Strach ma wielkie oczy

Strach ma wielkie oczy

Bać się? A po co! Trze­ba być kolo­ro­wym i bez­re­flek­syj­nym, bo ina­czej nie dasz sobie rady w życiu. Strach ma wiel­kie oczy, ale na kon­fron­ta­cję z nim stać tyl­ko napraw­dę odważ­nych.

Boję się jutra

Naj­więk­szym pro­ble­mem, któ­ry nie daje nam zasnąć jest brak kasy. Może­my mieć miłość, radość, przy­jaźń, muzy­kę i (s)pokój, ale naj­waż­niej­sza i tak będzie mamo­na. O nią zabie­ga­my, po nią się­ga­my, bo to ona jest moto­rem nasze­go świa­ta. Od dziec­ka uczy­my się, by być nie­wol­ni­ka­mi pie­nię­dzy i wła­dzy. Kto ma wykształ­ce­nie, kto ma "ple­cy", kto ma mają­tek - jest podzi­wia­ny (mimo tego, że chęt­nie by mu się tak z poło­wę zabra­ło) i jemu się zazdro­ści. Nie zapo­mi­naj­my tak­że o popu­lar­no­ści. Ona jest dru­ga po kasie.

Dziś zasta­na­wia­łem się, cze­go boją się tacy ludzie, któ­rzy według nasze­go świa­ta mają wszyst­ko. Jedy­ne, co przy­szło mi do gło­wy to jutro. Ono jest wro­giem publicz­nym numer jeden. Oka­zu­je się, że i kasa, i popu­lar­ność są niczym w porów­na­niu z siłą zmian doko­nu­ją­cych się nie­raz w mgnie­niu oka.

Ja też boję się jutra, bo nie jestem igno­ran­tem. Mój strach ma wiel­kie oczy, ale uświa­do­mi­łem sobie, że kon­fron­ta­cja z nim to wyraz naj­trud­niej­szej odwa­gi.

O odwadze

Czło­wiek odważ­ny, według zaszy­tych w naszych gło­wach sche­ma­tów, to ten, co nie boi się nicze­go. Wcho­dzi bez zasta­no­wie­nia w pasz­czę lwa, nie ma dla nie­go rze­czy nie­moż­li­wych, a im więk­sze przed nim wyzwa­nia, tym wię­cej chę­ci, by się z nimi roz­pra­wić.

Tym­cza­sem odwa­ga jest czymś zupeł­nie innym. Nie sztu­ką jest nie bać się i ruszyć do boju. Wygrać z para­li­żu­ją­cym stra­chem i z otwar­tą przy­łbi­cą pod­jąć wal­kę to naj­do­sko­nal­sza for­ma odwa­gi. Mądrość takich sytu­acji pole­ga na zro­zu­mie­niu, co się wła­śnie dzie­je, cze­go jeste­śmy świad­ka­mi, co infor­mu­je nas samych jak bar­dzo chce­my wpły­wać na naszą rze­czy­wi­stość.

Odbie­ra mi oddech mój dziw­ny strach. Nie jestem tchó­rzem i moja odwa­ga w podej­mo­wa­niu wyzwań pole­ga na cią­głych zma­ga­niach z bojaź­nią. Żyjąc zapo­bie­gaw­czo sta­ra­łem się o mniej, z cią­głym poczu­ciem nie­do­sy­tu, wyni­ka­ją­ce­go ze świa­do­mo­ści moich nie­od­kry­tych moż­li­wo­ści, któ­rym samo­dziel­nie odbie­ra­łem moc ujaw­nia­nia się. Ale bałem się, że może nie wyjść i co wte­dy? Płacz i zgrzy­ta­nie zębów. Nikt mi nie pomo­że, nikt się dla mnie nie poświę­ci, nikt o mnie nie zadba. Lęk rodzą­cy nie­moc, bez­wład, bez­na­dziej­ność. Lep­szy zatem był kon­for­mizm, w wyni­ku któ­re­go fru­stra­cja sta­je się i tak nie do znie­sie­nia.

Wielkie oczy

- Stra­chu, dla­cze­go masz takie wiel­kie oczy?
- Żebym Cię mógł lepiej widzieć i spa­ra­li­żo­wać, a póź­niej zjeść.

Strach to spryt­ny koleż­ka, więc nie moż­na się z nim cac­kać. Jego sio­stra, nie­pew­ność, dodat­ko­wo pod­sy­ca wyobra­że­nia, budu­jąc gro­zę i gęstą atmos­fe­rę. Gdy spo­ty­kam na swo­jej dro­dze to cho­re, pobla­dłe rodzeń­stwo, docho­dzi do mnie, że to moment praw­dy i wery­fi­ka­cji wszyst­kich moich wizji sie­bie. Zde­rzam się z wła­sny­mi kosz­ma­ra­mi. Więk­szość z nas reagu­je wte­dy, jak na dra­stycz­ne sce­ny w hor­ro­rze - zaci­ska oczy i by nie topić się w dra­ma­cie, zasła­nia twarz podusz­ką, cze­ka­jąc na nie­uchron­ny koniec. A strach prze­cież ma wiel­kie oczy, więc w wal­ce nale­ża­ło­by spoj­rzeć w nie głę­bo­ko i z odwa­gą psy­cho­lo­gicz­nie roz­ło­żyć go na łopat­ki. Każ­dy z nas może mieć wiel­kie oczy, więk­sze od stra­chu. By go prze­nik­nąć, obej­rzeć, zmie­rzyć i zwy­cię­żyć.

Trud­no nie wie­rzyć w nic, dla­te­go ja przyj­mu­ję swój strach jako doświad­cze­nie i praw­dę o sobie. Nie­waż­ne, czy to będzie odwa­ga na tyle bła­ha, by wstać z łóż­ka i zacząć kolej­ny dzień. Zwy­cię­stwo nad samym sobą sma­ku­je prze­cież zawsze tak samo. Nie­pew­ność jutra, czy­li poczu­cie, że nie masz wpły­wu na nic poza swo­imi decy­zja­mi, będą­cy­mi odpo­wie­dzią na wyda­rze­nia z dziś, to naj­lep­szy wery­fi­ka­tor męstwa. Nie wie­dzieć jak będzie, a wie­rzyć, że będzie, to wyraz naj­trud­niej­szej i naj­więk­szej odwa­gi.

Niech się dzie­je zatem. Przyj­mę wszyst­ko.

photo credit: Historias Visuales via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter