Skubas, płyta "Brzask" - poszukujący prawdy we mgle

Skubas, płyta
Ocena4.5
  • Muzyka
  • Teksty
  • Kratywność
  • Technika

Bar­dzo ucie­szy­łem się, kie­dy Sku­bas poja­wił się jak grom z jasne­go nie­ba z debiu­tem "Wil­cze­ły­ko". Dziś odtwa­rzam jego dru­gą pły­tę pt. "Brzask" i posta­no­wi­łem podzie­lić się z Wami tym, co sły­szę.

Pol­ska sce­na jest nie­wąt­pli­wie jed­ną z naj­bar­dziej dyna­micz­nych i nie zga­dzam się z twier­dze­niem, że nic nowe­go się nie da wymy­ślić i że wszyst­ko, co dobre w muzy­ce już minę­ło itd. Sku­bas jest żywym przy­kła­dem, by zadać kłam takim krzyw­dzą­cym opi­niom.

Kie­dy wysko­czył do mnie z Lino­skocz­kiem (sin­giel z Wil­cze­ły­ko) - już wie­dzia­łem, że to jest facet, któ­re­go będę słu­chał z chę­cią. Wyda­je mi się, że każ­dy zna ten utwór, ale jak­bym przy­pad­kiem się mylił, edu­ku­ję:

Radek Sku­ba­ja, bo tak nazy­wa się Sku­bas, uwiódł mnie wraż­li­wo­ścią i wysma­ko­wa­ną mie­szan­ką sty­lów, któ­rą zafun­do­wał słu­cha­czom już na pierw­szej pły­cie. Czu­łem, że nie­śmia­ło, ale pew­nie będzie zdo­by­wał ser­ca. Intu­icja nie zawio­dła, bo gdy zro­bi­łem jego kon­cert w Klu­bie Zaścia­nek w Kra­ko­wie - Radek wraz ze swo­im świet­nie gra­ją­cym ban­dem stwo­rzy­li kli­mat nie­po­wta­rzal­no­ści, jakiejś sen­nej tęsk­no­ty, poszu­ki­wa­nia miło­ści, cie­pła, uczuć. Mógł­bym pró­bo­wać okre­ślać ten stan nie­udol­nie sło­wa­mi, ale wystar­czy, że mimo­wol­nie gdzieś tam, przy koń­cu kon­cer­tu mój poli­czek stał się mokry.

Śmie­ję się, jak wspo­mi­nam, gdy po kon­cer­cie roz­ma­wia­li­śmy ze Sku­ba­sem i przy­zna­łem się, że wyci­snął łzy z moich oczu, a ten z total­nym luzem wypa­lił: "Damian, nie bądź baba!". I jak tu z takim gościem roz­ma­wiać? :) To był jeden z lep­szych kon­cer­tów, na któ­rych byłem. Bli­skość muzy­ków z ludź­mi pod sce­ną, zwy­czaj­ność, otwar­tość i humor.

Ale! Mia­ło być o Brza­sku :)

Idzie "Brzask"

Auten­tycz­nie się bałem, że kolej­na pły­ta Sku­ba­sa nie będzie już taka dobra jak pierw­sza. W duchu powta­rza­łem: "Radek, tyl­ko nie spieprz tego!" i peł­ny obaw odpa­li­łem Brzask.

Nie­ste­ty, moje oba­wy były uza­sad­nio­ne. Prze­słu­cha­łem pły­tę jeden raz i stwier­dzi­łem, że chy­ba do niej nie wró­cę. Prze­le­cia­ła mi w tle total­nie nie­zau­wa­żo­na, nie rusza­jąc moich czu­łych strun. Odło­ży­łem słu­cha­nie na póź­niej, bo może mia­łem zły dzień, może coś ze mną nie tak? No bo jak to, żeby Sku­bas mi się nie podo­bał? Nie­moż­li­we!

