Pieniążki lecą tylko na pracusiów

Pieniążki lecą tylko na pracusiów

Ucz się, chłopcze, ucz, bo nauka to potęgi klucz. Ile razy to słyszałem i jak dzik jakiś uczyłem się. Moje ambitne plany brutalnie zmieniła rzeczywistość. Musiałem pójść do pracy za (niestety) niewielkie pieniądze.

Można gówno robić i nieźle żyć, czyli mgr inż.

W Polsce młodzież pokutuje przez podejście pracodawców do wykształcenia. Bo kto to jest ten człowiek wykształcony? No chyba nie ten, co skończył studia. Na pewno nie, skoro na uczelniach roi się od przeciętnie inteligentnych niedojd życiowych, które nie potrafią a) zdobywać wiedzy b) utrwalać wiedzy c) uczyć się, by zrozumieć d) rozumieć, czego i po co się uczą.

Człowiek wykształcony kojarzy mi się z określeniem dla człowieka doświadczonego i dojrzałego. Pan mgr inż. już nie działa przyciągająco, jeśli nie niesie za sobą żadnych działań praktycznych. Kółko się więc zamyka, bo jak pilny student ma pracować, skoro w tym czasie powinien się uczyć?

Studia są zatem dla tych, którzy chcą się uczyć i rozwijać, co tylko w niewielkim stopniu ma wpływ na ich późniejsze kariery zawodowe. Zajęcia pomagają zdobywać wiedzę i poszerzać horyzonty myślowe, ale rzadko kiedy mają coś wspólnego z konkretem przydatnym w późniejszym zawodzie. Żak zatem myśli tendencyjnie: skończę studia, na pewno będzie mi łatwiej, a pracę zdążę jeszcze znaleźć, bo co mnie robota będzie palić w łapy.

Uczciwością i pracą ludzie się bogacą

Wszyscy znamy to powiedzenie, ale niewielu wierzy, że się sprawdza w życiu. Często słucham jakim to trzeba być kutasem dla ludzi i jak mocno mieć zaostrzone łokcie, by umieć się przepchać przez tłum. Tymczasem jak się okazuje, to uczciwa praca popłaca. Większość milionerów zaczynało od roboty pucybuta i dobrze pamięta rewiry, z których się wyrwała. Czy tylko się im udało? Zazwyczaj szczęście się przydaje, ale to praca umysłu, rąk i umiejętność odnalezienia się w sytuacji pozwalają wejść na najwyższe szczeble drabinki społecznej. Możecie powiedzieć, że to naiwne spojrzenie, ale to będzie takie typowe dla nas, Polaków. Otóż nie wszyscy kradną, by się bogacić, bo złodziejem zostaje się raczej za karę, a nie dla przyjemności. Nie wszyscy mają wysoko postawionych wujów, którzy sypią tłustym hajsem, by swojego bratanka półgłówka pchać na synekurę. Kłamstwa i kombinacje mają najkrótsze nogi, więc przebieranie nimi sprawdza się tylko na krótkim dystansie. A przecież wartości pracy nie buduje się na założeniach, ale efektach działań.

Płacić za pracę czy efekt?

Tu jest pies pogrzebany, bo w zależności od charakteru pracy, czasem płaci się za to, że ktoś coś robi, ale niekoniecznie generuje efekt. Są pracownicy, którzy dostają pieniądze za to, że zabezpieczają drogę do celu. Są też tacy, którzy otrzymują wynagrodzenie za to, że osiągają ten cel. Jeden nie jest gorszy od drugiego, bo obydwaj wykonują swoje zadania. Różnią się tylko rolami, ale ostatecznie są ze sobą zespawani i właśnie bliska współpraca pozwala im osiągać coraz więcej.

Praca popłaca, a współpraca współpopłaca. Ściema odbiera wiarygodność, a brak uczciwości – chęci i sens. Należy zrozumieć te proste prawdy, zanim się zacznie wyciągać rączkę po mamonę. Można ją kochać, nic w tym złego, ale nikt nie daje jej za darmo. Wszyscy oddychamy tym samym powietrzem, dla każdego doba ma 24 godziny. Sukcesu nie osiąga się przez leżenie i wciąganie tlenu, bo to strata czasu i funkcjonowanie na poziomie fizjologicznym. Sukces lubi tych, co lubią pracować. W końcu pieniążki lecą tylko na pracusiów.

Wpis dedykuję jednemu z największych internetowych pracoholików perfekcjonistów jakich znam – Michałowi z Jak oszczędzać pieniądze?.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Cholera no nie znoszę tego tematu, zawsze gdy go podejmuję jest zadyma…. Ostatnio pociąłem się o to z Łońską.

