.

PS
Z dedykacją dla wszystkich terapeutów.