Powstało PSBV i co dalej?

Powstało PSBV i co dalej?

Wczoraj do życia zostało powołane Polskie Stowarzyszenie Blogerów i Vlogerów. Jego idea, a w zasadzie jej brak, podzieliła na razie blogosferę. Dlaczego?

PSBV – po co to?

Stowarzyszenie ma już swoją stronę, a pierwsze spotkanie można uznać za założycielskie. Nie byłem na miejscu, nie wiem co się tam konkretnie działo, ale śledziłem ćwierkacza i fanpejdża. O celach piszą:

Chcemy stworzyć platformę do dyskusji, wymiany doświadczeń i wspierania się wzajemnego blogerów ponad podziałami, a także umożliwiać realizację konkretnych działań na rzecz wszystkich blogerów i vlogerów, ale też każdego twórcy z osobna.

Na ten moment nie padły żadne konkrety i plany działania. Ja się nie dziwię, bo jak mogły się wykrystalizować, skoro niewielka grupa ludzi po raz pierwszy zasiadła do stołu na żywo i zaczęła żwawo dyskutować. Zazwyczaj z takiej pierwszej burzy niewiele wychodzi poza uświadomieniem sobie, że jest potrzeba, a jak wiadomo od wieków, to ona jest matką wynalazków. Na ten moment traktuję PSBV jak prototyp, którego główni konstruktorzy nie wypadli sroce spod ogona, ponieważ kształtują bezpośrednio lub przynajmniej pośrednio blogosferę w Polsce od lat. Dlatego im zaufam i będę przyglądał się, co mają do powiedzenia oraz jakie stawiają sobie cele. Jeśli uznam to za stosowne – włączę się w działanie, bo chcę być częścią również tego fragmentu blogosfery. Otóż właśnie – fragmentu.

PSBV – głos blogosfery i jej reprezentacja

Nie wiem o co kaman wszystkim szczekającym tu i ówdzie o zamachu na wolność słowa, o uzurpowaniu sobie prawa do reprezentacji całej blogosfery, ograniczeniu niezależności poprzez formalizowanie zasad i określanie definicji. Czizaz, czy Kominek był i jest Królem Blogosfery? Nie! Tak go wszyscy określają, bo zaczynał jako jeden z pierwszych. On też mówił, że będzie zarabiał na blogowaniu, gdy wszyscy wokół pukali się po głowie i mówili mu, że postradał zmysły. Czy ktokolwiek zachęcał Andrzeja Tucholskiego z jestKultury do pisania o szeroko pojętej kulturze? Nie! Słyszał raczej śmiechy i krytykę, bo przecież taki temat to nie jest chodliwy towar. Czy Michał Kędziora napisałby dziś książkę o modzie męskiej, gdyby nie zaczął prawić o niej rzeczowo na Mr Vintage? Czy Michał Szafrański rzuciłby pracę i zaczął żyć jak chce, gdyby nie samozaparcie, wiedza i wsparcie bliskich? Blog Jak oszczędzać pieniądze? pewnie nigdy by nie powstał.

Podane przykłady to tylko kropla w morzu, niemniej pokazują, że ze wsparciem czy bez – ci ludzie zrobili swoje, bo wierzyli w idee i pracowali. Dziwię się zatem, że słowa, które dla blogera zawsze dużo znaczyły – zaufanie, wiarygodność, uczciwość, samoregulacja, współdziałanie, integracja – nagle w ustach członków PSBV brzmią już inaczej, czyli źle. Rozumiem obawy, bo sam nie jestem do końca przekonany, czy wyjdzie z tego coś dobrego, ale na litość boską, czemu mówi się o lataniu z prędkością dźwięku, gdy skrzydła samolotu nawet jeszcze nie zostały zbudowane? Na barkach twórców PSBV, którzy w większości są blogerami/vlogerami i wiedzą jak się piecze chleb z tej mąki, spoczywa wielki ciężar. Nie tylko ten organizacyjny. Odpowiedzialność przed nami, blogerami i vlogerami. W sobotę zaryzykowali i wystawili swoje twarze oraz nazwiska do oceny. To nie lada odwaga stanąć przed wrednym narodem zwanym blogosferą i powiedzieć – słuchajcie, działamy razem, skróćmy dystans do siebie, reprezentujmy Polskę! Nie za pomocą flaszki i kolejnego spotkania w grupie trzymającej władzę. Normalnie, tu i teraz. Każdy może mieć wpływ, a przyjechało ok. 60 osób. One dostają po dupie, bo słyszą – to żadna reprezentacja. Jakoś nie zaskakuje mnie, że ci, którzy pojawili się na miejscu bardziej pochlebnie wyrażają się o inicjatywie, żywiąc tyle samo wątpliwości, co utyskująca na brak konkretów cała reszta siedząca niczym widz przed telewizorem i zmieniająca kanały jak ogłupiała. Obecni zobaczyli światełko w tunelu, na razie ciemnym, długim i podmokłym i chyba to ich różni od pozostałych.

Blog Forum Gdańsk 2013 nic Was nie nauczyło

BFG 2013 było moim pierwszym większym spotkaniem blogerów. Pisałem o tym, że przekonałem się do blogosfery i stwierdziłem, że jest miejscem dla mnie. Wszyscy tam pięknie mówili o planach, o działaniach, o integracji, o misji i próbie spojrzenia na blogosferę nie tylko jak na maszynkę do zarabiania pieniędzy. Byli zbudowani podjęciem współpracy z nie-blogerami jak Jurek Owsiak czy Marysia Rotkiel. Wtedy nikt nie podnosił kwestii „rozliczania” blogosfery z jej postępków i celów przez osoby z nią niezwiązane. Ba! Ich obecność stanowiła wręcz o większej wartości tego spotkania, bo oceniali nas i wspierali fachowcy z różnych dziedzin, wobec których blogerzy powinni okazać pokorę i posypać głowę popiołem, a już na pewno zastanowić się nad sobą.

Dziś na naszych oczach tworzy się historia – powstaje pierwsze poważne stowarzyszenie blogerów, o którym nie wiem jeszcze nic, ale nie skreślam go z góry, bo stoją za nim osoby godne zaufania. Mogę dać im ten kredyt, zwłaszcza, że po pierwszym roku działalności (a nie po jednym zjeździe i to założycielskim) będę mógł zweryfikować ile słów nie przełożyło się na rzeczywistość. Nie jestem w ciemię bity i potrafię ocenić inicjatywę, która ma potencjał. Nie mam pewności, czy zostanie wykorzystany we właściwym celu, ale czas na ocenę jeszcze nadejdzie. Teraz jest za wcześnie, więc wszystkim szczekającym burkom życzę, aby jednak pilnowali swojej michy jak się tak o nią boją. Jeśli nie pomagacie – nie przeszkadzajcie. Historia i tak zrobi swoje. Ona surowo oceni po której stronie warto było stanąć i czy w ogóle istniał sens, by tworzyć podziały.

Cierpliwości nigdy za wiele. Ja poczekam i w razie czego wyjdę zza klawiatury i pomogę. A Ty?

[alert style=”2″]Aktualizacja, 20.01.2014, 12:28

Pojawił się komentarz Natalii Hatalskiej. Podobnie jak oczekiwany z niecierpliwością statut. W ramach rozrywki podrzucam też filmik Karola Paciorka z LS.

[/alert]

[alert style=”1″]Aktualizacja, 22.01.2014, 0:30

Odbyło się PSBV AMA na Google Hangouts z udziałem Kuby Górnickiego, Karola Paciorka i Krzyśka Gonciarza. Zainteresowanym polecam.

[/alert]
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+2Pin on Pinterest0

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Marzena L.

    Paciorek ma na imię Karol :-)
    PS. Podzielam zdanie, żeby poczekać z opinią, dopóki nie będzie do czego jej odnieść. Na razie mieliśmy słaby falstart.

