Polaku! Pośmiej się z siebie, chłopaku

Polaku! Pośmiej się z siebie, chłopaku

Masz własne racje, zasady i (przynajmniej teoretycznie) swoje zdanie. Potrafisz bronić go do krwi. Tylko… czy ktoś w ogóle z Tobą walczy?

Wewnętrzna rozrywka

Trudno dziś o zdrowy dystans w różnych odmianach: do siebie, do innych, do świata. Sam często padam ofiarą jego braku. Postanowiłem jednak przyglądnąć się sprawie bliżej, bo szkoda mi serca, które z coraz większą częstotliwością pompuje wysokooktanową krew w moich żyłach.

Nie należę do łatwych dyskutantów, ponieważ w wielu kwestiach mam mocno osadzone własne zdanie. Potrafię za nie gryźć mentalnie, szarpać zębami krytyki (nawet publicznie), obtaczać w sarkazmie czyjeś myśli, słowa, uczynki i zaniedbania. Przy tak emocjonalnym podejściu do spraw o różnej wadze panowanie nad sobą nie należy do najłatwiejszych zadań.

W pewnym momencie jednak zdaję sobie sprawę, że patrząc na te różne sytuacje z punktu widzenia osoby niezaangażowanej – wojenki i trzaskanie się mogą wyglądać prześmiesznie. Nie jest ważne, czy to są pierdoły, czy tematy natury egzystencjalnej. Ich ranga jest nieistotna, ale sama różnica zdań potrafi zaślepić i wzbudzić tyle negatywnej energii, że wydawałoby się spokojny wyważony Muszkieter staje się w jednej sekundzie wielkim wściekłym pitbullem.

Jak tu współdzielić kilku skrajnych szaleńców, czułych na różnych punktach w jednym intelekcie? Czasem niestety nie da się ich podzielić i zrównoważyć. Gdy się ze sobą spotykają, czuję, jakby ktoś umieścił kilka granatów wewnątrz mnie. To się dopiero nazywa rozrywka.

Rozerwij się, a później bądź śmieszny

Wszyscy popełniamy błędy i czasem zachowujemy się jak kretyni, ja także. Nie chcąc być bezkrytycznym, sam zdaję sobie sprawę z tego, że trwaniem w kretyństwie jest bronić czegoś, co wcale nie zostało zaatakowane i brać osobiście to, co dotyczy ogółu. Brakuje czasem nie tyle dystansu, co wielkiego uśmiechu do swojego ja. Przecież ono nie jest doskonałe i potrafi dostarczyć tyle rozrywki obserwującym go „Ty”, że nieraz nie sposób nie tarzać się po podłodze ze śmiechu. Tak, przesadna powaga i nomenklatura obrona-atak czyni z nas fanatyków, których należy się bać. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w takich przypadkach kąciki ust powędrowały w cynicznym grymasie w górę, ale na pewno takich maniaków nie powinno (i nieraz nie da) się słuchać oraz szanować, ponieważ za żadne skarby nie można wzbudzić w nich wątpliwości. Gdyby chociaż małe ziarnko niepewności pojawiło się w dosadnie stawianych tezach oraz zatlił się niewielki płomyczek niejasności i minimalnych obiekcji w zmierzających ślepo w jedynie słusznym kierunku działaniach, to czy świat nie oczyściłby się z wrogo nastawionych ludzi? Czy nie łatwiej byłoby się ze sobą komunikować, gdyby skrajności przyciągały się z chęci zrozumienia, a nie z potrzeby udowadniania, że to je najmojsze (Jeśli masz swoje zdanie to i tak ja mam rację)?

Na pewno byłoby śmieszniej i weselej, gdyby czerwony z zielonym poszli na piwo pod rękę (przy założeniu, że każdy będzie pił inny rodzaj browaru), igła dogadałaby się wreszcie z nitką (bo szyć przecież trzeba, panie premierze), a pan bloger skleiłby piątkę z panem dziennikarzem (bo koniec końców ciągłe ogniskowanie się na subiektywizmie gwałci dystans sponsorowany przez obiektywizm). Gwarantuję, że mielibyśmy mniej siwych włosów, zawałów serca, bólów dup, za to więcej szczerego uśmiechu. Zrozumielibyśmy wówczas w sposób zdrowy i dojrzały powiedzenie pokochaj swojego wroga, bo na niego zawsze możesz liczyć.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • rozsądna

    Świetny tekst i spostrzeżenia. I podpisuję się pod diagnozą, że wystarczy tylko trochę dystansu do własnej osoby i poczucie humoru, by nasze życie było szczęśliwsze, a serce i żołądki zdrowsze. I odrobina tolerancji dla poglądów innych ludzi. To fajnie, że się różnimy od siebie, bo dzięki temu jesteśmy interesujący i mamy o czym ze sobą rozmawiać. Co by to było jak wszyscy mieliby takie same poglądy na każdy temat?

  • Problem chyba leży w tym, że Polacy są dość zakompleksieni, dlatego nie mają dystansu. Im więcej kompleksów, tym łatwiej poruszyć czułą strunę.

    • Niech będzie, ale… dlaczego niby mamy kompleksy? Dziecko może być zakompleksione, bo jeszcze nie umie budować swojej wartości, ale świadomy, dojrzały człowiek wiecznie nie będzie smarkał w spódnicę mamy.

      • Właśnie nie wiem. Ale ciągle tylko patrzymy po innych i „a na zachodzie to to…, to tamto…”, marudzimy, zazdrościmy, ale mało kto coś z tym robi. Zazdrościmy też sobie na wzajem – przecież niby nie mówi się o pieniądzach. A jak się komuś udało do czegoś dojść to pewnie ukradł, pewnie ma znajomości. Chyba Polacy lubią się umartwiać.

        • Ja z kolei uważam, że Zachód jest zepsuty, a my Polacy zajebiści :) Radziliśmy sobie z tak wieloma gównami, że można nas nazwać specjalistami od kryzysów (pomijając to, że sami lubimy je wywoływać :D). Nie narzekaj tak – jak widzisz ja coś z tym robię, Ty coś z tym robisz, bo czytasz moje teksty. To już dwie osoby. Ilu jest bezimiennych, którzy nie zostawili tu komentarza, ale zasiałem tę wątpliwość w ich głowach? Nie mam pojęcia, ale niech im służy (tak! do Was mówię!).
          Żeby zmieniać nie można tylko chcieć. Trzeba zasuwać na lepsze, samo się nie zrobi.

          • O! O! I o to właśnie chodzi! :D Działania trzeba do zmiany, a nie marudzenia! I dystans też się przyda! Jak się człowiek potknie i przewróci to niech: „A, bo te chodniki takie kurwa nierówne” zamieni na: „Dobrze, że mam tylko 2 nogi, a nie więcej, bo większe by było prawdopodobieństwo się potknąć, albo i bym się ciągle turlał”. :)

  • Muszkieter, musimy pogadać na BFG!

    • Nie ma problema – się jakoś odnajdziemy i skrzyżujemy szpady :)

      • Szpady, mówisz. Czyli już narzuciłeś oręż ;-)

        • No dobra, mogą być w ostateczności maczety. Tak po krakowsku ;)

  • Od Abelarda Gizy:
    „Więcej dystansu!” – jak mawiał Robert Korzeniowski, chodząc po San Marino :)
    Święta prawda – ludziom z dystansem żyje się po prostu lepiej, bo nie spinają się o błahe sprawy.