Twórcza moc agresji – John Eldredge, książka „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy”

Twórcza moc agresji – John Eldredge, książka „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy”
Ocena4.5
  • Dzikie serce zachęca do zmian w życiu, pod warunkiem, że dokładnie ją przeczytasz. Dzięki tej książce możesz zrozumieć naturę mężczyzny i zamiast z nią walczyć, wykorzystać jej wspaniały potencjał kształtując swój charakter, hart ducha i wewnętrznego chłopca, który zawsze pragnie przygody, bitwy i serca kobiety.

    Idealna pozycja dla zagubionych, poszukujących, wymagających od siebie, którzy nadal wierzą w prawdziwą siłę męskiej natury pochodzącej od Boga.

Są książki, które łyka się jednym tchem. Są też takie, które męczą i z utrapieniem czekasz aż się skończą. Są też takie, które czytasz i nie wierzysz, że musisz wracać kilka wersów wcześniej, aby zrozumieć płynącą z nich paraliżującą prostotę prawd. Ten trzeci rodzaj reprezentuje „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy” Johna Eldredge’a.

Dlaczego sięgnąłem po tę książkę

Dzikie serce zostało wydane w 2001 roku. Rok później szedłem na studia i wkraczałem w brutalny realny świat. Nie byłem na to gotowy, a w sercu już wtedy posiadałem wiele ran. Kiedy dowiedziałem się, że jest taka książka, która pomoże mi zrozumieć siebie i wybaczyć tym, którym powinienem, nie byłem jeszcze gotów po nią sięgnąć. Byłem zbyt młody, zbyt plastyczny, zbyt emocjonalny. Dziś jestem o te kilkanaście lat starszy, ale kuksańce od życia pootwierały zabliźnione rany. Nie krwawią tak obficie jak kiedyś, ale ciągle przypominają o sobie. Dlatego sięgnąłem po Dzikie serce, by zrozumieć co się ze mną dzieje i dlaczego tak trudno mi wybaczać ludziom oraz sobie.

Męskie serce jest dzikie

Dzisiejszy mężczyzna jest ładnie ubrany, pięknie ogolony nie tylko na twarzy, wspaniale wyrzeźbiony przez siłkę, basen i fitness, miły, skuteczny, metroseksualny i… taki niemęski. Wmawia się nam, że mamy kryzys i nasza agresja czy porywczość jest czymś złym. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przystaliśmy zgodnie na tę kastrację naszej dzikości, która pozwalała przetrwać przeszłym pokoleniom. Dziś nie wypada być gwałtownym, dziś trzeba nad sobą panować. Jak politycy. I kłamać, że jest się szczęśliwym.

Po przeczytaniu Dzikiego serca zrozumiałem co jest nie tak. Autor rozprawia się niezwykle celnie z aktualnym postrzeganiem facetów jako zagubione barany, które nie potrafią sobie radzić z kobietami i oczekiwaniami stawianymi przez nowoczesny świat. Przypomina, z czego składa się męska natura i czego pragnie serce mężczyzny: stoczyć bitwę, przeżyć przygodę, uratować Piękną. Tak proste, a zarazem tak trudne do zrozumienia. Każdy z facetów przecież, gdy był dzieckiem bawił się w wojnę. Wielu z nas uczestniczyło też w harcerstwie czy wyjazdach na obozy, rajdy i inne. Zakochiwaliśmy się w najbardziej pociągających, najpiękniejszych i najmniej dostępnych dziewczynach. Czy coś się zmieniło od szczenięcych lat? W dorosłym życiu chłopiec staje się mężczyzną i musi rozumieć swoją naturę, skąd pochodzi i dlaczego myśli i działa w określony sposób. To, czego oczekuje od nas świat przeczy wyrytym w męskich sercach potrzebom. Dlaczego zatem mamy ze sobą walczyć? Po co staczać wewnętrzne bitwy, w imię czego? Spełniania oczekiwań? Zawsze będą to oczekiwania wszystkich, tylko nie nasze, typowo męskie. Dlatego się dusimy, dlatego nie możemy się odnaleźć,  bo jak można się świetnie czuć, gdy nie pozwala się nam być sobą. W Dzikim sercu Eldredge’a co rusz spotkasz się z takimi stwierdzeniami, które w swojej prostocie przekazują ciągle dzisiaj podważane istotne prawdy. To esencja tej książki i najsmaczniejsza jej część.

