Pogotowie domowe

Pogotowie domowe

Każ­dy z nas chce mieć swój jeden, jedy­ny i nie­po­wta­rzal­ny dom. Może nawet nie dom, co ogni­sko domo­we, któ­re zawsze jest cie­płe i nasze. Co w sytu­acji, gdy nie mamy domu?

Przede wszyst­kim burzy się poczu­cie bez­pie­czeń­stwa. To dopie­ro począ­tek kło­po­tów. Brak bez­pie­czeń­stwa to pierw­szy krok np. do depre­sji, któ­ra jest cho­ro­bą śmier­tel­ną. Ale nie idź­my od razu w prze­sa­dę. Na począ­tek higie­na.

Higiena dnia codziennego

Codzien­nie wsta­je­my rano, idzie­my do łazien­ki i patrzy­my w lustro. Czy zoba­czy­my tam sie­bie, zale­ży od nas samych. Może nam się nie podo­bać to, co zoba­czy­my, bo od higie­ny oso­bi­stej zaczy­na się dobre samo­po­czu­cie.

Dru­ga spra­wa to spraw­ne sprzę­ty w łazien­ce. Nie ma co ukry­wać, każ­de­mu z nas potrzeb­na jest umy­wal­ka, prysz­nic lub wan­na oraz kibe­lek. Wszyst­kie wyma­ga­ją opie­ki, a o tym, że zapcha­nie kibel­ka potra­fi roz­re­gu­lo­wać higie­nę miej­sca sam się nie­daw­no prze­ko­na­łem (i dzię­ki temu, że ist­nie­je Pogo­to­wie Domo­we, szyb­ko wszyst­ko wró­ci­ło do nor­my, dzię­ki Mariusz!). Więc powin­ni­śmy trzy­mać się higie­ny oso­bi­stej i nasze­go miej­sca duma­nia jak szpak cze­re­śni.

Śniadanie, obiad, kolacja

Nawet nie spo­dzie­wa­łem się, że jesz­cze kie­dyś zbli­żę się do 100 kg, bo waży­łem już 112 i nic nie wska­zy­wa­ło na to, że spad­nę choć­by o kilo­gram. Uda­ło się. Dzię­ki jedze­niu odpo­wied­nio zbi­lan­so­wa­nych posił­ków. Oka­zu­je się, że nie muszę się naże­rać na noc, sło­dzić her­ba­ty, czy czuć że coś zja­dłem i póź­niej zasta­na­wiać się, co zro­bić z wiel­ko­ga­ba­ry­to­wym żołąd­kiem, któ­ry roz­cią­gnię­ty do gra­nic woła "am!". Trze­ba zjeść kil­ka razy. Wiem, Ame­ry­ki nie odkry­wam, ale sam się prze­ko­na­łem jakie to waż­ne i na ile moż­na sobie pozwo­lić na odstęp­stwa od nor­my.

Fak­tem jest, że stwo­rze­nie dla sie­bie nor­my, któ­ra znów da nam poczu­cie bez­pie­czeń­stwa, moc­no zale­ży od naszych nawy­ków. A te, jak wia­do­mo, trze­ba kształ­to­wać z mozo­łem co dzień. Ile razy mia­łem poczu­cie winy, że tak sobie pięk­nie zapla­no­wa­łem dzień, a póź­niej wszyst­ko się zmie­ni­ło. Dla­te­go sta­ram się pla­no­wać tak, żeby ogar­nąć nie­zbęd­ne mini­mum, a posi­łek do tego mini­mum się zali­cza.

Zbędne rzeczy

O mini­ma­li­zmie już pisa­łem. Teraz wiem, że nie­zbęd­ne mini­mum potra­fi się roz­sze­rzać wraz z roz­sze­rzo­ny­mi potrze­ba­mi. Śred­nie cele w życiu dają poczu­cie bez­pie­czeń­stwa, więc nie­raz zasta­na­wiam się, czy nie za wyso­ko mie­rzę, a zma­ga­nie się ze szczy­tem nie do zdo­by­cia to zbęd­ne mar­no­wa­nie ener­gii. Moi kole­dzy z Janu­szy Fut­bo­lu są dla mnie przy­kła­dem, z któ­re­go czer­pię codzien­nie. Mają swo­je cele w lidze, w zespo­le, ale przede wszyst­kim zosta­wia­ją ser­ce na boisku, a pił­ka jest ich pasją. Czy wylą­du­ją kie­dyś na pierw­szym miej­scu? Szcze­rze wąt­pię, ale w ich przy­pad­ku to gonie­nie za pił­ką jak za kró­licz­kiem jest waż­niej­sze, niż zła­pa­nie tego kró­licz­ka. I tak trze­ba żyć, Moi Dro­dzy!

Pogotowie domowe

Chciał­bym kie­dyś stwo­rzyć dom, w któ­rym nicze­go nie będzie bra­ko­wać, w któ­rym będzie cie­pło rodzin­ne, higie­na oso­bi­sta i psy­chicz­na, w któ­rym będą śred­nie cele i nie­zbęd­ne mini­mum. Jak w karet­ce pogo­to­wia, w któ­rej wszyst­ko, co potrzeb­ne do pod­trzy­ma­nia życia ma swo­je miej­sce i jest uży­wa­ne, gdy zaj­dzie potrze­ba.

Cenię sobie porzą­dek, ale nie stro­nię od arty­stycz­ne­go cha­osu, z któ­re­go zazwy­czaj rodzą się nowe porząd­ki. Jestem w takim momen­cie życia, że nie wiem, co będzie jutro, choć pla­nu­ję odwle­ka­jąc i dzię­ki temu robię to, co naj­waż­niej­sze. Zdo­by­wam swój mały świat nie­wiel­ki­mi kro­ka­mi, po czym oka­zu­je się, że ten świat nie jest tak mały. Naj­waż­niej­sze, że jest mój. I zawsze w pogo­to­wiu, by mi pomóc.

PS
To nie jest muszkiecin sponsorowany, ale oparty na wdzięczności za pogotowie domowe :)