365 dni Muszkietera

365 dni Muszkietera

Cześć! Nazywam się Muszkieter, ale tak naprawdę to jestem Damian Moskalski. Mieszkam i pracuję w Krakowie. Nigdy nie przypuszczałem, że ten blog przetrwa rok i zmieni moje życie.

Jestem Wam winny wyjaśnienia

Dziś mija dokładnie rok od kiedy w mojej głowie zaświtało, że mogę pisać bloga i spróbować zmieniać swoje życie. Miałem serdecznie dosyć świata i ludzi, którzy mnie otaczali. Zacząłem nienawidzić siebie. Czułem, że muszę coś z tym zrobić, bo wybuchnę. Siadłem przed komputerem i pomyślałem, że przecież mogę pisać, bo zawsze chciałem to robić, ale szukałem dziur w całym, by się tym nie zajmować. A to, że nie taki zdolny, a to, że nie mam czasu, a to, że kto to będzie czytał. I tak dalej, i te pe.

Powiem Wam dziś coś o sobie. Na co dzień używam ksywki Moskit, od nazwiska – Moskalski. Jestem raczej wagi ciężkiej, bo przekroczyłem 100 kg, więc ksywa „Motylek” już nie pasowała, poza tym była zajęta. Komarem też się nie czuję, choć lubię czasem ugryźć to tu, to tam, ale bardziej intelektualnie niż cieleśnie jednak.

Wtedy, rok temu, siedziałem z kartką papieru i wymyślałem. Jaki tu pseudonim przyjąć, żeby nikt mnie nie rozpoznał i aby za bardzo nie kojarzył się z Moskitem. Moskitier? Nie… Muszkit? Nie… Cholera! Każdy pomysł był zły, za bliski mojej dotychczasowej ksywy i coś mi w nim „nie leżało”. Szukając inspiracji w Google nagle zobaczyłem muszkietera. Facet ze szpadą, płachtą, dziwacznym wąsem i pewnością w oku. Taki walczący, odważny, podejmujący ryzyko i oddany wartościom raczej wyższym.

Jest! Być jak muszkieter – to jest to! Więc postanowiłem stać się Muszkieterem. Na blogu głośno, a w realu po cichu.

Bałem się reakcji mojego otoczenia jak sztubak, dlatego wybrałem kapelusz i szpadę. Dziś się już nie boję, bo wiele się zmieniło w moim postrzeganiu siebie oraz tego, co robię. To są tak daleko idące zmiany, że ja sam jestem zaskoczony ich siłą. Blog mnie obudził do życia, albo inaczej – stał się pomostem do odzyskiwania dostępu do siebie, do wnętrza. Wyciągnąłem na wierzch wszystko, co się dało, żeby zrozumieć ile śmieci noszę w środku i że najwyższa pora je wyrzucić. Po to, by zrobić miejsce na wspaniałe cele, których mogę dosięgać w życiu.

UWAGA! Ta muszkiecina nie będzie krótka, więc jeśli masz czas i chęć dowiedzieć się jak wyglądało moje 365 dni na blogu i poza blogiem – zapraszam dalej. Jeśli jednak to, co napisałem wyżej już Ci wystarczy – zrozumiem. Czytasz dalej na własną odpowiedzialność :)

Ludzie, których poznałem (na żywo)

W zakładce współpraca mam trochę liczb. Zresztą jak każdy bloger, który chce monetyzować swoje działania. Nie da się jednak przeliczyć na żadne pieniądze znajomości, które zawarłem od momentu, gdy zacząłem blogować. Ludzie są dla mnie najważniejsi, dlatego oni jako pierwsi pojawią się w podsumowaniu 365 dni.

Rita Hairwood vel Justyna Pater – wymieniam ją na pierwszym miejscu nie przez przypadek. Również nie przez przypadek mówię na nią w socialach „siostra”. Rita była, jest i zawsze będzie jedną z pierwszych osób, które uwierzyły w to, co robię. Jej serdeczność i chęć zmieniania świata połączone z niesamowitą tęczą, którą na szczęście nie rzyga w trybie ciągłym, sprawiły, że stała się dla mnie nieodłącznym kompanem w internetowych gadkach, zaczepkach i wielu rozmowach na żywo.

Riciulu kochana, cieszę się, że jesteś i pojawiłaś się na mojej ścieżce realno-blogowej.

Michał ‚Szaffi’ Szafrański – mimo, że wymieniam go na drugim miejscu, to zajmuje aktualnie pierwsze miejsce w moich relacjach w blogosferze i nie tylko. Ten człowiek przeszedł wiele w swoim życiu. Zaliczył całe mnóstwo wtop i trudnych sytuacji, ale jednocześnie jest cholernie pracowitym, pełnym wiary człowiekiem, który mimo tego, że nie bagatelizuje strachu – sięga po to, czego chce w życiu. Nieustannie mnie inspiruje i stał się niemal moim przyjacielem, choć widzieliśmy się 1 raz na żywo (!). Coś nas jednak do siebie cały czas ciągnie. Dzięki niemu zacząłem oszczędzać pieniądze, ale znalazłem także (a może nawet przede wszystkim) motywację do szukania swojego miejsca na świecie. Bez kompleksów, ze świadomością, że mogę zmieniać swój świat i podejmować dzikie decyzje, których nikt oprócz mnie nie zrozumie, bo są po prostu moje.

Michał, jesteś dla mnie kimś, kim dla Ciebie jest Pat Flynn.

Dawid ‚froscinsky’ Adamek – poznałem tego okularnika na jednym z krakowskich spotkań blogerskich. Taki śmieszny koleżka z ADHD, ale otwarty na słuchanie i umiejący mówić tak, że i mnie się chciało słuchać. Kiedy dowiedziałem się o nim więcej podczas jednej nocnej rodaków rozmowy, pomyślałem, że to facet, który umie to, z czym ja nieraz się borykałem: nie poddawać się trudom drogi, nawet jeśli w kieszeniach pusto, a trampki są dziurawe. Trzeba iść, naiwnie nieraz myśląc, że choć to bez sensu, to należy poruszać się do przodu, w głąb, dalej.

Adamsky, kocham Cię jak młodszego brata (musimy to przypieczętować jakimś głębszym).

Poznałem jeszcze kilka osób, o których mógłbym napisać wiele dobrych słów, ale dziś postanowiłem wyróżnić głównie tę trójkę. To taka moja blogersko-socialowa Święta Trójca. (Szefie! Ty, tam na Górze. Przepraszam za porównanie, ale mam nadzieję, że się nie obrazisz.)

Z tego miejsca pozdrawiam za to tych, z którymi dane mi było nawiązać kontakt (kolejność pamięciowa): Wojtek Wawrzak, Paweł Bielecki, Magda ‚tattwa’ Stępień, Konrad Kruczkowski, Mikołaj Nowak, Jacek Napora, Maciek ‚Troyann’ Trojanowicz, Kasia Kowalska, Marta Górazda, Paweł Czapski, Wojtek Kardyś, Adrian Kilar, Karol Paciorek, Michał Górecki, Jan ‚Stay Fly’ Favre, Paweł Opydo, Amelia Zioło, Artur Jabłoński, Krzysiek Humeniuk, Maryśka Organ, Andrzej Tucholski, Marcin Karolak, Michał ‚Psor’ Ostapowicz, Konrad Conrad, Arlena Witt, Michał Kędziora, Tomek Chrapusta, Ewa Salamon, Błażej Gantz, Daria Podwyszyńska, Piotrek Bielawski, Lukasz ‚looqash’ Kowalczyk, Malvina Pająk, Magda ‚Venila Kostis’ Kostyszyn, Tomek Pawłowski, Pati Longawa, Olga ‚Duże Oczy’ Winiarczyk, Iza Norek, Ada Baran, Mari Labo, Ula Łupińska, Maciek Dziedzic.

Pewnie kogoś pominąłem i zapomniałem, ale nawet tym niewymienionym – dziękuję z całego serducha. Za to, że znaleźliście dla mnie czas i miejsce.

Wyjazdy i spotkania

Nie sposób nie przypomnieć sobie skąd, gdzie, jak i kiedy poznałem wszystkie te osoby. Pierwszym spotkaniem, które mnie „rozdziewiczyło” było Blog Experts #3. Pisałem o nim szerzej już wcześniej. Jednakże najważniejszym jak na razie spędem było dla mnie Blog Forum Gdańsk 2013. Jechałem na drugi koniec Polski, żeby przekonać chyba tak naprawdę siebie, że warto pisać, że warto tu być, w tej całej blogosferze. To był dla mnie moment, który uświadomił, że teraz zacznie się prawdziwa jazda w życiu Muszkietera. Że teraz będę musiał pisać z misją, bo chcę pomagać innym, dzielić się i jednocześnie pomóc sobie w wyswobodzeniu się z matni, w której znalazłem się życiowo. Tak, BFG ma moc!

Oprócz tego zaliczyłem Blogshore organizowany przez Pawła Opydo i KRK Tweetup. Też o nich pisałem, więc polecam każdemu, kto nie czytał.

Dziękuję organizatorom tych imprez i spotkań. Gdyby nie Wy, prawdopodobnie nie poznałbym innych wariatów podobnych do mnie, z którymi chętnie przenoszę góry nie tylko w internecie.

Muszkieterskie projekty

W ciągu tych 365 dni blogowania stworzyłem kilka projektów. Każdemu oddałem trochę mojego serca. Jedne się bardziej przyjęły, inne niekoniecznie, ale wszystkie zapewniły (i nadal zapewniają) mi sporo frajdy.

  • Antynikotyna (Cały internet wie, że rzuciłem fajki. Pod tym względem jestem chwalipiętą!)
  • Zdejm Kapelusz (Media nowe vs media stare i ich dialog. Akcja na razie w uśpieniu, ale nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa)
  • Muzyka z Polski (Fanpage promujący naszą rodzimą muzykę. Świeżynka!)
  • Cykle na blogu: Na zapleczu (Seria szczerych wywiadów), Wojna sensów (Często mylone pojęcia moim okiem), Znani nieznani (Sylwetki osób, które niekoniecznie znam, ale „obrabiam)

Mówi się, że co za dużo to niezdrowo. Ja za to uważam, że lepiej próbować niż stać z założonymi rękami. Mam świadomość, że niektóre z planów spalą się, przepadną, nie utrzymają się. Wiem też, że jednak warto czasem zacząć bez wizji końca i pozwolić łodzi z pomysłami płynąć. Nie wiem, gdzie dopłynę. Może do Gdańska, a może gdzieś dalej – czas pokaże :)

Blogi, które miały na mnie wpływ

Muszę się przyznać, że prawie przestałem czytać inne blogi. Serio. Na początku mojej przygody chłonąłem wszystko, co się dało. Codziennie spędzałem kilka godzin z moim przyjacielem Feedly, by połknąć wszystkie nowe teksty. Każdy (chyba, bo nie wiem na pewno) bloger przeżywa na początku taki czas, po czym dochodzi do wniosku, że on zamiast czytać, powinien pisać. U siebie, dla swoich Czytelników. I tak też teraz działam.

Muszę jednak wymienić blogi, które czytałem w tej „pierwszej fazie”:

+40 innych, których po prostu nie pamiętam…

„Druga faza” to ta, w której zostawiłem sobie te dla mnie najważniejsze blogi, które dostarczają (jak to mówią Sfilmowani), więc zaglądam na nie, choć nie jestem stałym czytelnikiem.

Polecam Wam zajrzeć pod wszystkie adresy, ponieważ ich autorzy to postacie nietuzinkowe. Każdy w swojej kategorii jest specjalistą, dlatego czytając ich teksty nie zmarnotrawicie czasu, bo dobra lektura zawsze jest w cenie.

Wam, drodzy autorzy podanych blogów – dziękuję, że kiedyś zdecydowaliście się pisać. Bez Was nie byłoby mojego bloga. Chylę czoła.

Plany na przyszłość

„Będzie się działo, będzie zabawa” chciałbym zaśpiewać już dziś, bo czuję właśnie taką moc. Zamiast wydzierać się wniebogłosy – napiszę kilka słów o moich planach.

W ciągu najbliższych 365 dni chcę przeżyć podróż po Polsce moim Fiatem 125P. Zamierzam odwiedzić i poznać najciekawsze miasta naszej Ojczyzny, pokazać Wam co tam się interesującego dzieje i samemu zobaczyć miejsca, w których do tej pory nie byłem. Chcę poznawać naszą kulturę, tę nową i zamierzchłą, a później podzielić się z Wami tym wszystkim, czego doświadczę. Będę jeszcze o tym szerzej pisał, bo mam już plan w głowie, a ciągle brakuje mi czasu, aby go z niej wydobyć, spisać, opracować i pokazać światu. Ja już dziś Wam mówię – to będzie coś!

Kolejnym celem na najbliższy rok jest (badum tssss!) utrzymanie się z bloga. Tak, piszę to dziś otwarcie, głośno i bez żadnych większych ceregieli. Wierzę w to, że będzie to możliwe, bo wierzę w Was, moich Czytelników oraz w siłę moich słów i ogromu pracy, którą nadal będę wkładał w tworzenie na Muszkieter.in. Nie zamierzam ograniczać się tylko do bloga. Chcę wyjść nieco z jego ram, ale o tym też pewnie się jeszcze rozpiszę. Blog jednak ciągle będzie swoistym centrum zarządzania, bez którego ani rusz.

Czy te wszystkie plany się ziszczą? Nie mam pojęcia, ale wierzę w swoje możliwości, Wasz potencjał i wsparcie Szefa oraz ludzi dobrej woli. Czy jestem pewny swojego sukcesu? Nie. Jestem za to pewny swojej wewnętrznej siły, która mnie do niego zaprowadzi. To nie będzie sukces tylko finansowy, bo ten jest sprawą względną. Najistotniejsze będzie dla mnie to, że nareszcie wykorzystam swoje zdolności do działań, z których będę zadowolony i które będą mnie cieszyć oraz sprawią, że poczuję się spełniony.

Moja żona już dziś mówi: „Damian, jak Tobie znów cieszą się oczy!”. Nie można od ukochanej osoby usłyszeć lepszego komplementu, który jest jednocześnie potwierdzeniem, że wybrana przeze mnie droga jest właściwą. No więc… blogosfero kochana, idę po Ciebie :)

Na koniec, skoro tu jeszcze jesteś (wow, gratulacje!), to znaczy, że mnie czytasz. Czyli jesteś moim Czytelnikiem. Bez Ciebie nie byłoby Muszkieter.in tylko jakiś facet z wybujałym ego, który nie do końca wie, czego chce. Dzięki Tobie piszę, bo mnie napędzasz. Każdym mailem, każdym tweetem, każdym lajkiem, ale chyba najwspanialszym prezentem od Ciebie są słowa: „Damian, dziękuję Ci! Pomogłeś mi…”. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdy mogę się z Tobą podzielić sobą, abyś i Ty odnalazł siebie. Taki jest ten mój thinkstajl. Dziękuję Ci, że jesteś. Do zobaczenia w następnych muszkiecinach :)

PS

Przygotowałem dla Was jeszcze 2 niespodzianki, ale niestety ze względów technicznych opublikuję je później. Strasznie mi głupio, bo chciałem Was uraczyć ciekawymi dodatkami, a tymczasem na ten moment wyszedł wielki klops. Postaram się jednak wrzucić je jak najszybciej to będzie możliwe. Poinformuję o tym w socialach i przez Muszkletter. Ech…

Niespodzianka nr 1 – Muszkieta 2014

Niespodzianka nr 1

Niespodzianka nr 2 – Infografika „365 dni Muszkietera”

Niespodzianka nr 2
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+3Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • ” … jak Tobie znów cieszą się oczy! …”
    No to jest mocarny materiał dowodowy :) :)
    Niech Ci się wiedzie :)

  • Dzięki za wzmiankę! :) Mam nadzieję, że uda się jeszcze nie raz spotkać offline :)

    • Na pewno się jeszcze spotkamy, Krzychu. Ćwicz tylko na tej basówce i zbieraj kasę na Fiata 126P :)

  • Dziękuję za wzmiankę, Damian. Miło mi.

    • Narysujesz mi Lisa-Muszkietera? :) A tak poważnie – nie ma za co. To ja dziękuję, że sobie jarasz fajki i mnie utwierdzasz w przekonaniu, że ja nie chcę do nich wracać ;)

  • Ooooo. Od razu będzie się czytało przyjemniej jak będzie można sobie przypomnieć twarz piszącego. Lubię to.

    • Jakby co – moją facjata wisi już sobie od jakiegoś czasu o tutaj: http://muszkieter.in/kim-jestem/ :)

      • Pamiętam, że kiedyś zaglądałem i było tam pusto. Teraz jest, więc niestety musiałem przegapić update.

  • Kasia Jundziłł

    Widzę, że nie ja jedyna uśmiecham się do pomysłu podróży Fiatem po Polsce :) A jest co oglądać. Będę trzymać kciuki za powodzenie tej misji :)
    A co do bloga, to gratuluję 365 dni i życzę kolejnych, obfitujących w interesujące wpisy :) mocno wierzę, że spełnisz swoje marzenia, a potem poczytamy o kolejnych :)

    • Dziękuję, Kasia! Wiara Twoja i innych Czytelników pomnaża tylko moją, więc… będę działał i robił swoje :)

      • Kasia Jundziłł

        no wiesz, czasem dobrze jest wierzyć :)
        a tak całkiem serio to podziwiam Twoją siłę i chęć parcia do przodu. Chciałabym czasem mieć w sobie trochę takiej siły, by zrealizować WSZYSTKIE swoje plany i marzenia!

        • Powiem Ci, że Ty ją masz, tylko o niej jeszcze nie wiesz, albo… nie wierzysz, że jest tak duża :) Nie martw się – będziemy ją uruchamiać, powolutku, thinkstajlowo :)

          • Kasia Jundziłł

            jestem tu z Tobą od bardzo niedawna, ale wiedz jedno – ZOSTAJĘ :)

          • A ja się z tego bardzo cieszę! Dzięki!

  • Anna Myśka Grzechowiak

    Zastanawiam się, co tak naprawdę wydarzyło się rok temu. Blog, porzucenie fajek to ambitna alternatywa.

    • Ania, może kiedyś o tym porozmawiamy na żywo. Może kiedyś o tym napiszę szerzej na blogu. Dużo się działo, albo inaczej – działo się nie to, co powinno :)

      • Anna Myśka Grzechowiak

        Domyśliłam się, że teraz tego nie ujawnisz, a moje rozmyślania zawieszą się w przestrzeni.

  • Dziękuję za miłe słowo, i powodzenia w realizacji planów życzę.
    Zwłaszcza tego z fiatem :)

    • Dzięki, Kamila! W sumie to powinienem podziękować Tobie za „thinkstajl”, ale z tych emocji gdzieś umknęło. Epizody początkowe z mocną grupą pod babskim wezwaniem, z którą Cię kojarzyłem puszczam w niepamięć :)

  • Masz poukładane pod czapką, dzięki czemu to co robisz ma ręce, nogi i jeszcze się przy tym zgrabnie porusza. Na tyle na ile zdążyłem poznać ten blog jak i podejście towarzyszące jego twórcy mogę powiedzieć, że następne 365 dni zapowiada się bardzo ciekawie!
    Z okazji pierwszych urodzin o ile można to tak określić życzę Ci wiele inspiracji, wielu udanych wpisów i rosnącego grona fanów !
    Pozdrawiam

    • Furio, ja i poukładane? :) Ja dopiero układam, szukam, grzebię i czuję, że robię coś niesamowitego ze sobą. Nie będzie łatwo, ale jestem gotowy ciężko pracować na swój sukces, który akurat w tym momencie niejedno ma imię (kasa i popularność wbrew pozorom jest gdzieś tam na samym końcu).

      Dziękuję za życzenia i kibicuję także Tobie, bo jakoś wyczuwam, że jesteś na etapie rezygnowania z frustracji (dzięki za wspomnienie w jednym z wpisów!). To dobry znak, pielęgnuj to :)

  • Jakoś jestem pewna, że wszystkie plany Ci się zrealizować :) powodzenia!

    • Dziękuję, Ania! Takich słów mi teraz trzeba :)

  • Podróż Fiatem – dla mnie bomba. Jak masz możliwość, jedź, przeżywaj, poznawaj. A tymczasem życzę Ci pomysłów, nowych tematów i blogosferycznego spełnienia – tak po prostu. Niech ten blog przynosi Ci jeszcze więcej radości.

  • Oj, Muszkieterku, gratuluję tylu przeżyć i zawiązanych przyjaźni! Życzę Ci w dniu urodzin Twego bloga, źródełku Twego katalizatora zmian na lepsze, abyś spełnił wszystkie plany, abyś cieszył się tym, co robisz, tak jak cieszysz się teraz. Rozwijał się cały czas i swoją pozytywną energią zarażał innych! :)

    I niechaj pieniążki ścielą Twe progi, boś zasłużył: i słowem i osobowością! :)

  • Ty, bro, u mnie pod Wrocławiem czuć, że się cieszysz (nie cuchnie). I tak trzymaj, widać na co dzień, że sprawia Ci to mnóstwo frajdy. Rób więc to dalej, bo robisz to dobrze. Ja trzymam kciuki. I po roku Twojego pisania obliczam, że mi też jakiś rok puknął. Dziękuję za rozmowy, wsparcie – nierzadko trudne, za blogową obecność i zrozumienie intelektualne. Choć, co dziwne, jeszcze się nie widzieliśmy, wierzę, że kiedyś to się zmieni. Albo Cię wyprzedzę jak będziesz tego 125P zarzynał. :) Powodzenia!

    • Aj, Magda. Dawno nie czytałem Twojego tak normalnego tekstu :) A tak na poważnie – dziękuję Ci za to dobre słowo. Od Ciebie zawsze chętnie przyjmę.

  • Pisałam Ci w wiadomości prywatnej, że od października będzie dla Ciebie dobry czas na realizację ekstremalnych i odjechanych pomysłów, zatem podróż Fitem po Polsce.to świetny pomysł! Gratuluję rocznicy i życzę 100 lat blogowania :)))

    • To raczej melodia przyszłości – planuję ją na wakacje 2015, jak dożyję, Słoń zostanie wyremontowany, zdobędę odpowiednie fundusze i wsparcie :) Niemniej za Twoje pozytywne prognozy dziękuję już teraz. Niech się dzieją!

  • 100sukienek

    :))) bardzo pozytywnie, cudownie czytać takie wieści! ściskam i życzę Ci jak najwięcej siły w dążeniu do celu. I żebyś zawsze czytał ten tekst w chwilach słabości. :)

    • O! To jest to :) Ostatnio jedna z Czytelniczek przypomniała mi na mailu muszkiecinę, która niczym szpada wbiła się w głowę i była zaaplikowana dokładnie w tym, czasie kiedy tego potrzebowałem. Uczucie nie do opisania. Nic nie dzieje się przypadkiem :)

  • Już się zastanawiałam co tak u Ciebie przycichło, a tu proszę :) Prawdziwa bomba entuzjazmu i planów na przyszłość. Super! Strasznie się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga, zostaję i czekam na więcej :)
    Powodzenia we wszystkich planach :)

    • Ja z kolei pękam z radości, że wracasz i piszesz takie piękne komentarze. Jesteś jedną z osób, które w tak cholernie wyważony i mądry sposób komentują, że chyba powinienem wymyślić jakąś nagrodę na najlepszych komentatorów :) Dziękuję!

      • Każda wizyta w Twoich progach to czysta przyjemność, Monsieur :)

  • Nie napiszę tutaj nic odkrywczego i czego byś już nie wiedział, więc zamiast tego będzie garstka życzeń: realizacji blogowych planów, zdrowia, satysfakcji z tego co robisz, udanej podróży i najważniejsze: żebyś zawsze był tym dobrym, mądrym Muszkieterem, Moskitem i Damianem, żebyś się nie zmieniał :). I gratuluję roku niepalenia!

    • Catalinka, dziękuję! Za każde wsparcie, którego mi udzieliłaś do tej pory. Mam jednak złą wiadomość: zamierzam zmieniać się cały czas. Na lepsze :)

      • Wiesz, chodziło mi raczej o to, żeby rosnąca popularność nie wbiła Cię w dumę i żebyś nie zmienił się w takiego typa „cotonieja”, którego teksty będą pisane pod publiczkę, a nie płynące prosto z serca. A na lepsze możesz się zmieniać, bardzo chętnie będę to obserwować :)

        • W tym pomożecie mi zawsze Wy, Czytelnicy, bo nikt tak dobrze nie weryfikuje egotycznych jazd :) Niemniej dziękuję za troskę.

  • Pan K.

    Bardzo pozytywny wpis Damianie – robisz to, nad czym ja się od paru dni zastanawiam, patrząc w daleką przyszłość. Zrób więc to porządnie, osiągnij sukces, a potem podzielisz się wrażeniami, deal?
    Trzymam kciuki.

    • Masz jak w banku. Słowo Muszkietera :) Dziękuję!

      • W ramach tego, jaki jestem fajny, wypełniłem ankietę na blogu. Podać adres dla ciężarówki?:-)

        • Jakiej znowuż ciężarówki? :)

          • Przeczytasz odpowiedzi, zorientujesz się ;)

  • Akcja z podróżą Fiatem po Polsce mnie urzekła, gościu zrób to! Sam bym się tak wybrał, ale planowałem małego busika. :D Blogosfera byłaby bez ciebie uboższa, wciąż dziwię się, że nie masz większych zasięgów. No ale, co się odwlecze to nie uciecze. :) BIG LOVE.

    • Ożesz Ty w mordziachę, Adamsky :) W razie czego będę wiedział do kogo się zgłosić. Zarys planu jest tak zajebisty, że jak „sprzedam go” szerzej, to będzie naprawdę fajna przygoda.

      Teraz się możemy ścigać – kto pierwszy skołuje pojazd (Słoń wymaga remontu) i wyruszy w drogę. Chyba, że… pojedziemy w konwoju! :D

      • Blanka Budzińska

        Jak będziesz jeździł fiacikiem, to zapraszam do Cieszyna, bo założę się, że jeszcze nie byłeś :)

        Poza tym życzę Ci wszystkiego dobrego w kolejnym roku blogowania :)!

        • I tu Cię zaskoczę – bo byłem w Cieszynie! Nawet jakiś alkohol z zagranicy przywiozłem. Wszystko w ramach szkolnej wycieczki do Żywca, do browaru :)

          Niemniej za zaproszenie dziękuję i być może skorzystam. Szykuj atrakcje w razie czego! Dziękuję za życzenia.

          • Blanka Budzińska

            No nie wierzę! Pewno poszedłeś kupić Fryderyka :D

          • Ja nie miałem wtedy jeszcze 18 i nie piłem :)

  • Jesteś genialny i długo będziesz wiódł prym w blogosferze, gdy już dotrzesz tam, gdzie planujesz :-)

    • Wojtek… co ja mam powiedzieć. Dziękuję Ci bardzo. Nie wiem, gdzie dotrę, ale pewnie na jakiś MÓJ szczyt. Dziś już jestem gotowy do drogi :)

    • E, dla mnie taki miły nie jesteś! :D I Wojciech ma rację. Tak, Danielu, zasługujesz na bycie u celu.

  • Oto całe mnóstwo wykrzykników: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    JEST MOC!!!

    • Niech już będzie zawsze :) Dziękuję Ci za te wykrzykniki, Aga!