Słowo daję

Słowo daję

Po czym poznać czło­wie­ka, któ­ry jest słow­ny? Po tym, że dotrzy­mu­je sło­wa.

Zabawa w kotka i myszkę

Czę­sto coś obie­cu­je­my. Że będzie­my żyć zdro­wo, że rzu­ci­my faj­ki, że ode­tnie­my się od alko­ho­lu i całe­go syfu, któ­ry powo­du­je, że jeste­śmy uwię­zie­ni. I co? I nic te sło­wa nie są war­te. I naj­go­rzej jeśli sobie damy sło­wo i sami sie­bie oszu­ka­my lub zawie­dzie­my.

Ja sobie dałem sło­wo i zawio­dłem się na sobie wie­le razy. Wte­dy przy­plą­ta­ła się do mnie ksią­żecz­ka. Nie Pismo Świę­te, nie O naśla­do­wa­niu Chry­stu­sa, ale Sztu­ka odwle­ka­nia. Sło­wa, któ­re naj­bar­dziej zapa­mię­ta­łem, to "odwle­kaj" i "pla­nuj". Dosta­łem te sło­wa w pre­zen­cie (nie na Walen­tyn­ki) i prze­sta­łem wyma­gać od sie­bie za wie­le. Wia­do­mo, że nie da się tego wyłą­czyć ot tak, ale codzien­nie powięk­szam swo­ją listę todo i nie­mal codzien­nie coś z niej się wyda­rza i koń­czy. W ten spo­sób, jako czło­wiek opie­sza­ły, pcham swój wózek do przo­du.

Jest forma

Żeby sobie coś obie­cy­wać, nale­ży być w for­mie. Ja aktyw­nie (fizycz­nie też!) pra­cu­ję nad swo­ją for­mą men­tal­ną. Sta­ję się niczym men­ta­li­sta, któ­ry każ­de kłam­stwo i nie­ści­słość wyła­pie, bynaj­mniej nie po to, by się kato­wać. Kato­li­cy się katu­ją, a ja jestem małym kato­li­kiem i peł­nym grze­chów wor­kiem. Gdy­by ktoś mną potrzą­snął, grze­chy by zagrze­cho­ta­ły i to nie­źle.

Ale sło­wo daję Wam tutaj, żeby zro­bi­ło się lepiej i jaśniej, jak śpie­wa Zalew­ski. Jestem peł­ny nadziei, że wena mi nie minie, ale nie daję sobie gło­wy obciąć, że nie prze­sta­nę pisać, jak zaczną się moje zwy­czaj­ne obo­wiąz­ki i wró­cę do gry. A moja gra jest war­ta świecz­ki, wra­cam na WIOSNĘ. Mam w sobie ogień, któ­ry roz­pa­la moją masę (aktu­al­nie 102 kg, było 112kg jakieś 2 mie­sią­ce temu i dalej lecę w dół!) i już za chwi­lę wybuch­nę obie­can­ka­mi, macan­ka­mi (a jak wia­do­mo, wte­dy głu­pie­mu stoi!), po czym znów się na sobie zawio­dę. Będę o tym pisał, nie będzie tak pozy­tyw­nie.

Ale może będzie jaśniej

Zro­bi mi się jaśniej w gło­wie, jestem tego pew­ny i nic sobie nie obie­cu­jąc, sło­wo daję na blo­gu, że pisał będę, bo chciał­bym kie­dyś napi­sać książ­kę (ale to cią­gle odwle­kam). Za to mate­riał gene­tycz­ny do książ­ki wła­śnie czy­tasz, mój Dro­gi Czy­tel­ni­ku. Napi­sa­łem bli­sko 300 musz­kie­cin (licząc też urywki.pl). Ta licz­ba mówi sama za sie­bie. Jak liczy­łem to wypa­dło mi ok. 1,5 wpi­su raz na tydzień przez ostat­nie 4 lata (od kie­dy piszę na poważ­nie). Chcia­łem zara­biać, teraz nie chcę, wolę pisać i sło­wa Wam dawać. Nie jak jakiś apo­stoł, bo bli­żej mi do ate­isty niż wie­rzą­ce­go, ale jestem goto­wy, by pójść dalej z pisa­niem, więc będę to robił (tyl­ko mnie pil­nuj­cie, pro­szę).

Sło­wo daję. Wy też może­cie. W komen­ta­rzach, będzie jaśniej :)

PS
Wiecie, że kiedyś Skubas zaśpiewał taki numer? To jest Muzyka z Polski! Dźwięki daję też :)