Poszukiwanie odpowiedzi

Poszukiwanie odpowiedzi

Życie jest przygodą, w której napotykamy się na różne wydarzenia. Te dobre i te złe. Każde stawia przed nami pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi.

Nowy dzień jest wezwaniem do działania i wszystko jest fajnie do momentu, gdy jest cel, jest chęć, jest perspektywa. W sytuacji, gdy pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi człowiek czuje się zagubiony i przyparty do muru. Można się poddać i próbować żyć wspomnieniami i to jest jedno z wyjść, gdy ma się wrażenie, że za rogiem nie czeka nic ciekawego. Można, ale nie trzeba, gdy w głowie kołata się pytanie: czy aby na pewno warto?

Wszyscy ludzie zostali wyposażeni w przeznaczenie i doświadczenia do przeżycia. Wydaje się czasem, że w naszym świecie jest dużo niesprawiedliwości i ucisku, że ci wszyscy uśmiechnięci z billboardów ludzie są nieprawdziwi i plastikowi. Że nasze życie przepełnione konsumpcjonizmem i pogonią za pieniądzem obdarte jest z wartości.

Denerwuje mnie, gdy każe mi się żyć z pasją. Wkurza mnie ta powtarzalność codzienności, w której funkcjonujemy według określonego schematu wiedząc, że nie można inaczej, bo tak zostaliśmy zaprogramowani. Zawsze chciałem czegoś więcej i szukałem odpowiedzi na niełatwe pytania. Pragnąłem być, a mieć zostawiałem na później. Ale później nie przychodzi, a niełatwo być, gdy się nie ma.

Zastanawiam się na ile to, co przydarza się nam jest zaplanowane tam na Górze i ile jest prawdy w tej Miłości, o której uczą w Kościele. Czy to moja wina, że nie godzę się na rzeczywistość, która mnie otacza? Nie ukrywam, mam problemy z akceptacją. Zresztą nie od dziś. Dopóki walczyłem, nieraz sam ze sobą – świat był do zniesienia. Dziś nie mam tej siły i próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie po co to wszystko.

Niektórzy mówią mi, że to niepotrzebne, to zastanawianie się, analizowanie, przepracowywanie tego, co już było. I jest w tym jakaś diabelska metoda, która pozwala pójść dalej z bagażem doświadczeń, który aż tak nie ciąży. Takie podejście kłóci się jednak z moim wewnętrznym ja, które pragnie zrozumieć po co stało się to, co jest już przeszłością. Dlatego trudno mi strzepnąć z siebie kurz, wstać i pobiec przed siebie. Wydaje mi się to aktualnie niemożliwe, dopóki nie dowiem się dlaczego.

Nie wiem jak wielu z Was zadaje sobie to pytanie, ale jestem przekonany, że pojawia się Waszym życiu na różnych jego etapach. Zdrowy rozsądek podpowiada, że nie jest właściwym zagłębianie się w odpowiedź, bo nie wszystko da się w życiu racjonalnie wytłumaczyć. Dla człowieka poszukującego rozwiązań ta sytuacja jest nie do zniesienia. Chciałbym nie być badaczem, który zawsze szuka wytłumaczenia, choć to część mnie. Bagaż ciąży i mam nadzieję, że nie przeciąży.

Chcę żyć w świecie, w którym jest więcej odpowiedzi niż pytań. Czy taki w ogóle istnieje?

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • „czy aby na pewno warto?”

    Świat potrzebuje dziś wartości jak cholera! Bo chociaż na pierwszy rzut oka wszyscy gnają za pieniądzem, za tym żeby mieć i żeby posiadać, to pod tym sztucznym uśmiechem z billboardów i plastikiem kryje się wołanie o prawdziwe wartości – o Miłość, Współczucie, Radość i Bezstronność.

    Niektórzy rozumieją to dopiero w momencie sytuacji granicznych – gdy dotyka ich własna choroba lub choroba dziecka, gdy zostaną oszukani lub gdy z innej strony otrzymują nagle bezinteresowną pomoc… To momenty, w których pęka ta plastikowa skorupa i pojawia się to co mamy od zawsze – CZŁOWIECZEŃSTWO!

    Sens życia? To że JESTEŚMY i uczestniczymy w tym wielkim i nigdy nie do końca zrozumiałym dla człowieka Istnieniu wszystkiego co jest!

    Szable w dłoń Muszkieterze!

    • Co ja mam powiedzieć :) Moja szabla zardzewiała, ale ciągle trzymam ją w dłoni :P Dziękuję za Twój komentarz.

  • Ja nie wierzę w przeznaczenie. Uważam, że życiem rządzi przypadek. To, co nas w życiu spotyka jest sumą różnych przypadków, ich rezultatem. Ludzie chcą wierzyć w jakieś przeznaczenie, bo nie podoba im się, że nasz los nie jest właściwie od niczego zależny.

    • Los zależny jest od decyzji, bo nie na wszystko mamy wpływ. Możemy za to decydować co zrobimy z tym, co nas spotyka. Gorzej jeśli pojawia się wewnętrzny bunt wobec zastanej rzeczywistości.

  • Ania

    czy istnieje świat w którym jest więcej odpowiedzi niż pytań, nie wiem… Zawsze jest coś co nas nurtuje… „dlaczego”, „po co” „w jakim celu”..Ale właśnie tu przychodzi mi na myśli tylko jedno. Czy warto? warto się nad tym wszystkim zastanawiać? to my kreujemy swoje życie i nawet jeśli istnieje coś takiego jak przeznaczenie to tylko w niewielkim stopniu jakoś ono nas kreuje, to my sami mamy wpływ na to co dzieje się w naszym życiu. Twoje wewnętrzne ja potrzebuje wytłumaczenia, żeby zrozumieć.. To co stało się w przeszłości, stało się po to właśnie, żebyś znalazł się teraz w tym miejscu, w którym jesteś, żebyś robił to co robisz, żebyś miał przy sobie wspierających ludzi, których na pewno masz. I wydaje mi się, że ludzie nie potrzebują tego rozumieć. Trzeba się cieszyć momentami, małymi rzeczami..
    Nie zostaliśmy zaprogramowani, nie ma czegoś takiego jak zaprogramowanie ludzi. Ta powtarzalność codzienności o której piszesz, jest tylko naszym wyborem… Każdy dzień może wyglądać inaczej, bo to wszystko zależy od nas. Tak samo jak wartości. Masz rację, dzisiaj ciężko się przebić z wartościami, kiedy wszyscy gnają za pieniądzem, za tym żeby mieć, żeby posiadać.
    „Człowiek ma w swojej naturze żądzę do posiadania i trzymania przy sobie czegoś, czego w ogóle nie używa”, tylko po to żeby to posiadać.
    Nie musimy się godzić na to czego nie akceptujemy, sami świata nie zmienimy, ale zawsze jest coś co możemy zrobić.. Pomóc bezdomnemu na ulicy, osobie starszej, dziecku itd.. Małe gesty. Wydaje mi się, że to jest dzisiaj najważniejsze. Małe gesty.
    Pytania są potrzebne, bo człowiek zadający sobie pytania jest człowiekiem myślącym, rozumnym, który patrzy i widzi, a nie jest ślepy na otoczenia, który słucha i słyszy, który analizuje i stara się coś zmienić.
    Nie zadręczaj się przeszłością, nie zastanawiaj się po co wydarzyło się to co się wydarzyło tylko zastanów się jak możesz dzisiaj to wykorzystać!

    • Dziękuję Aniu :) Na Ciebie zawsze można liczyć, a po takich komentarzach chce się żyć!

      • Ania

        Nie masz za co dziękować ;)!