Pocztówka z wakacji i pachnący list

Pocztówka z wakacji i pachnący list

18. października przypada Dzień Listonosza i Dzień Poczty Polskiej. Dla przeciwwagi dzisiaj jest także Światowy Dzień Menopauzy i Andropauzy. W jakimś sensie owe ‚święta’ się ze sobą łączą.

Tradycyjne listy przeszły już andropauzę

Nie da się ukryć, że praktycznie już nie piszemy listów, a pocztówki z wakacji wysyłamy niezwykle rzadko. Możemy za to podziękować Internetowi, naszym komórkom i komputerom, ponieważ zdjęcie z pięknym widoczkiem znad morza łatwo przesyłamy MMS’em lub mailem do znajomych. Jeszcze mniej prywatne są media społecznościowe, które pozwalają na publiczne pozdrowienia na swojej osi czasu. Jakby się więc tak przyjrzeć poczcie, to jest ona już tylko potrzebna po to, by dostarczyć zawiadomienie o odcięciu gazu, wezwanie do sądu, kolejną bajeczną ofertę operatora komórkowego i ulotkę z mało znanym uśmiechniętym panem, który zaleca na siebie głosować.

Wspomnienia z duszą

Uwielbiałem pisać listy i korespondowałem swego czasu z wieloma dziewczynami. Moja fascynacja pisaniem zaczęła się od… telegazety, gdzie jako podrostek szukałem osób o podobnych zainteresowaniach. Byłem nieśmiały, a listy dawały mi poczucie bezpieczeństwa oraz możliwość otwarcia się bez strachu. Co się mogło wydarzyć jak wysłałem list i jakiejś tam dziołsze się nie spodobał? Nie odpisała i na tym kończyła się znajomość. Nie bolało, a w kolejce czekało kilka innych. Do tej pory mam wielki worek z listami i specjalną puszkę po ciastkach, w której schowane są te najcenniejsze. Niektóre pachną, w innych są zdjęcia z analogowych aparatów, wywoływane klasyczną metodą. Jak tak nieraz tam zaglądam to jest dla mnie niesamowity powrót do przeszłości, której nikt mi nie odbierze. Na szczęście mam co wspominać, bo zadbałem o to (a raczej ktoś mądry powiedział mi, abym zadbał, bo zbyt nieświadomy byłem i nie wiedziałem jakie to ważne).

„Pozdrowienia dla listonosza”

Bardzo często wysyłając list lub pocztówkę umieszczałem ten zwrot przy adresie. Moja korespondencja zawsze docierała na miejsce i nigdy nie zdarzyło mi się, aby ktoś po drodze zachachmęcił ten niewielki, ale ważny kawałek mnie. Warto było z listonoszami żyć w przyjaźni, choć mnie zawsze było ich szkoda. Zasuwają z wielkimi torbiszczami przez cały dzień. Niosą w nich niezliczoną liczbę kopert i pokaźną sumę pieniędzy z emerytur i rent. W zamian za tak dużą odpowiedzialność dostają po łbach od zgorzkniałych starszych ludzi (czemu tak późno?) czy młodziaków, którzy leją na tego rodzaju pracę, bo wolą wysyłać maile.

Listonosze, dziękuję Wam za to, że jesteście i donosicie. Ta notka jest moim mini-hołdem dla Waszej pracy. Nie mam jak wysłać do Was listu, ale uważam, że nadal jesteście potrzebni, choć ludzi ceniących sobie zapach kopert, ręczne pismo i ducha korespondencji jest już niestety coraz mniej. Trzymajcie się ciepło, uważajcie na siebie i swoje wielkie torby. Darz bór!

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Z listami był taki problem, że lubiły się gubić. Nie mam już chyba żadnego listu, pocztówki czy czekogolwiek takiego, wszystko się pogubiło przez lata przy porządkach, przeprowadzkach itp.

    List czy pocztówka były bardziej intymne i bardziej znaczące niż email, facebook czy sms. Choćby dlatego, że nadawca musiał się trochę wysilić, żeby to napisać i wysłać. Trzeba było mieć szacunek do takiego trudu.

    Za to teraz jak chcesz, to masz usługę Nokia Pocztówka. Robisz zdjęcie telefonem, piszesz parę zdań i przesyłasz przez aplikację, a Nokia wysyła prawdziwą pocztówkę do danej osoby, normalnie pocztą polską.

    • Z jednej strony usługa fajna, ale z drugiej dalej to już nie takie autorskie, swojskie, ręcznie pisane.

  • Same mandaty przychodzą. Dupa.

    • Magda, Ty musisz mieć faceta policjanta. Z listonoszem się nie dogadasz ;)

      • Na co mi taki? Parę lat na służbie i koniec użyteczności. A sio!

  • Jakoś tak nie mogłem się powstrzymać od skomentowania.
    Bardzo sympatyczny wpis. Podpisuję się pod nim. Mam pudełka po butach wypełnione listami, choć w moim przypadku korespondencja ograniczała się w zasadzie do jednej osoby. Teraz mam ją na co dzień i obok :).

    Opłaciło się pisać.

    • U mnie niektóre znajomości trwały kilka miesięcy, inne parę lat, ale prędzej czy później się kończyły, ale Twój przypadek to ewenement! Gratulacje :)

      • Dzięki.
        Niestety obserwując wielu wokół chyba tak… wolałbym, aby było inaczej.
        Mi (nam) było i jest dobrze (co tam – super) razem. Mam nadzieję, że tak do końca i zawsze.