Dru­gie podej­ście... Cios. Nagle moje uszy otwo­rzy­ły się na to, co Radek chciał mi powie­dzieć tą pły­tą. Ona nie mia­ła być "taka sama", bo mimo tego, że nie­któ­re muzycz­ne paten­ty są podob­ne, to jed­nak Brzask jest kom­plet­nie inny niż Wil­cze­ły­ko. Jest doj­rza­lej, spo­koj­niej, pew­niej. Sku­bas jak­by ugrun­to­wał się w tym, że ścież­ka solo­we­go gra­nia i to w taki kli­ma­tycz­ny, cha­rak­te­ry­stycz­ny dla nie­go spo­sób - jest wła­ści­wym wybo­rem. Cie­szę się, że nie sili się na podą­ża­nie za tren­da­mi i beł­ko­ta­nie o niczym po angiel­sku. Pły­ta zawie­ra 10 kom­po­zy­cji tyl­ko z pol­ski­mi tek­sta­mi. Bra­wo, Radek! Muzy­ka z Pol­ski jest z Cie­bie dum­na!

A pro­pos tek­stów. Gdy słu­cham Brza­sku - od razu buzia mi się uśmie­cha, bo wresz­cie ja, słu­chacz, nie jestem trak­to­wa­ny jak idio­ta. Sło­wa są roz­po­ety­zo­wa­ne i mówią nie­jed­no­krot­nie o nie­okre­ślo­nych tęsk­no­tach duszy czy tar­ga­ją­cych świa­do­mość wąt­pli­wo­ściach, ale nie ma tu nabz­dy­cze­nia i wiel­kich słów, któ­re zaha­cza­ły­by o gro­te­skę i kicz. Mamy za to czło­wie­ka z krwi i kości, któ­ry chce znaj­do­wać roz­wią­za­nia dla swo­ich roz­te­rek. Sku­bas nie pyta jak żyć. On bie­rze się z życiem za bary, doświad­cza, a póź­niej nagry­wa takie pły­ty jak Brzask.

Radek nie jest też głu­chy na to, co się dzie­je wokół nie­go w Pol­sce (Plac Zba­wi­cie­la, któ­ry nawią­zu­je do fil­mu "Dzień świ­ra", "tęczo­wych" wyda­rzeń czy parad, z punk­tu widze­nia bez­dom­ne­go), choć twier­dzi, że świat jest stwo­rzo­ny dla odważ­nych (Brzask). Na pły­cie bry­lu­ją sło­wa praw­daszu­ka­nie, a to jed­no z naj­cu­dow­niej­szych i twór­czych połą­czeń. Z ulu­bio­nych utwo­rów - nie­ustan­nie roz­kła­da mnie Koły­san­ka, któ­ra jawi mi się jako pio­sen­ka śpie­wa­na przez przy­szłe­go tatę do nie­na­ro­dzo­nej lato­ro­śli. Jest peł­na rodzi­ciel­skiej miło­ści i tro­ski, by nad­cho­dzą­cą isto­tę ustrzec przed złem świa­ta, wąt­pli­wo­ścia­mi i pyta­nia­mi bez odpo­wie­dzi. Koły­san­ka jest zde­cy­do­wa­nie moim pry­wat­nym fawo­ry­tem, choć nie jest to naj­lep­szy utwór na pły­cie.

Mia­no the best of the best przy­znał­bym Wąt­pli­wo­ści, któ­ra sta­ła się dla mnie swo­istą zapo­wie­dzią kolej­nej pły­ty. Być może na następ­nej nie będzie tylu pytań bez odpo­wie­dzi, a praw­da zosta­nie przez Sku­ba­sa odkry­ta?

Nad­cią­ga nie­ubła­ga­ny wiatr
Któ­ry wąt­pli­wo­ści roze­trze w pył
Budzą się masy zmę­czo­nych fal
Hura­ga­ny sza­le­ją a nie­bo grzmi
Szu­kam Cię dalej we mgle
Pra­wie jak­bym rozu­miał co
Przy­nie­sie mi los

Ja odkry­łem praw­dę o Brza­sku dopie­ro za dru­gim prze­słu­cha­niem i bar­dzo się z tego cie­szę, bo to świet­na muzy­ka pro­sto z Pol­ski. Gorą­co pole­cam, zwłasz­cza na sią­pią­cą desz­czem i szu­mią­cą wia­trem jesień :)

Jeśli chcesz nabyć pły­tę Sku­ba­sa "Brzask" - sko­rzy­staj z ofer­ty Empi­ku i kup pły­tę CD. Jeśli doko­nasz zaku­pu z poda­nych wyżej lin­ków - ja otrzy­mam pro­wi­zję, więc osta­tecz­nie Ty sta­niesz się posia­da­czem pły­ty, a ja zaro­bię. Bar­dzo dzię­ku­ję Ci za wspar­cie!