Mężczyzna przekazuje męskość

Dzikie serce jest podzielone na 12 rozdziałów. Połowa z nich opisuje naturę mężczyzny, potrzeby jego serca i wynikające z nich porywczość i agresję, ale także rany jakie zadaje mu pierwszy facet w życiu – własny ojciec. Autor dogłębnie analizuje na realnych przykładach swoich pacjentów i przyjaciół, ukazując jak silny wpływ na dojrzałą przyszłość ma młodzieńcza przeszłość. Dowiadujemy się, skąd wynikają problemy mężczyzny z akceptacją siebie, z wybaczeniem swojemu ojcu, z próbą życia w zgodzie z prawdziwym ja, zakrzyczanym przez to fałszywe. John sypie cytatami (co może na dłuższą metę męczyć) i nie ukrywa, że jest głęboko wierzącym człowiekiem. Nie przeszkadza mu to jednak w krytyce Kościoła, który również przyczynia się do wyrywania dzikich elementów z męskiej duszy. Udowadnia na bazie tekstów biblijnych, że Chrystus i wielu innych mężczyzn przed Nim, było także posiadaczami dzikich serc. To chyba było dla mnie największym kopniakiem w korę mózgową. Niby czułem, ale nie wiedziałem, że rzeczywiście w męskiej brutalności jest wielka siła, jeśli używana w zgodzie z duchem i sercem. Ta moc pozwalała nam przecież przeżywać całe wieki i chronić to, co najważniejsze w życiu. Nasze dzieci, żony oraz tych, którzy nie mogą się bronić. Mężczyzna nie musi brać udziału w wojnie, w której przelewa się krew (choć jak wiadomo, to nie jest wykluczone, jeśli trzeba będzie stanąć do walki). To nieraz bitwy o uczciwość, sprawiedliwość i życie oparte na prawdziwych, surowych zasadach. Takie zadanie, wypełniane w zgodzie z męską naturą, choć trudne i karkołomne pozwala nam facetom żyć autentycznym życiem.

Dzięki Dzikiemu sercu zrozumiałem, że bycie mężczyzną to jedyna w swoim rodzaju przygoda i podróż, której mogę doświadczać całym sobą. Właśnie w niej jestem głównym bohaterem i centrum wydarzeń. Od tego, co zrobię i jakich dokonam wyborów zależy moja męska siła. Wystarczy przestać się bać i uwierzyć temu, co podpowiada męskie serce. Gdy jednak przyjdzie czas, że stanę się dawcą życia, będę mógł w pokorze przekazać to, czego sam się nauczyłem. Świadomie.

Jeśli jesteś zainteresowany kupnem „Dzikiego serca”, to gorąco polecam skorzystanie z oferty księgarni Matras. W momencie, gdy kupisz książkę z podanego przeze mnie linku – ja otrzymam prowizję, więc ostatecznie Ty staniesz się posiadaczem bardzo cennej pozycji, a ja zarobię. Korzystamy więc obydwoje. Jestem Ci za to z góry bardzo wdzięczny, dziękuję!

PS.

Powoli wracam do czytania (pozdrawiam rozsądną!). Chętnie dowiem się, co polecacie, założyłem też konto na lubimyczytać.pl, więc możemy się powymieniać doświadczeniami i poznać (dopiero obczajam jak tam działają zaproszenia do znajomych etc., ale pewnie niedługo się nauczę).

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+2Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • dziekuj.blogspot.com

    „Dzikie serce” czyta się tak, że zapiera dech w piersiach (także w tych kobiecych). Gorzej już z żeńskim odpowiednikiem „Dzikiego serca” czyli z „Urzekającą”. Wciąż nie mogę przebrnąć przez tę książkę, a niby jest do mnie – jako do kobiety – kierowana.
    Dzięki za przypomnienie. Może za jakiś czas wrócę do tej lektury.

  • to teraz księżniczki muszą porzucić broń, którą gdzieś po drodze zdobyły, gdy same broniły się przed smokiem…

  • BGN

    Muszkieter, brachu (mam nadzieję, że mogę do Ciebie tak powiedzieć, tak odczuwam po powyższym wpisie) akurat tej książki teraz potrzebowałem. Bardzo. Chociaż temat wybaczenia ojcu wydaje się dla mnie nie do przeskoczenia i tak, to chyba pochłonę „Dzikie serce” jeszcze dzisiejszej nocy.

    • Dobre pytanie z tym ebookiem. Szukałem, ale nic nie znalazłem, więc zainwestowałem w papier :) Najtaniej w dykoncie książkowym – Aros.pl.

      Dzięki za miłe słowo. Ta książka naprawdę może dużo pozmieniać w Twoim postrzeganiu i rozumieniu przebaczenia.

  • rozsądna

    Dzięki za pozdrowienia – szczere czy nie :) I cieszę się, że wracasz do czytania, bo mnie książki przynoszą ukojenie, odrywają od rzeczywistości, uczą i pomagają na wiele innych sposobów podczas różnych życiowych zawirowań.
    A nawiązując do Twoich problemów z wybaczaniem – to konieczny krok, żeby odciąć się od przykrych doświadczeń i ruszyć do przodu. Brak wybaczenia najbardziej szkodzi Tobie, a nie tym, którym nie chcesz wybaczyć. Spróbuj, a zobaczysz, jaki poczujesz się wolny i lekki – niezapomniane doświadczenie.

    Jedną z moich głównych zasad w życiu jest właśnie ta – wybacz i zapomnij. Jak wyrzucam z pamięci nieprzyjemne wydarzenia, to odcinam się od ich wpływu na moje życie, uwalniam. I dlatego nigdy nie chowam urazy ani się nie obrażam, bo szkoda mi na to mojej życiowej energii.

    • A czemuż miałoby być nieszczerze :) Wiesz, że lubię się z Tobą podroczyć (wydaje mi się, że Ty ze mną też, taka niewidoczna sympatia).

      Ja miałem spory problem z wybaczeniem. Jestem dosyć pamiętliwy, wszystko zależy od kalibru rany. Niektóre nie potrafią się od tak zabliźnić, są zbyt głębokie. Umiem wybaczać, ale z amnezją gorzej. Nawet jeśli moja świadomość zapomina, to podświadomość daje w kość. Za dużo przeżyłem. Dzikie serce mówi o tym jak zrozumieć swoje rany oraz tych, którzy je zadali i przy okazji nie czuć się ani ofiarą, ani nieudacznikiem. To dla mnie cenna lekcja.

      http://www.youtube.com/watch?v=VIEMXR51pmQ

      • rozsądna

        Jakbym nie lubiła, to nie zaglądałabym tu, a już na pewno nie komentowała – cenię swój czas :)

        • I za to Ci dziękuję.

          • rozsądna

            Z oczywistych powodów (jestem kobietą) nie czytałam tej książki, ale może się skuszę i to zrobię, bo Twoje streszczenie jej przekazu mnie zainteresowało. I być może pomoże mi lepiej rozumieć mojego męża i jego dzikość serca :)
            Bo muszę Ci powiedzieć, że mój mąż absolutnie nie był moim ideałem mężczyzny. Zawsze dopuszczałam do bliższych kontaktów chłopaków inteligentnych, poukładanych, spokojnych, oczywiście przystojnych i dość przewidywalnych, z gotowymi planami na przyszłość. Tylko że dla żadnego z nich moje serce mocniej nie zabiło. Dopiero mój mąż mnie zauroczył, bo miał w sobie właśnie tę dzikość, energię i wewnętrzną siłę, której nie mogłam się oprzeć. I był, a właściwie wciąż jest jedynym facetem, który potrafi mnie zdominować i któremu się podporządkowuję. I nie czaił się, nie prosił i nie zabiegał, tylko po prostu mnie zagarnął. Nawet nie poprosił mnie o rękę, tylko oświadczył, że już pora, żebyśmy się pobrali i zaklepali termin. A jak się opierałam, to postawił mi ultimatum – teraz albo wcale.
            Sądzę, że jestem typową przedstawicielką swojej płci i większość kobiet wybiera silnych, władczych mężczyzn, trochę dzikich, ale z ustaloną hierarchią wartości. Takich, na których można liczyć w trudnych momentach i skorzystać z ich siły.

