Ty też sprawdź czy jesteś FOMO nie wiadomo

FOMO nie wiadomo">
FOMO nie wiadomo" alt="Ty też sprawdź czy jesteś FOMO nie wiadomo" />

Do tej pory nie wie­dzia­łem, co to jest FOMO (z ang. Fear Of Mis­sing Out), ale jak tak patrzę na swo­je zacho­wa­nie to chy­ba jestem raso­wym fomia­kiem.

Co to jest FOMO?

FOMO to ina­czej przy­mus cią­głe­go spraw­dza­nia co się dzie­je w oba­wie, że coś nam umknie. Ma potrze­bę, by być infor­mo­wa­ny na bie­żą­co o wszyst­kim - od even­tów, przez aktu­al­no­ści, po zmia­ny sta­tu­sów Two­ich zna­jo­mych. Każ­de pierd­nię­cie jest dla Cie­bie istot­ne, dla­te­go musisz być za wszel­ką cenę pod­pię­ty do netu i jak cho­ry w szpi­ta­lu pod kro­plów­ką - kar­mić się.

Czy jestem fomiakiem?

Jak­by się tak dobrze przy­gląd­nąć, to żyje­my w dobie sta­łe­go dostę­pu do netu, infor­ma­cji jest aż nad­miar (wystar­czy po nie się­gnąć), mamy komór­ki, table­ty, net­bo­oki i nasze oto­cze­nie jest moc­no zin­for­ma­ty­zo­wa­ne. Spo­łecz­no­ściów­ki rze­czy­wi­ście doko­pu­ją, zwłasz­cza jeśli w jakiś spo­sób zawo­do­wo zmu­szo­ny jesteś, by mieć tam kon­to. Jeśli Face­bo­oka czy Twi­te­ra możesz uży­wać jako narzę­dzia mar­ke­tin­go­we­go, to rów­nie dobrze może posłu­żyć jako kanał infor­ma­cyj­ny dla Two­ich prze­żyć. I tu się zaczy­na niby uza­leż­nie­nie, dla­te­go, że możesz się podzie­lić czym chcesz (prze­dłu­żyć sobie peni­sa chwa­ląc się jakąś pier­do­łą, poin­for­mo­wać, że wła­śnie wsta­łeś czy wrzu­cić zdję­cie jaj, któ­re usa­dzi­łeś na śnia­da­nie), a Inter­net to przyj­mie. Jed­ni Cię polu­bią, inni znie­na­wi­dzą, znaj­dą się też tacy, któ­rym będziesz obo­jęt­ny. Dla­te­go tu jest tak dobrze, a Ty jesteś FOMO nie wia­do­mo.

Nie ma bata na Mariolę

Zasta­na­wiam się, czy jestem fomia­kiem i wycho­dzi mi na to, że tak. Kto dziś fomia­kiem nie jest? Są tacy wśród nas? Zupeł­nie nie czu­ję się osa­mot­nio­ny. Mówią, że jest inne życie poza wir­tu­al­nym - oczy­wi­ście i nawet je mam, uda­ne, real­ne, nama­cal­ne. Więc po kie­go grzy­ba robić z tego scho­rze­nie? Uwa­żam, że dziś bez sie­ci nie da się żyć peł­no­war­to­ścio­wo. Jeśli ktoś się uprze, to może się zamknąć w chat­ce na bez­lu­dziu, zbie­rać grzy­by, hodo­wać owce, golić weł­nę i zbie­rać len. Takie życie też jest faj­ne. O tym jed­nak, czy jest faj­ne... nikt się nie dowie, bo ów pustel­nik niko­go o tym nie poin­for­mu­je przez sieć ;) Co naj­wy­żej jakiś fomiak poje­dzie na urlop i nie­chcą­cy zaha­czy o samot­ni­ka w pusz­czy, co obja­wi się niczym innym jak not­ką na FB i zdję­ciem na Insta­gra­mie.

Na FOMO nie ma bata. Każ­dy z nas jest FOMO. Moż­na jed­nak regu­lo­wać poziom FOMO w orga­ni­zmie - wystar­czy tro­chę kon­se­kwen­cji i zdro­wej oce­ny sytu­acji :) Bo jak sie­dzisz przed ekra­nem i kle­piesz w kla­wi­sze przez 12 h na dobę i nie czu­jesz, że powi­nie­neś pójść się prze­wie­trzyć lub spo­tkać ze zna­jo­my­mi, to rze­czy­wi­ście masz pro­blem. Z dru­giej stro­ny nie daj­my się zwy­czaj­nie zwa­rio­wać i nie nabi­jaj­my kab­zy psy­cho­lo­gom, któ­rzy wymy­śla­ją coraz to now­sze cho­ro­by cywi­li­za­cyj­ne. Tak dla wła­sne­go dobra i na wła­sny rachu­nek.

PS

Jeśli chcesz spraw­dzić, czy i Ty jesteś FOMO, roz­wiąż test: LINK

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter