Puls życia

Puls życia

Kto rano wsta­je, temu ponoć Pan Bóg daje, choć nie każ­dy w Boga wie­rzy. Ale nawet ate­iści wsta­ją rano, jeśli posia­da­ją swój rytm życia. Pomusz­kieć­my o tym tro­chę.

Śniadanie na rozkaz

Ostat­nio każ­dy mój dzień wyglą­da tak samo. Wsta­ję, toa­let­ka, gim­na­sty­ka, śnia­da­nie, nuda, obiad, nuda, kola­cja, nuda, nuda, nuda, sen. Jak w jakimś matrik­sie, w któ­rym zamknął mnie ten mój wiel­ki Pan Bóg i patrzy sobie, dwo­ru­jąc ze mnie, że jestem szczu­rem w koło­wrot­ku.

Tym­cza­sem spo­so­bem na nudę są roz­mo­wy, pisa­nie blo­ga, gdze­ba­nie w jego bebe­chach, czy­ta­nie ksią­żek, zała­twia­nie spraw, któ­re wca­le takie pil­ne nie są. Jak się więc oka­zu­je, nie robiąc zbyt wie­le, robię wszyst­ko to, co powi­nie­nem. Bo rano wsta­ję, to mi Pan Bóg daje, a wie­rzą­cy (jesz­cze) jestem.

Rekolekcje

Ojciec Kra­mer napi­sał, żeby dać sobie spo­kój z reko­lek­cja­mi, żeby szu­kać u Źró­dła i nie kar­mić się inter­pre­ta­cją. I wie­cie co? Ja bym chęt­nie poszedł na reko­lek­cje. Ba! Moje aktu­al­ne życie uwa­żam za swo­iste dni sku­pie­nia, kie­dy w miej­sce nudy wpi­su­ję róż­ne dzia­ła­nia, któ­re pozwa­la­ją mi funk­cjo­no­wać tak, jak chcę (albo jak tego chce Pan Bóg, poję­cia nie mam jak jest napraw­dę). Mam czas dla sie­bie, a nie mam Sło­wa Boże­go pod ręką i bar­dzo chęt­nie posłu­cham np. Szu­sta­ka. Niech mi inter­pre­tu­je i poka­zu­je, niech to robi zgod­nie ze swo­im ryt­mem publi­ka­cji, bo osta­tecz­nie to nie Bóg, tyl­ko ja wybie­ram to, cze­go słu­cham, co oglą­dam, jakie decy­zje podej­mu­ję.

Rytm

Wczo­raj doty­ka­łem zmro­żo­ną zie­mię, aby poczuć jej rytm. Nie czu­łem za wie­le, bo była sku­ta mro­zem, ale poczu­łem się z nią zin­te­gro­wa­ny. Mat­ka Zie­mia i Bóg Ojciec - czy da się to pogo­dzić? Czy moż­na kochać Słoń­ce jak Boga? Czy wiatr może być Duchem Świę­tym (bo w lek­kim powie­wie przy­cho­dzisz do mnie - frag­ment pio­sen­ki reli­gij­nej)? Czy woda może być utoż­sa­mia­na ze spo­wie­dzią i oczysz­cza­ją­cym Chry­stu­sem, któ­ry umarł za nasze grze­chy?

Mam tak wie­le pytań i żad­nych odpo­wie­dzi, ale jed­no wiem na pew­no. Nie da się zagłu­szyć szu­mu lasu, ener­gii życio­daj­nej z drzew i moż­na jed­no­cze­śnie wie­rzyć w Boga. Kochać Mat­kę Zie­mię i Boga Ojca. Cie­szyć się pro­mie­nia­mi Słoń­ca i cze­kać na sygna­ły od Ducha Świę­te­go. Tra­cić życie pod napo­rem Wiel­kiej Wody i jed­no­cze­śnie obmy­wać się w krwi Chry­stu­sa z grze­chów dnia codzien­ne­go.

Piszę pra­wie jak reko­lek­cjo­ni­sta (sic!) i tak dziś chcia­łem roz­po­cząć dzień, w swo­im ryt­mie. Z sza­cun­kiem do 4 Żywio­łów i 3 Osób Boskich, think­sty­lo­wo.

Życzę Wam, aby­ście czu­li rytm pro­sto od Mat­ki Zie­mi i dosta­wa­li natchnień od Ducha Świę­te­go pro­sto z Góry. Ja czu­ję, że czer­pię z oby­dwu i jestem w ryt­mie. Wie­rzę w to, choć moje życie to nie raj.

PS
Z dedykacją dla Staszka i wszystkich pielęgniarek świata :)