Rodzynki w cieście

Rodzynki w cieście

Moja Żona upie­kła mufin­ki z rodzyn­ka­mi. Są pola­ne mlecz­ną cze­ko­la­dą i cały czas kuszą mnie swo­im wido­kiem. Wyda­ją mi się meta­fo­rą moje­go aktu­al­ne­go życia.

Dużo = mniej

Odcią­łem się. Nie było to odcię­cie w naj­pięk­niej­szym sty­lu, więc prze­ży­wam je jesz­cze, ale jestem wresz­cie wol­ny, cze­go tak bar­dzo pra­gną­łem. Czu­ję się jak mufin­ka mojej Żony. Jestem obiet­ni­cą smacz­ne­go ciast­ka z rodzyn­ka­mi, któ­re pola­ne słod­ką cze­ko­la­dą cze­ka, aby je wziąć i zjeść. Jestem mufin­ką wypie­czo­ną w naj­wyż­szej tem­pe­ra­tu­rze.

***

Sia­da­łem do tej musz­kie­ci­ny kil­ka razy, by prze­ko­nać się na nowo do pisa­nia. Tak, mam doła i mam to gdzieś, że mnie dopadł, bo z tego doła wyj­dę prę­dzej czy póź­niej. Moje życie sta­ło się bar­dzo zwy­czaj­ne w porów­na­niu z tym, któ­re do tej pory pro­wa­dzi­łem. Tak to jest jak lądu­jesz w domu bez pra­cy i per­spek­tyw.

Mówi się, że ten, kto chce pra­co­wać zawsze znaj­dzie miej­sce, gdzie będzie mógł to robić. Ja też chcę. Nie od razu, nie już, ale za jakiś czas, gdy odnaj­dę się w nowej rze­czy­wi­sto­ści. Tak jak­by na nowo upie­kę mufin­ki z nie­co innym skła­dem, w innym pie­kar­ni­ku.

Szu­kam dla sie­bie miej­sca.

Nie chce mi się nad sobą uża­lać. Chcę od życia dużo, a oka­zu­je się, że to dużo to jest po pro­stu mniej. Małe rze­czy, zwy­czaj­ne praw­dy, nie­wiel­kie pie­nią­dze, życz­li­wo­ści i po pro­stu życie od 23:59 do 23:59.

Wycofać się, by iść dalej

Mógł­bym tu wyta­czać psy­cho­lo­gicz­ne teo­rie. Mógł­bym rodzić pięk­ne i uro­kli­we zda­nia, by upięk­szyć rze­czy­wi­stość. Po co, ja się pytam? Nie jest kolo­ro­wo. U mnie nie znaj­dziesz tęczy, a przy­naj­mniej nie tak czę­sto jak u innych. Jest całe mnó­stwo blo­ga­sków, gdzie byle pier­do­ła jest usta­wia­na do foto. Laj­fstajl to nie think­stajl czy fre­estajl.

Potrze­bo­wa­łem się wyróż­nić i dla­te­go stwo­rzy­łem wła­sny styl pisa­nia. Chcia­łem sobie coś udo­wod­nić, namó­wić się do robie­nia cze­goś wyjąt­ko­we­go. Tak bar­dzo sta­ra­łem się odciąć będąc jed­no­cze­śnie bli­sko śro­do­wi­ska, że prze­grza­łem mate­rię.

Dziś piszę po pro­stu po swo­je­mu, tak jak czu­ję, to co myślę. Think-stajl. Dużo emo­cji prze­sie­wa­nych przez rozum.

Wbrew pozo­rom nie spa­dam tyl­ko wdra­pu­ję się na pira­mi­dę rado­ści z upar­to­ścią żół­wia i śli­ma­ka razem wzię­tych. Zosta­wiam po sobie ślad w posta­ci musz­kie­ci­ny i mam pan­cerz na nie­po­chleb­ne gło­sy.

Nie chcę puste­go opty­mi­zmu. A Ty? :)

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook12Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter