Stabilność

Stabilność

Wszy­scy szu­ka­my w życiu sta­bi­li­za­cji i świę­te­go spo­ko­ju. To cen­ne skar­by, któ­rych tak napraw­dę zdo­być nigdy nie moż­na.

zenbox i MyDevil

Mia­łem hosting w zen­bo­xsie i nie narze­ka­łem, bo niby wszyst­ko dzia­ła­ło, ale tak napraw­dę to pomoc tech­nicz­na dwo­iła się i tro­iła, żeby pomóc mi z moim Word­Pres­sem i chwa­ła im za to. Do pew­ne­go momen­tu, gdy w mailu zosta­łem popro­szo­ny o dane do logo­wa­nia, a takich jak wie­my mailem nigdy się nie wysy­ła. Wte­dy zro­zu­mia­łem, że cze­ka mnie prze­pro­wadz­ka na lep­szy hosting.

I wie­dzia­łem, gdzie przejść - do MyDe­vil. Nazwa odstra­sza i koja­rzy się z dia­błem, ale tyl­ko dla­te­go, że są chło­pa­ki pie­kiel­nie świa­do­mi tego, co robią i potra­fią pomóc z Word­Pres­sem do nie­go nie zaglą­da­jąc. Gdy zro­bi­łem już wszyst­kie potrzeb­ne rze­czy - prze­nio­słem Musz­kie­te­ra do MyDe­vi­lów. Jestem bar­dzo zado­wo­lo­ny i chciał­bym z nimi nawią­zać szer­szą współ­pra­cę, ale na razie może­cie kli­kać tyl­ko w mój reflink, jeśli chce­cie mi pomóc nie pła­cić lub pła­cić bar­dzo mało za hosting.

Co to ma do stabilności?

Ano ma i to dużo. Sta­bil­ny ser­wer to sta­bil­ny blog. Sta­bil­ny blog to sta­bil­ny ja. Wiem, że jak wej­dę na stro­nę, to ona się otwo­rzy, a ja będę mógł pisać moje musz­kie­ci­ny. Ja kie­dyś namie­sza­łem w blo­gos­fe­rze, obra­zi­łem wszyst­kich, bo byłem nie­sta­bil­ny, dzia­ła­łem na dwóch odręb­nych bie­gu­nach i tyl­ko parę osób z tego świa­ta wycią­gnę­ło pomoc­ną rękę. Nie­któ­rzy o mnie pisa­li (gościn­ny wpis Pso­ro na blo­gu kotkowicz.pl), a dziś dosta­ję pyta­nie po co wyla­złem ze swo­jej dziu­ry (zapy­tał nie­ja­ki Krzy­siek Kot­ko­wicz, co sie­dział w kiciu i się tym pochwa­lił publicz­nie), dla­te­go że śmia­łem zwró­cić uwa­gę jed­ne­mu z tych samych twa­rzy w blo­gos­fe­rze, dro­gie­mu jak fiks Paw­ło­wi Opy­do. Pew­nie teraz dosta­nę bana i wie­cie co - zaje­bi­ście, bo nie będę czy­tał jak ten facet tłu­ma­czy świat i trak­tu­je innych jak głup­ków, któ­rzy nie potra­fią zoba­czyć cze­goś, co widać jak na dło­ni.

I przy­kro mi, że wciąż w blo­gos­fe­rze (a może tyl­ko wśród nie­któ­rych, któ­rzy naj­gło­śniej piszą kana­ła­mi social media) nie ma zro­zu­mie­nia dla takich jak ja. Innych.

Ja nie tłu­ma­czę ludziom świa­ta. Tłu­ma­czę swój świat, jak go widzę, a póź­niej tek­sty żyją wła­snym życiem. Wie­cie, że naj­le­piej trzy­ma­ją się tenten tekst? Ludzie potrze­bu­ją pomo­cy, bo szu­ka­ją w necie wie­dzy. Dla­te­go ja, mając sta­bil­ny ser­wer, mogę pisać tutaj i sta­bil­nie (może nie zawsze, sic!) tera­peu­ty­zo­wać się musz­kie­ce­niem.

Znajdź­cie coś dla sie­bie. Inter­net jest duży. Poczuj­cie się sta­bil­nie na wła­snych polach, twórz­cie swo­je tak, jak ja stwo­rzy­łem think­sty­le, a póź­niej fre­esty­le. Nie dam się wepchnąć do lifestyle'u, bo ja nie wiem co to wła­ści­wie jest.

Wystar­czy upra­gnio­na sta­bil­ność. Pole­cam ten stan :)

PS
Z dedykacją dla dużych znanych twarzy w świecie twórców internetowych.
Ten muszkiecin nie jest przez nikogo sponsorowany, tylko napisany prosto od serca.