Pokłosie Pokłosia

Pokłosie Pokłosia
Ocena4.5
  • Fabuła
  • Scenariusz
  • Gra aktorska
  • Zdjęcia
  • Muzyka

Pokłosie odbiło się dużym echem po premierze. Nawet jeśli ktoś nie oglądał, to na pewno niejednokrotnie widział wypowiadającego się Maćka Stuhra, to w TV, to w gazecie.

Jakoś zawsze wszelkie szumy staram się omijać szerokim łukiem i w momencie, gdy sprawa się nieco uspokoi – zobaczyć, posłuchać i się odnieść. Tak było i w przypadku Pokłosia, z obejrzeniem którego długo zwlekałem.

Polacy zabójcami?

O czym tak naprawdę jest ten film? O rzeczy, która nie mieści się w głowie. O żądnych śmierci Polakach. Tak, nie przejęzyczyłem się. Okazuje się, że w naszej historii nie tylko byliśmy lżeni, ale potrafiliśmy lżyć także innych. Dla prozaicznych powodów zwanych życiem: dla ziemi, dla domów, dla przywilejów, dla swojego miejsca. Odpychamy od siebie zazwyczaj takie myśli, że Polacy mogliby kiedykolwiek „być źli”. Uczeni jesteśmy od dziecka o wzniosłych czynach naszych przodków. Ten film jednak nie odwołuje się do tego rodzaju uczuć.

Trudna historia nawet dziś

Wydawałoby się, że obraz, który powstał na podstawie prawdziwych wydarzeń nieco już zamierzchłych pozwoli przyjrzeć się obiektywnie tragedii jaka się wydarzyła. Że będzie można spokojnie popatrzeć z perspektywy czasu, zastanowić się, rozpocząć dyskusję, której celem nie będzie podzielenie Polaków na tych dobrych, tych złych i całą resztę. Okazuje się jednak, że w naszej mentalności, w której zawsze było zaszyte niskie poczucie wartości nie ma miejsca na prawdziwy rachunek sumienia i spojrzenie na rzeczywistość taką, jaka jest, a nie jaką chcielibyśmy mieć.

Zlinczować aktora

Ile Maciek Stuhr dostał po głowie za tę rolę, to jego. Przypomina mi się akcja Daniela Olbrychskiego z wystawą „Naziści”, którą potraktował swoją szablą w akcie sprzeciwu wobec przypinania wizerunku hitlerowców polskim i zagranicznym aktorom. Podobnie jest i z młodym Stuhrem, który broniąc na ekranie Żydów nagle stał się wielkim Żydem, którego trzeba zlinczować, bo jeszcze dodatkowo postanowił być twarzą antypolskiej ideologii. Żyjemy w społeczeństwie, które nie chce znać swoich złych stron, nie chce pamiętać niechlubnych historii. Chce czuć się dobrze ze sobą, mimo tego, że fakty przyprawiają co najmniej o zawrót głowy. O tym właśnie jest Pokłosie. O naszej nieodporności i nietolerancji. O naszej agresji i patologii. O braku szacunku do samego siebie, przeklętej małostkowości i głupocie.

Jedyne jego przesłanie pozytywne to jednak to, że są ludzie, którzy o takich sprawach chcą rozmawiać, by w przyszłości nie popełnić błędów i przekazać swoim dzieciom prawdę, a nie mit.

O samym filmie

To jeden z filmów polskich, który trzymał mnie w napięciu. Świetnie została pokazana wieś polska, jej klimat i przaśność (nawet dzięki temu, że Stuhr i Czop jakoś tak przesadnie szybko mówili, w dosyć charakterystyczny sposób, co na początku mnie wkurzało, ale z czasem zrozumiałem po co ten zabieg). Pokazano samotność głównych bohaterów, ich rozterki i zmiany postaw moralnych. Do tego sama historia, jakkolwiek to zabrzmi, została ciekawie opowiedziana. Mocno realnie, surowo, co tym bardziej podkreśliło tragiczność opisywanych faktów. Niezłe zdjęcia i muzyka budująca napięcie, rewelacyjna gra Maćka Stuhra i Irka Czopa to kropka nad i w zdaniu: trzeba ten film koniecznie obejrzeć.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)