    1. Wykształcenie: Tak tu się z Tobą zgodzę, większość osób obecnie studiujących w ogóle nie powinna się znaleźć na uniwerkach, ale jednak się znalazły. To ich wina? Nie! To wina systemu edukacji, który powinien takie jednostki z uczelni eliminować. Niestety już za moich czasów edukacja to był interes bo im więcej studentów tym więcej kasy dla wydziału. Uniwerki stały się fabrykami i tyle. Dzisiaj wykształcenie jest g…o warte. Jeden rok doświadczenia zawodowego jest więcej wart niż licencjat.
    2. Uczciwością i pracą: Kiedyś czytałem jakiś wywiad z Kulczykiem w którym opowiadał o swoich początkach i mówił wprost, że on swój pierwszy milion dostał od ojca na rozkręcenie działalności. Fakt, że ten milion zamienił w miliony, ale jednak dostał. Uczciwą pracą w Polsce dorobisz się co najwyżej problemów zdrowotnych. Przejdź się po zakładach produkcyjnych, fabrykach. U mnie przewijali się zarówno „magazynierzy” jak i inż. „magazynierzy”, nie dlatego że tak im było dobrze, dlatego że u mnie w regionie panuje 30%`owe bezrobocie. Pracodawcom z kolei nie zależy na wykwalifikowanych pracownikach, ale na taniej sile roboczej. Najlepiej niezbyt inteligentnej i nie mającej żadnych wymagań. Ostatnio rozmawiałem z kilkoma kolegami. Rozjechali się po większych miastach i co? K….a no wszędzie słyszę te same teksty. Grafik komputerowy – lista wymagań długa jak moja noga wynagrodzenie: 2,200 brutto. Pracownik do zasuwania z taczką 1,600 brutto, a najlepiej jeszcze gdyby jeden i drugi mieli grupę! Pytanie czego tu się można dorobić?

    „Suk­ces lubi tych, co lubią pra­co­wać. W końcu pie­niążki lecą tylko na pracusiów.”
    Mógłbym przytoczyć Ci wiele przykładów takich pracusiów, którzy naprawdę ciężko pracowali, kombinowali, stawali na głowie by jakoś sobie standard życia polepszyć. Kilku z nich w końcu się udało – gdy powyjeżdżali za granicę bo to się zwyczajnie nie da.

  • Prawnik na zarobki musi poczekać. Ja już to przerobiłem, zrozumiałem i zaakceptowałem. Zamiast stękać na trudny rynek, chorą drogę edukacji i nieuczciwe państwo skupiłem się na swojej pasji do prawa własności intelektualnej i zacząłem ukierunkowywać swoje dążenia. Jest o wiele łatwiej, gdy idziesz w kierunku, z którym czujesz się dobrze – wtedy łatwiej pokonać frustracje, które przychodzą do głowy. Pracujmy, współpracujmy – ale tylko tam, gdzie jest nam dobrze z samym sobą, ahoj! :-)

  • ‚a współpraca współpraca’ :) i tego się trzymam

  • Tak w temacie przypomniała mi się pewna rzecz, którą ważna dla mnie osoba mi kiedyś powiedziała i w głowie mi to zostało: nigdy celem samym w sobie nie mogą być pieniądze, bo do niczego to nie prowadzi. Jak je będziesz miał, to nic Ci nie pozostanie. Ustaw sobie cel, dąż do niego, a pieniądze przyjdą jakby przez przypadek, jako współefekt działań, a nie cel sam w sobie.

    Ale do tego także potrzebna jest praca, oczywiście. Dużo pracy.

    • Pieniądze są celem. Pracujemy, by zarabiać, a wynagrodzeniem za pracę jest płaca. To podejście jest jednak takie instrumentalne, bezemocjonalne, że odziera wartości dodane, które wynikają z pracy: kontakty międzyludzkie, współdziałanie, umiejętność rozwiązywania problemów i konfliktów, ogólny rozwój.

  • Hej Muszkieterze,

    Z pracoholizmu i perfekcjonizmu warto się leczyć. Ja zrozumiałem to zbyt późno. Wykorzeniać nie ma sensu, ale samoleczenie jest wskazane. Na tym może zyskać rodzina, relacje ze znajomymi, ogólnie poprawia tzw. work-life balance.

    Dziękuję za dedykację. Jest mi bardzo miło, ale jednocześnie przestrzegam. Dzieciaki rosną tak szybko, że poświęcając się pracy można naprawdę dużo stracić. A czasu się nie cofnie. To tylko taka uwaga na boku dla tytanów pracy ;-)

    A poza tym dodałbym tylko jedno: najlepiej pracujemy, gdy pracujemy bo lubimy, a nie wtedy, gdy pracujemy dla pieniędzy. Jeśli robimy to co lubimy, to dużo szybciej będziemy w tym czymś świetni. A jeśli będziemy świetni, to pieniądze przyjdą tak czy siak. Pewnie uogólniam teraz, ale mam aż nadto przykładów na to, że to się w życiu sprawdza :)

    Pozdrawiam ciepło

    • Pracowanie robiąc to, co się lubi to sytuacja idealna :) do której warto dążyć, chyba, że ktoś lubi tylko leżeć i pachnieć, gorzej też pewnie mają np. osoby wychowujące dzieci w domu-mogą to lubić a nikt im nie płaci. Lubię jednak mysleć, ze pod koniec dnia liczy się przede wszystkim to jakimi ludzmi jestesmy i dokąd wracamy. Pewnie osoba zamiatająca ulicę, nawet w finezyjny sposób, nie zarabia kokosów, ale może mieć całkiem szczęsliwe życie :)