Pan Atrapa za pieniądze

Pan Atrapa za pieniądze

Dziś jesien­ny kli­mat mi się udzie­la i więk­szość, jeśli nie wszyst­ko, widzę w ciem­nych bar­wach. Na szczę­ście potra­fię jesz­cze odróż­nić ziar­no od plew.

Zabiegam o naturalny ruch

Blo­ga zaczą­łem pisać mie­siąc temu (Hel­lo world!). Przez ten czas na Muszkieter.in poja­wi­ło się 40 notek i ok. 270 komen­ta­rzy. Nie są to licz­by powa­la­ją­ce, ale robię swo­je i z dnia na dzień idzie mi coraz lepiej. Poja­wia­ją się nowi czy­tel­ni­cy, "sta­rzy" aktyw­nie komen­tu­ją, a nawet nabi­ja­ją się ze mnie. Ogól­nie radość jest, bo z tej mąki pie­kę chleb według wła­sne­go prze­pi­su. Nie ukry­wam - zale­ży mi na tym, by było tu Was coraz wię­cej, by przy­cho­dzi­ło wię­cej maili, by na socia­lach poja­wia­ło się wię­cej laj­ków i share'ów.

Licz­by jed­nak moż­na sobie o kant dupy roz­bić, bo naj­bar­dziej inte­re­su­je mnie to, aby­ście chcie­li tu być, dys­ku­to­wać i robić wrzut­ki tema­tycz­ne. To dla mnie naj­więk­sza laur­ka, jeśli ktoś się nie zga­dza z moimi wywo­da­mi (bo kle­pa­nie po plec­kach, choć faj­ne, sła­be jest) i może­my pody­sku­to­wać. Pole­mi­ki są kla­we, kłót­nie też, byle w gra­ni­cach roz­sąd­ku (poma­rań­czo­wa i czer­wo­na zasa­da). Moje życie, oto­cze­nie, wyda­rze­nia, Wy - to wszyst­ko moja inspi­ra­cja.

Spieprzaj dziadu

Są jed­nak takie miś­ki, co chcą zaro­bić na naiw­nych, a w zamian ofe­ru­ją prze­bie­gnię­cie przez blog sta­da CZYTELNIKÓW ATRAP. Mówię o ser­wi­sie Prze­czy­tam Wszyst­kich. Zasa­da jest pro­sta - reje­stru­jesz się, czy­tasz udo­stęp­nio­ne tre­ści i na ich pod­sta­wie zbie­rasz punk­ty. Jak nagro­ma­dzisz ich cał­kiem spo­ro, to wybie­rasz zasłu­żo­ną nagro­dę.

Nie było­by w tym nic zdroż­ne­go, gdy­by nie fakt, że za jakieś fra­jer­skie gifty ludzie robią z sie­bie mał­py (Za ile bred­ni ten gift?). Czy­ta­ją wię­cej i wię­cej, bo punk­ty, bo pre­zen­ty. Na jed­nym z forów zna­la­złem nawet sta­ty­sty­ki, że naj­lep­si wycią­ga­ją 200 pkt dzien­nie. No szał pał, bo nagle na blog wpa­da gro­ma­da zdzi­cza­łych żąd­nych czy­ta­nia oran­gu­ta­nów. Sęk w tym, że nie przy­cho­dzą w odwie­dzi­ny, tyl­ko nażreć się punk­tów i bek­nąć w komen­ta­rzu, że dobre było. Wró­cą? Nie ma szans! Muszą polo­wać dalej, bo im nagro­dy uciek­ną. Nie ma cza­su na myśle­nie o pier­do­łach (czy­li Two­im blo­gu, w któ­ry wkła­dasz ser­ce i część sie­bie).

Kto kogo dyma?

Ja wolę sku­piać ludzi, któ­rzy chcą tu być, dla­te­go, że mnie kocha­ją i nie­na­wi­dzą, zazdrosz­czą mi i podzi­wia­ją, jeż­dżą po mnie i gła­ska­ją po kape­lu­szu. Lepiej, gdy czy­ta­ją, bo to, o czym piszę ich inte­re­su­je, a nie dla­te­go, że ktoś im wypła­ci za to punk­ty. Szko­da tyl­ko, że powsta­ją ser­wi­sy typu Prze­czy­tam Wszyst­kich (Bosh, co za nazwa...), gdzie już nawet z czy­tel­ni­ka robi się pro­sty­tut­kę, bo blo­ge­rzy sprze­daj­ni są od daw­na.

W takim ukła­dzie kto kogo dyma? Blo­ger czy­tel­ni­ka reje­stru­jąc swój adres w PW i dając mu zdo­by­wać punk­ty (w zamian ma sztucz­ny ruch i komen­ta­rze). Ser­wis blo­ge­ra i czy­tel­ni­ka, bo baza zare­je­stro­wa­nych blo­gów i stron to wiel­ki zbiór inter­ne­to­wych dóbr, któ­re są kąskiem dla spon­so­rów, a ruch jaki gene­ru­ją czy­tel­ni­cy może być ogrom­ny. I na koń­cu naj­bar­dziej żal mi takie­go Pana Atra­py, bo jest posu­wa­ny przez blo­ge­ra, ser­wis i same­go sie­bie. Dla­te­go nie prze­czy­tuj­cie wszyst­kich, a już na pew­no nie za punk­ty. Mnie czy­taj­cie, za kom­plet­ne dar­mo.