Prawie wszystko w tonacji Fismoll

Prawie wszystko w tonacji Fismoll
Ocena4.5
  • Muzyka
  • Teksty
  • Kreatywność
  • Technika
  • Wydanie

Z Fismollem zetknąłem się całkowicie przez przypadek (choć jak wiemy, nic nie dzieje się bez powodu). Przeglądałem nowości w WiMP lub Spotify aż tu nagle wyskakuje mi smutna nostalgiczna szara okładka. Nazwa płyty At Glade, czyli mało polsko brzmiący atrybut, ale nieco nawiązujący do naszego folku, wszak Na Polanie wskazuje ten kierunek myślenia. Pomyślałem więc – posłucham, skosztuję, spróbuję.

Pierwsze dźwięki wgniotły mnie w fotel. Sam do siebie głośno powiedziałem: „niemożliwe, to powstało w Polsce?”. Otóż właśnie – TAK! Jak najbardziej made in Poland i to się tym bardziej chwali. Poszukałem nieco wiadomości o Fismollu, cały czas w towarzystwie jego muzyki i z niedowierzaniem znalazłem datę urodzenia… 1994! 19-latek nie tylko skomponował pełne ciepła, dojrzałości i prostoty numery (które osobiście kojarzą mi się nie do końca wprost z utworami Teitura), ale gra już swoje koncerty z niemałym powodzeniem. Nie przeszły wobec niego obojętnie również takie tuzy jak Kasia Nosowska czy Marek Niedźwiecki, a wszystko to za sprawą delikatnych i intymnych dźwięków sączących się właśnie teraz z mojego głośnika.

Fismoll to tak naprawdę Arkadiusz Glensk, a ten pseudonim przylgnął do niego, gdy jego ojciec zauważył, że (już jako siedmiolatek) bardzo często śpiewa w tonacji fis-moll. Debiutancki krążek wydał nakładem NEXTPOP Songwriters’ Label, a jego dystrybucją zajął się EMI Music Poland. Współautorem niektórych tekstów i jednocześnie producentem płyty jest Robert Amirian (znany choćby z zespołu Collage).

Płytę gorąco polecam ze względu na jej niepowtarzalnie spokojny rytm, którego próżno szukać teraz na wielu płytach. Mimo prostoty, jest różnorodność. Mimo delikatności, są mocniejsze momenty. Jak dla mnie – płyta kompletna. Modlić się tylko, aby Fismoll nie popadł zbyt szybko w samozachwyt i nie stracił tego, co jest w nim najpiękniejsze – brak rutyny i świeżość. Nie zazdroszczę mu momentu, w którym zdecyduje się nagrać kolejną płytę. Przy bardzo dobrej pierwszej… ciężko będzie mu „pobić” samego siebie. Ale chyba tak naprawdę nie chodzi o to, by musiał sam siebie przebijać, tylko aby dawał nam to, co mu w duszy gra.

[highlight]   Do przesłuchania – utwór Who can love you, który nie znalazł się na płycie LP  [/highlight] [soundcloud url=”http://api.soundcloud.com/tracks/34755838″ params=”” width=” 100%” height=”166″ iframe=”true” /]

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest3

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)