Urszula nie wie kiedy się zestarzeć - płyta Eony snu

Urszula nie wie kiedy się zestarzeć - płyta Eony snu
Ocena3
  • Muzyka
  • Teksty
  • Kreatywność
  • Technika

Zawsze lubi­łem Urszu­lę, a przy­go­dę z jej muzy­ką zaczą­łem od pły­ty Bia­ła dro­ga, dla­te­go bez żad­nych obaw się­gną­łem po jej nowe wydaw­nic­two Eony snu.

Zachę­co­ny uda­nym powro­tem Bar­to­sie­wicz (Odre­stau­ro­wa­na Edy­ta Bar­to­sie­wicz — pły­ta Reno­va­tio) spo­dzie­wa­łem się, że i Urszu­la nie zawie­dzie, choć ostat­ni­mi cza­sy nie wyda­ła nic spek­ta­ku­lar­ne­go i jest o niej cicho. Nie przej­mu­jąc się tym wca­le odpa­li­łem Eony snu.

Co to są te Eony?

Sam nie wie­dzia­łem co to jest ten eon, ale się dowie­dzia­łem. Moż­na go rozu­mieć jako wiek, erę, albo naj­więk­szą jed­nost­kę geo­chro­no­lo­gicz­ną w dzie­jach Zie­mi (#what­da­fuck?). Nie­któ­rzy też poda­ją, że to isto­ta "pośred­ni­czą­ca pomię­dzy bóstwem a stwo­rze­niem". Napraw­dę nie wiem, co poeta miał na myśli nada­jąc taki tytuł pły­cie i nawet nie chcę się dowia­dy­wać, bo zwy­czaj­nie zala­tu­je tu gra­fo­ma­nią.

Nie­ste­ty z całą pły­tą (no może poza paro­ma kawał­ka­mi) nie jest lepiej niż z tytu­łem. Ewi­dent­nie źle brzmi w ustach 53-let­niej kobie­ty "mam z Tobą dobrze i wiem, to jest mylą­ce" (Pasu­jesz mi). Że co?! Nie za bar­dzo chcia­łem wie­rzyć wła­snym uszom, no ale nie prze­sły­sza­łem się. Urszu­la naby­ła też jakąś dziw­ną manie­rę i zacią­ga­nie gło­sem jak nasto­let­nia dzie­wo­ja. Może dalej będzie lepiej?

Nie­ste­ty nie mam dobrych wia­do­mo­ści. Im dalej w las, tym gorzej lub jesz­cze gorzej. Utwo­ry Wia­ra oraz Miłość przy­po­mi­na­ją sta­rą dobrą Ulę, któ­rą znam. Nie ma w nich wydu­ma­nych popi­sów, a tek­sty, choć nie naj­wyż­szych lotów, są do przy­ję­cia. Sły­chać nawet, że w tej bal­la­do­wej sty­li­sty­ce woka­li­st­ce do twa­rzy. Nie trze­ba cze­kać jed­nak zbyt dłu­go na kolej­ne wynu­rze­nia nie­speł­nio­nej miło­ści dora­sta­ją­cej pan­ni­cy. Zawa­ha­łem się wte­dy czy nie wci­snąć STOP.

jak możesz teraz być z nią po tym wszyst­kim,
co dałam Tobie ja,
jak możesz teraz kochać ją, być jej bli­ski,
jak kie­dyś byłam ja

Mój Boże... Czu­ję się pra­wie jak­bym tra­fił na plan Miło­ści na boga­to.

Przed wyłą­cze­niem odtwa­rza­nia obro­nił mnie Oce­an łez. Nie wiem, może ja zwa­rio­wa­łem? Czy mam aż tak roz­re­gu­lo­wa­ne­go wewnętrz­ne­go kry­ty­ka? Zasta­na­wiam się dla­te­go, bo utwo­ru da się (dzię­ki Bogu!) słu­chać i wyda­je się ide­al­nie skro­jo­ny pod Urszu­lę. Naresz­cie jakieś uko­je­nie... Ale co to zno­wu? Nie może być faj­nie, bo na sce­nę wkra­cza dzia­do­stwo... Czy to się kie­dyś skoń­czy? Nie masz nic to jakaś kole­dżo­wa popie­dół­ka, któ­ra kale­czy moje zmę­czo­ne uszy. O czym jest? Otóż pod­sta­rza­ła gwiaz­da roc­ka śpie­wa do mnie, żebym dał jej jed­ną noc. Czy nie nama­wiał do tego kie­dyś zespół Bol­ter w swo­im zna­nym hicio­rze? Zachę­cał jeden raz i już bied­nej pol­skiej muzy­ce w zupeł­no­ści wystar­czy. Moją kator­gę koń­czą dwa zno­śne nume­ry - Gra­alMy Way Home (ten dru­gi nawet zno­śniej­szy). Jestem bar­dzo wycień­czo­ny...

Urszulo, zmień tekściarza i muzyków

Pły­ta Eony snu jest bar­dzo sła­biut­ka, wręcz (poza trze­ma utwo­ra­mi) nie do prze­słu­cha­nia w cało­ści. Jakieś wyro­śnię­te 13-lat­ki chęt­nie się odnaj­dą w jej realiach. Może to i dobrze, bo w mło­dzie­ży przy­szłość, ale Urszu­la ma już tro­chę lat i na pol­skiej sce­nie muzycz­nej nie jest ano­ni­mo­wa. Przy­kro mi patrzeć jak daje się pogrą­żać sła­by­mi tek­sta­mi i naiw­ny­mi aran­ża­mi. Nie rozu­miem dla­cze­go pozwo­li­ła się tak skrzyw­dzić. Pew­nie mia­ło wyjść, że niby jesz­cze w niej spo­ro ener­gii i chę­ci do życia? Mia­ło, ale nie wyszło. Zamiast cza­du pozo­sta­je nie­smak, smro­dek bra­ku pomy­słu na sie­bie i zatrzy­ma­nie na pew­nym eta­pie karie­ry, w któ­rym trze­ba zde­cy­do­wać dla kogo i co się gra. Urszu­la powin­na zro­bić (jak naj­szyb­ciej) rze­tel­ny rachu­nek sumie­nia. Jeśli wybra­ła dro­gę do słu­cha­cza poprzez sztucz­ne kre­owa­nie się na młód­kę to może, podob­nie jak Doda, spaść z wyso­kiej sce­ny i nikt jej nie zła­pie. Jest tyl­ko sub­tel­na róż­ni­ca mię­dzy tymi woka­list­ka­mi. Doda jest dwa razy młod­sza i z kon­tu­zją sobie pora­dzi, a Urszu­la może się już nie pozbie­rać. Nie życzę jej tego i trzy­mam kciu­ki, by otrzą­snę­ła się z tego kosz­mar­ne­go eono­we­go snu.