    • Ale wtopa :) Jasne, że Karol. Czeski błąd poprawiony. Dzięki :) A na rozwój wydarzeń czekam z niecierpliwością :)

  • Ana

    Ze stowarzyszeniami, organizacjami i fundacjami, które nie mają charakteru stricte charytatywnego bywa tak, że kończy się zwykle na kółku wzajemnej adoracji, a takie stowarzyszenie jak szumnie inicjowane PSBV powinno mieć w swoim składzie i na swoim czele reprezentantów różnych kierunków w blogosferze. Na razie chyba niekoniecznie tak jest, ale to początki. Więc: poczekamy, zobaczymy, dopiero ocenimy.

  • Pingback: sawiusz.pl | Veni, vidi, ale czy vici? Czyli o PSBV zdań mnóstwo.()

  • Póki co, nie wiem z czym to się je. Poczekam.

  • Ja mam prywatny uraz do słowa stowarzyszenia, zrzeszenia i inne takie „elitarne” grupy. Bo to zawsze uwydatnia podziały. Ktoś się czuje lepszy, ktoś gorszy inny pominięty. Jasne, jest potencjał. Jasne, można zrobić dużo dobrego „w kupie”. Takie miejsca zawsze kuszą żeby wprowadzać w nich klimat elitarności, bycia ponad i decydowania za szara masę która nie należy. Być może się mylę i akurat tutaj będzie inaczej. A być może nie. Czas pokaże dla kogo naprawdę jest to stowarzyszenie i czy wyniknie z tego więcej dobrego czy złego. Bo, że coś zmieni to jestem pewna. Tylko czy pozostanie czymś miłym czy nie, to zależy od jednostek które będą tworzyć tą grupę.
    Póki co zamierzam z boku patrzeć. Najwyżej mnie potem wydziedziczą z tego, że nie zdecydowałam się na wcześniejsze przystąpienie.

    • Generalnie widać modę, bo to nie jest jedyne blogerskie stowarzyszenie, które się krystalizuje. Zaraz dojdzie do tego, że ten kto nie jest stowarzyszony, ten będzie ‚wydziedziczony’. Się porobiło.

      • Spójrz na to szerzej. Ile jest stowarzyszeń i fundacji w Polsce? Czy jak jest stowarzyszenie miłośników motoryzacji, to nie możesz być pasjonatem szybkich samochodów, jeśli nie będziesz do niego przynależał? Nie dajmy się zwariować, poważnie :)

        • Masz rację. Ja się tylko obawiam, że to się stanie jakąś dziwną, nową modą.

          • Owa „moda” w Polsce w takim razie ogarnęła większość branż, a już na pewno działalność kulturalną oraz charytatywną.

  • rozwados

    Widzę, że mądrze piszesz. Szkoda, że napisałeś taki tekst, bo sam bym napisał coś w podobnym stylu a nie chcę papugować po Tobie. W obecnej chwili mam to samo zdanie co Ty. Poczekam, aby ocenić czy warto stanąć po odpowiedniej stronie. Może będzie to PSBV. Kto wie.

    • A pisz jak chcesz :) Przecież nie tylko ja napisałem:

      http://www.whysosocial.pl/2014/01/obiektywnie-o-psbv.html (jakoś dziwnie podobnie podchodzimy do sprawy)

      http://www.zombiesamurai.pl/2014/01/psbv/ (dosyć ostro, ale w sposób stonowany, niemniej z wieloma stwierdzeniami się nie zgadzam)

      To jest właśnie ta siła blogosfery, której nie zaszkodzą żadne Stowarzyszenia. Możesz pisać o tym tak, jak chcesz by było napisane. Nawet jak opinie będą skrajne, to osoby je wyrażające tworzą dokładnie tę samą blogosferę :)

      • rozwados

        Zobaczę ich teksty, dzięki za podrzucenie. Co do PSBV to nie wiem nadal czy warto komentować.

        • Jak dla mnie, nie warto milczeć, ale co bloger to zwyczaj :)

  • Mimo, że z dumą mówię o sobie jako indywidualiście, każda wspólna inicjatywa mnie cieszy – tym bardziej, że sam ostatnio wyszedłem trochę poza swoje poletko. Ale pożyjemy, zobaczymy. Ot, tyle w temacie.