Wdzięczność niejedno ma imię

Wdzięczność niejedno ma imię

Każdy z nas ma marzenia. Każdy z nas był kiedyś dzieckiem, które nie zawsze mogło mieć to, czego mu brakowało w drodze na szczyt.

Urodziłem się około rok od ogłoszenia stanu wojennego. Można powiedzieć, że o lata 80-te lekko się otarłem. Dziś, gdy idę do sklepu i rozglądam się po półkach – mamy wszystkiego w bród, ale były czasy kiedy nie było kompletnie nic. Nasi rodzice stali w całonocnych kolejkach, bo akurat „rzucili towar” i trzeba było brać to, co dawano, bez wybrzydzania. Nie mogę sobie wyobrazić jak funkcjonowały wtedy całe rodziny. Przecież dzieci zawsze mają duże potrzeby i w naszych czasach są rozpieszczane, a w tamtych normalność była luksusem, na który nie mogła sobie pozwolić większość społeczeństwa. Polska była biednym krajem, więc jej mieszkańcom brakowało środków do godziwego życia, a co dopiero spełniania marzeń.

Zastanawiam się, co bym zrobił, gdybym żył w Szwecji i spoglądał na kumpla z Polski jak na biedniejszego brata. Gdybym ja żył lepiej i mógł realnie pomóc nie otrzymując w zamian nic poza wdzięcznością, której na dodatek młody Polak nie miałby jak wyrazić.

Okazuje się, że w tamtych trudnych czasach mieszkańcy państw lepiej rozwiniętych mieli wielkie serca i dzięki zasobniejszym portfelom dzielili się dobrami, które u nich na szczęście były dostępne. Jednym z towarów deficytowych w Polsce były choćby buty, które u nas można było zdobyć tylko na kartki. Dlatego słowa polskiego zapaśnika, dwukrotnego mistrza olimpijskiego, Andrzeja Wrońskiego, są takie wzruszające: „Trenowałem jak głupi. Dyscyplina i wytrwałość to wszystko, co wtedy mieliśmy. Brakowało podstawowego sprzętu sportowego, to było w sferze marzeń wszystko. I właśnie taki sprzęt pierwszy dostałem od Thomasa. To były buty zapaśnicze, takie, w których się walczy na macie.”.

Historia Andrzeja jest jedną z kilku opowiedzianych w ramach akcji Paczki wdzięczności organizowanej przez markę Prima. Dzięki niej ci, którzy otrzymywali bezinteresowną pomoc w latach 80-tych mogą okazać symboliczną wdzięczność i udowodnić, że nie zapomnieli, co było najważniejsze, że pamięć o tych wtedy przekazanych wspaniałych darach z „lepszego świata” jest w nich nadal bardzo żywa.

Skala przesłanych do Polski paczek była ogromna i sięgała 30 mln sztuk. Dary przychodziły często od nieznajomych, niezwiązanych z rodzinami polskimi osób. Wreszcie nadarza się okazja, aby ci, którzy doświadczyli pomocy w tak trudnych czasach mogli się odwdzięczyć, opowiedzieć historię i wysłać paczkę za granicę do swoich dobroczyńców. Co najlepsze – to nie kosztuje kompletnie nic. Zwyczajna wdzięczność wyrażona symbolicznie w najprostszej postaci.

Andrzej Wroński ofiarował Thomasowi ze Szwecji jeden ze swoich medali. To między innymi dzięki tak prozaicznej rzeczy jak buty zapaśnicze mógł stać się mistrzem. Można by powiedzieć, że Thomas dał Andrzejowi buty na medal. Ich historia pokazuje, że nie potrzeba wiele, by dać nadzieję na zdobywanie szczytów i wyżyn, w które na pewno trudno było uwierzyć, gdy wokół panowała beznadzieja i szarość stanu wojennego.

Dzisiaj paczka pachnąca kawą może stać się symbolem wdzięczności i bezinteresowności. Żyjemy w wolnym kraju, a granice z innymi państwami już nie istnieją. Dzięki takim akcjom jak Paczki wdzięczności możemy w pełni korzystać z dobrodziejstwa czasów, które w porównaniu do lat 80-tych z pewnością są dobrobytem.

Wystarczy wejść na stronę Paczek wdzięczności i wypełnić formularz:

Wyślij Paczkę wdzięczności

Opowiedz swoją historię, odwdzięcz się, wyślij paczkę. To niewiele w porównaniu do skali pomocy jaką otrzymała Polska.

Wpis jest wynikiem współpracy z marką Prima, organizatorem akcji Paczki wdzięczności.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest0

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Uwielbiam takie akcje! Bezinteresowna pomoc należy do najszlachetniejszych czynów ludzkości. Bez niej nie bylibyśmy zdolni przetrwać gorszych dni i to nie tyczy się tylko i wyłącznie takich sytuacji kryzysowych jakie opisałeś powyżej. Uśmiech przyjaciela i pomocna dłoń na codzien także są bardzo ważne.
    Mam nadzieje, że wielu ludzi będzie się szeroko uśmiechać otwierając te paczki :)

    • Oj coś o tym wiem, o tej bezinteresownej pomocy, zwłaszcza w aktualnym czasie, gdy moje życie zmieniło się diametralnie i każdy dzień jest walką.

      • Jejku. Mam nadzieję, że to nie jest aż tak poważne na jakie brzmi, ale jeśli tak to trzymam mocno kciuki za to żeby było lepiej.
        Wiem, że to zabrzmi bardzo prosto i niektórzy nie wierzą w takie ‚gadanie’ ale zawsze po burzy wychodzi słonce.
        pozdrawiam