Tęskno mi, Panie, do świętości

Tęskno mi, Panie, do świętości

W niedzielę kanonizowano Jana Pawła II, czyli szczególnego Polaka. Może nie mamy najlepszej reprezentacji w piłce nożnej, może ciągle jesteśmy bici po tyłku na własne życzenie, ale nasz papież był gigantem.

Święty

Karol Wojtyła był prawdziwym szefem. Temu się nie da zaprzeczyć spoglądając na jego publiczne kazania. Postawny facet z donośnym głosem, dający za każdym razem otuchę i niesamowite poczucie siły. Jan Paweł II potrafił przemawiać i walić po naszych sercach młotkiem wiary. Takiego papieża zapamiętała większość Polaków, w tym ja.

Przy kanonizacji Jana Pawła II przyszła mi na myśl taka refleksja. Kto dziś może zostać świętym? Nie chodzi tutaj oczywiście o wymagania KK, które musi spełniać osoba kanonizowana, ale tak po ludzku, z mojej perspektywy – zwykłego, szarego zjadacza chleba.

Jak zostać świętym?

Doszedłem do prostych wniosków. Żeby być świętym lokalnie (a nie globalnie jak papież) wystarczy być dobrym człowiekiem. Aktualnie definicję dobra stara się rozmyć na wszelkie możliwe sposoby i można powiedzieć, że ze sporym sukcesem zalewa nas syf i konsumpcja. Najczęściej spotykane symptomy stosowania teorii względności poprzedzone są zwrotami: to jest Twoje zdanie, nie ograniczaj mojej wolności, nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć. I cudnie, bo każdy może mieć błędne zdanie, swoją wolność wsadzać za kratki i żyć tak, by później żałować. Panuje indoktrynacja pt. zrób wszystko (WSZYSTKO!), by być szczęśliwym, bezwzględnie. A świętość uczy nas ograniczać się, by stać wolnymi. Z mojej perspektywy, Jan Paweł II właśnie tak prowadził walkę ze zniewoleniami, których więcej, im głębiej wchodzimy w las rozwoju cywilizacji: musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali.

Smutny, zmęczony dziadunio

Od pewnego momentu Jana Pawła II widzieliśmy już jak cień człowieka. Z rzutkiego, silnego mężczyzny przeistoczył się w schorowanego dziadunia, powyginanego w grymasie bólu i słabości. Jak odbierać jego zachowanie w tej sytuacji w porównaniu np. do późniejszej „abdykacji” Benedykta XVI? Podziwiamy naszego papieża za jego heroizm, ale czy to było potrzebne, by jako osobę publiczną wystawiano go w takim stanie jako dowód, że można? Media i większość mówią – to wyraz starzenia się z godnością, a ja to widzę inaczej.

Jan Paweł II był papieżem z powołania, nie tylko z wyboru przez purpuratów. Wsławił się mądrością, elokwencją, niezłomnością, ale także otwartością na młodzież. O niezliczonych pielgrzymkach do wielu krajów wspominać już nawet nie trzeba. Ten człowiek, dlatego że urodził się na polskiej ziemi, o czym nigdy nie zapomniał, oddał nam jako narodowi prawdziwy hołd. Dziś my oddajemy mu hołd… we wpisach na fejsbukach, ćwierkaczach, blogach i w mediach. Jest się czym pochwalić, prawda? Ale przecież zupełnie nie o to chodziło w naukach Jana Pawła II. Jego celem było służyć, do końca, bez względu na wszystkie ograniczenia. Najlepszym tego przykładem było zdenerwowanie, gdy podjechał do okna i nie mógł wydobyć z siebie słowa. Usłyszałem ten niemy krzyk, wyrażający więcej niż tysiąc słów.

(…)

Mamy już Świętego Jana Pawła II. Co będzie dalej? Powstanie mnóstwo materiałów promocyjnych, ikony, obrazy, repliki, breloczki. Katolicy zaczną czcić jego postać, jakby była Bogiem. Święty tak charyzmatyczny może skończyć podobnie jak Maryja Dziewica w Polsce – nie przez nią, a do niej wielu będzie się modlić. Czy tego by chciał nasz papież? Uczył nas zupełnie innych prawd.

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba….
Tęskno mi, Panie…

*

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą…
Tęskno mi, Panie…

*

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
„Bądź pochwalony!”
Tęskno mi, Panie…

*

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej…
Tęskno mi, Panie…

*

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak – nie za nie,
Bez światło-cienia…
Tęskno mi, Panie…

*

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojéj…
Tęskno mi, Panie…

Cyprian Kamil Norwid – Moja Piosnka

photo credit: Simczuk via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • ‚ograniczać się, by być wolnym’
    Takie paradoksy i nieświatowe nieschematy lubię. Tu nie ma czego obalać. To rozumieją nieliczni.
    Chyba zaczytam się na dłużej :)

  • Nie jestem specjalistą, badaczem ani ekspertem do spraw świętości. Dla mnie świętość to postawa krystaliczna, święty=ideał. W każdym innym wypadku świętość traci swoją wymowność. Jan Paweł II został uznany za świętego, ale w moim odczuciu świętym nie był. Jego pontyfikat nie był wolny od bardzo poważnych błędów, które w moim prywatnym odczuciu dyskwalifikują go jako świętego. Już za życia mówiono o nim „ojciec święty”. Ani o Benedykcie XVI, ani o Franku (mówię Franek bo go lubię) nie mówi się w taki sposób. Wojtyła dzięki temu zabiegowi medialnemu stał się świętym już za życia, a jakakolwiek dyskusja na jego temat w przestrzeni publicznej stanowi tabu. Filozof też z niego był marny, Przetrawiłem kilka jego encyklik i stwierdzam, że ich wartość filozoficzna jest niewielka. Jego pontyfikat był wyjątkowy pod wieloma względami to prawda. Był ogromnym autorytetem to też prawda. Czy jednak zasługiwał na miano świętego? Mam poważne i uzasadnione wątpliwości.

    PS – Wiedza przeciętnego Polaka, wychwalającego Wojtyłę, o nim samym, o jego nauczaniu jest żadna! Kult obejmuje jego wizerunek przy całkowitym ignorowaniu jego słów. Ważne, że urodził się w Wadowicach i wpierniczał kremówki. Kult JP2 to wyraz bardziej narodowych kompleksów niż faktycznej potrzeby obcowania z wiarą.

    • Według mnie jesteś zbyt kategoryczny w ocenie, dlatego według tych kryteriów nikt nie zasługuje na bycie świętym oprócz samego Boga. Spłycasz również mocno jego zasługi, opierając ocenę właśnie na pijarze. Szkoda, ale oczywiście Twoja wola. Niemniej nie uważam, by Karol Wojtyła został świętym tylko ze względu na zabiegi wizerunkowe. Przy takim podejściu ostatnie lata jego pontyfikatu nie miałyby żadnego logicznego wyjaśnienia.

      • Ja nigdzie nie powiedziałem, że jego pontyfikat nie miał żadnych zasług. On miał ich bardzo wiele, ale miał też wady o czym w ogóle się nie mówi.
        Wiem, że jestem cholernie krytyczny w tej sprawie, ponieważ wybacz – brakuje mi tu logiki, ja usiłuję to zrozumieć i nie udaje mi się – mówię o całej sprawie ze świętością Wojtyły, nie potrafię jej uznać! Dostrzegam jego zasługi, podziwiam jego wiarę, postawę, konsekwencję itd., ale nie widzę w nim ideału, nie widzę w nim świętości.
        „według tych kryteriów nikt nie zasługuje na bycie świętym oprócz samego Boga”
        Ok, a jakie są inne kryteria? Albo coś jest doskonałością, albo nie. Doskonały ponoć jest bóg nie człowiek, ale to niedoskonały człowiek uzurpuje sobie prawo do czynienia innych niedoskonałych ludzi świętymi. Jest tu sens? Jakby tego było jeszcze za mało mamy przecież dogmat o nieomylności Papieża. Przepraszam wymiękam.
        Pozdrawiam

        • Ja widzę w nim człowieka, który jest bliski ideałowi, świetnie wykonującego swoje obowiązki, nawet w czasie próby jaką była dla niego starość i choroba. Wskaż w swoim otoczeniu, albo nawet dajmy na to w Polsce lub Europie osoby, o których możesz powiedzieć tyle dobrego, co o Wojtyle i zrozumiesz, dlaczego był wyjątkowy. Gdyby Bóg objawiał się nam i wybierał sobie świętych, łatwiej byłoby Ci uwierzyć, bo miałbyś namacalny dowód. Tymczasem On pozwala właśnie na to, by niedoskonałe narzędzia zbliżyły się do Jego doskonałości. W końcu człowiek został stworzony NA PODOBIEŃSTWO Boga, co oznacza, że nigdy nie będzie Bogiem ;)

          • W Polsce było by ciężko…. Taką mocną namiastkę świętości widzę natomiast od wielu lat w Dalajlamie. Taką świętość widziałem w Matce Teresie. W Wojtyle tego nie widzę, nie wiem dlaczego, ale oczywiście szanuję zdanie tych, który jednak to dostrzegają.

            „NA PODOBIEŃSTWO Boga, co oznacza, że nigdy nie będzie Bogiem ;)”
            – zgadza się! Aczkolwiek to implikuje twierdzenie, że każdy może być świętym ;-)
            Wiem czepiam się :-P Już nie będę ;-)

          • Bo każdy może być świętym :)

          • Ana

            Wiele ogólników, konkretów… nie widzę. Co konkretnie sprawia, że widzisz świętość w Dalajlamie i Matce Teresie, a wcale – w Karolu Wojtyle? Wydaje mi się, że zapominasz też o najważniejszym: że wszyscy święci byli tylko ludźmi, a wśród ludzi ideałów nie ma. Tylko ludźmi i aż ludźmi – i to za to „aż” zostali świętymi. Uznanie kogoś za świętego nie jest równoznaczne z krystaliczną postawą, a całokształtem działalności i z dążeniem do ideału. I takimi stricte religijnymi kwestiami, jak np. cuda. Świętemu Piotrowi do ideału bywało daleko, ale nikt jakoś nie kwestionuje jego świętości.
            Wracając do Jana Pawła II, mam wrażenie, że wielu wątpiących w zasadność kanonizacji papieża z Polski wątpi w nią tylko dlatego, że urodził się właśnie w tych Wadowicach i wpierniczał kremówki. Ot, taka nasza polaczkowatość. Tymczasem ani żaden z pontyfikatów nie był i nie jest wolny od błędów, ani wokół Dalajlamy i Matki Teresy nie było i nie jest mniej kontrowersji, co wokół Jana Pawła II.

            PS: A skąd u Ciebie się wzięło wrażenie, że tylko o Janie Pawle II mówiono „ojciec święty”? To – jeśli można tak to nazwać – synonim słowa „papież”, nie żaden zabieg medialny.

        • „Żywota” są liczne i przeróżne. Nie wszystkie muszą Ci się podobać. Ale warto, gdyby chociaż jakiś Cię porwał :)

          • Szczerze? Wybitnie porywa mnie Tenzin Gjaco.

  • Cóż, mi się wydaje, że teraz było takie „5 minut” papieża, ale już coraz mniej ludzi będzie podążało drogą, jaką nam wskazał. Zamiast bicia rekordu polubień na fb, stawiania pomników za kilkadziesiąt tysięcy, może warto byłoby chwilę zastanowić się, jak możemy go naśladować.

    Świętym w strefie lokalnej można zostać przez bycie po prostu CZŁOWIEKIEM. Dobrym, uczciwym, potrafiącym bezinteresownie pomóc drugiej osobie, sprawiedliwym.

  • ‚musi­cie od sie­bie wyma­gać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali.’ jedne z pierwszych drogowskazów Papieża, które zapamiętałam już jako dzieciak i stosowałam za każdym razem,gdy musiałam robić inaczej niż wszyscy. A piosnka Norwida- nawet nie wiem, czy jej tu kiedyś nie cytowałam ;) też mi towarzyszy od dzieciaka- jakiś konkurs recytatorski, a potem została na dłużej.