  • Dostałam kiedyś „Dzikie Serce” i „Urzekającą”, ale na dłuższą metę bardziej mnie irytował ich ‚styl’, miałam jeszcze trzecią książkę tego autora, taką jakby na każdy dzień roku i było ciut lepiej.

    • Co masz na myśli mówiąc „styl”? Starałem się ją czytać jako katol, ale też jako osoba niewierząca i rzeczywiście mnogość nawiązań do Boga jest spora. Dodatkowo jest naprawdę dużo (może trochę za dużo) cytatów. Stąd moje 4,5, ale w ogólnym rozrachunku Dzikie serce jest dla mnie nowym, świeżym, opartym na realnych doświadczeniach światłem rzuconym na tożsamość mężczyzny. To nie jest poradnik, który mówi mi jak mam żyć. Dostarcza za to ciekawych przykładów, które utwierdzają w przekonaniu, że prawdziwych mężczyzn nie ma, bo niewielu wie, że potrafi (i powinno) nimi być. Miałem mieszane uczucia, gdy tak kolejne strony rzeźbiły mi obraz i waliły po ryju uzmysławiając, że oczy miałem zwrócone w złą stronę życia.

      • Nie wiem, chyba cieżko mi to ująć w słowa, po prostu narracja i ta cala otoczka -klimat trochę mnie odpychały. Czasem miałam też skojarzenia ze ‚stylem amerykańskim’ pisania książek- tak łopatologicznie i z ogromną emfazą godną odkrycia nieznanego lądu podczas, gdy mowa o czymś ‚normalnym’.
        ps. nie mam nic do nawiązań do Boga, też jestem katoliczką.

        • Nie czytałem zbyt wielu hamerykańskich pisarzy, może dlatego mnie to aż tak nie razi. Sztuka to odkrywać to koło na nowo, mimo tego, że wszyscy wiedzą jak wygląda. Tak właśnie poczułem, gdy studiowałem Dzikie serce, zwłaszcza, że facet sam przeżył i przeżywa. W Polsce jesteśmy zamknięci na dzielenie się takie wprost. Im bardziej skomplikowane wywody, tym za większego inteligenta postrzegamy mówcę/pisarza. Istotą jest mówienie o rzeczach ważnych w prosty sposób, nie na odwrót.
          Każdy ma prawo do swojego osądu. Mnie ta książka bardzo pomogła zrozumieć punkt w jakim się znalazłem i zrozumieć, że to wcale nie jest impas, a początek ciekawej życiowej przygody.

          • A mi amerykański styl ogólnie nie przeszkadza, a tutaj jednak coś… chciałam przeczytać „Urzekającą”, ale szybko to zostawiłam. Powiedzmy sama ta sylwetka kobiety jaka jest przedstawiana to po prostu punkt widzenia, trochę za dużo uogólnień, ale głównie analiza – to jest ok. Tylko przeszkadzała mi właśnie jakaś ciężka do określania, taka sztuczna otoczka. Też nie widzę tu dobrych wskazówek, w stylu na kierować uwagę w życiu, tylko mało autentyczny obrazek szlachetnej kobiety.

        • Miałam podobne odczucie. Języka łopatologicznego, jak gdybym nic o sobie, jako kobiecie jeszcze nie wiedziała. Dużo więcej dowiedziałam się o nas z „Dzikiego serca” niż z „Urzekającej”. A może to facet w ich związku dostał talent pisarski ;)