Spalone mosty

Spalone mosty

Szu­ka­my podob­nych ludzi - mówią­cych podob­nie, myślą­cych podob­nie, żyją­cych podob­nie. Po jakimś cza­sie oka­zu­je się, że to pułap­ka, z któ­rej trud­no się wydo­stać.

Zna­jo­mo­ści, któ­re zawie­ra­my opie­ra­ją się na począt­ku na fascy­na­cji i zro­zu­mie­niu. Wszyst­ko wyda­je się takie pięk­ne i nie­ska­zi­tel­ne. Wow! Nada­je­my na tych samych falach! Radość prze­peł­nia każ­dą chwi­lę spę­dzo­ną razem i nie­waż­ne w jakiej jeste­śmy rela­cji: kum­pel­skiej, przy­ja­ciel­skiej czy miło­snej.

Któ­re­goś dnia poja­wia­ją się róż­ni­ce zdań i nad­cho­dzi chwi­la praw­dy - uczci­we­go pozna­wa­nia się. Nie wszyst­ko nam się podo­ba w innych, pew­ne cechy zaczy­na­ją wku­rzać, ale są jesz­cze do zaak­cep­to­wa­nia. Myśli­my "prze­cież to mój kum­pel, przy­ja­ciel czy uko­cha­na i dla dobra rela­cji MUSZĘ się pogo­dzić z tym, że taki jest".

Jakoś się ukła­da do cza­su, gdy imć potwór wycho­dzi z ukry­cia i bez pyta­nia Cię o zgo­dę, obja­da się Two­ją ener­gią.

Wypędzenie potwora

Przy­cho­dzi taki czas, gdy w Two­im życiu wszyst­ko odwra­ca się o 180 stop­ni. Słoń­ce zaczy­na świe­cić pod innym kątem, ta sama her­ba­ta sma­ku­je już nie­co ina­czej, zamiast pomi­do­rów wolisz ogór­ki, a jeśli już masz jeść, to nie woło­wi­nę, a rybę.

Mówiąc krót­ko - Two­je pre­fe­ren­cje się zmie­nia­ją, bo Ty się zmie­niasz. To wspa­nia­ły moment pró­by dla Two­je­go ja. Czę­sto prze­cież nie daje­my sobie zgo­dy na to, by coś zmie­nić w swo­im życiu, w swo­ich nawy­kach i, co naj­trud­niej­sze, w gru­pie swo­ich zna­jo­mych. "Co? Prze­cież ja nigdy tak nie robi­łem, ja nigdy tak nie myśla­łem, ja byłem, do cho­le­ry, inny! To nie ja!". Kie­dy w Two­jej gło­wie poja­wią się podob­ne sło­wa, uświa­dom sobie, że jesteś nie­wol­ni­kiem ocze­ki­wań i wsa­dzi­łeś sie­bie za krat­ki, nie pozwa­la­jąc zwie­dzać świa­ta i zaspo­ka­jać pra­gnień.

Zmie­niasz się, codzien­nie. Co 24 godzi­ny wycho­dzi z Cie­bie coś, cze­go do tej pory nie zna­łeś. Jesteś tym, co jesz, więc jeśli kar­mi­łeś się zawi­ścią, zazdro­ścią, nie­na­wi­ścią, pychą i gnie­wem - nie będzie przy­jem­nie, bo prze­ra­zi Cię ten potwór, któ­re­go z upo­rem mania­ka hodo­wa­łeś. Może się oka­zać, że zjadł Cię w cało­ści i nie zosta­wił w Tobie nicze­go, co dobre i war­to­ścio­we. Stwier­dzisz z prze­ra­że­niem, że nie ma w Tobie ani gra­ma Cie­bie.

Pocie­szę Cię - jeśli wypę­dzisz potwo­ra, a w Two­im wnę­trzu zawie­je pust­ką, sta­niesz się goto­wy przyj­mo­wać nowe, lep­sze, świe­że. Wszyst­ko zale­ży od Two­jej świa­do­mo­ści zacho­dzą­ce­go pro­ce­su. Jeśli jesteś goto­wy do zmian, do restar­tu swo­ich marzeń, przy­jaź­ni, miło­ści i realiów, któ­re odbie­rasz jako Twój stan­dard, powiem z uśmie­chem - witaj w nowym klu­bie! Wła­śnie zaczą­łeś prze­mia­nę!

Tyl­ko co zro­bić ze sta­rym klu­bem i jego bywal­ca­mi?

Zmienił się Twój standard

Zmia­ny naj­bar­dziej doty­ka­ją zna­jo­mych i przy­ja­ciół. Coś o tym wiem, ale jestem szczę­śli­wy, że tak moc­no doświad­czy­łem odrzu­ce­nia i bra­ku akcep­ta­cji. Dowie­dzia­łem się przez to wię­cej o sobie, więc dzię­ku­ję loso­wi i Sze­fo­wi z Góry, że dali mi popa­lić.

Spo­tka­łem wie­lu wam­pi­rów emo­cjo­nal­nych i mam masę blizn po kłach. Cza­sem przy­po­mnę sobie skąd pocho­dzą poszcze­gól­ne szra­my, zwłasz­cza wte­dy, gdy ich dotknę. Choć wyba­czy­łem, nie potra­fię zapo­mnieć. Może nawet nie chcę, bo to moje bez­cen­ne doświad­cze­nia, któ­re chro­nią przed wcho­dze­niem dru­gi raz do tej samej rze­ki.

Ale każ­de­mu zda­rza się popeł­nić ten sam błąd. Gło­wę tra­wi poczu­cie bez­sen­su: "jaki ja jestem naiw­ny, jaki głu­pi, jaki fra­jer!". Nie boję się już tych uczuć, bo one są potrzeb­ne, by oczy­ścić się i zmie­nić nor­mę, a w domy­śle - popra­wić na lep­szą i pod­nieść wyma­ga­nia w każ­dej sfe­rze. Rów­nież, a może nawet zwłasz­cza, w sfe­rze zna­jo­mych.

Poważ­ne, grun­tow­ne zmia­ny w natu­ral­ny spo­sób wery­fi­ku­ją zna­jo­mo­ści. Zda­rza się, że po rema­nen­cie duszy i prze­ora­niu się praw­dą - natu­ral­nie gaśnie chęć i potrze­ba wspól­ne­go obco­wa­nia, a zosta­je krę­pu­ją­ce przy­wią­za­nie. Pró­by przy­wra­ca­nia świet­no­ści takim zna­jo­mo­ściom koń­czą się fia­skiem, bo tak jak ludzi do sie­bie coś kie­dyś przy­cią­gnę­ło, tak samo teraz zaczy­na odpy­chać.

Naj­trud­niej pora­dzić sobie z ambi­wa­lent­ny­mi uczu­cia­mi. Ze stro­ny "porzu­ca­ne­go" wzbu­dza­nie poczu­cia winy czy gorz­ki żal za tra­co­ną zna­jo­mo­ścią są nad­mier­nie prak­ty­ko­wa­ny­mi reak­cja­mi, któ­re tyl­ko przej­ścio­wo utrud­nia­ją nie­unik­nio­ne. Jed­nak­że, ilu z nas pod­da­ło się wal­ce o lep­sze w cza­sie tego wyczer­pu­ją­ce­go men­tal­nie eta­pu? Bo prze­cież nie ma co palić za sobą mostów, choć już dosko­na­le zda­jesz sobie spra­wę, że nigdy nie będziesz chciał z nich korzy­stać, więc prę­dzej zary­zy­ku­jesz i samo­dziel­nie prze­pły­niesz żab­ką na dru­gi brzeg.

Potrze­ba Ci akcep­ta­cji Two­jej intu­icji i dzia­ła­nia w zgo­dzie ze sobą. Wbrew innym, wbrew ich ocze­ki­wa­niom, wbrew ich stan­dar­dom myśle­nia o Tobie. Bo już nie jest jak "kie­dyś", któ­re minę­ło. Wła­śnie nad­szedł czas Two­je­go "teraz", z któ­re­go wyni­ka rów­nież przy­szłość Two­ich rela­cji z inny­mi.

Zna­jo­mi i przy­ja­cie­le nie żyją za Cie­bie, ani dla Cie­bie. Jeśli się od nich odda­lisz, bo prze­sta­łeś czuć się dobrze w ich towa­rzy­stwie, nie pasu­jesz już do ich matryc, a wszyst­ko w Tobie krzy­czy "ucie­kaj!", to możesz sobie pogra­tu­lo­wać i roz­po­cząć nową przy­go­dę.

Samot­ność w szcze­ro­ści jest o nie­bo lep­sza niż towa­rzy­stwo w kłam­stwie.


Z ludz­ki­mi posta­wa­mi jest jak ze stro­na­mi cza­sow­ni­ków:

  • czyn­na: Damian odda­la swo­ich zna­jo­mych i przy­ja­ciół.
  • bier­na: Damian jest odda­la­ny przez swo­ich zna­jo­mych i przy­ja­ciół.
  • zwrot­na: Damian odda­la się.

Zde­cy­do­wa­nie naj­bar­dziej podo­ba mi się ta ostat­nia. Sło­wa "zde­cy­do­wa­nie" nie uży­łem przy­pad­ko­wo, bo nie­któ­re mosty i tak trze­ba spa­lić, żeby zbu­do­wać nowe, te wła­ści­we.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook34Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter