Niepusty optymizm

Niepusty optymizm

Lubi­my opty­mi­stów. Oni zawsze dobrze nastra­ja­ją i choć ich pozy­tyw­ne nasta­wie­nie cza­sem kom­plet­nie nie trzy­ma się kupy - podą­ża­my za nimi.

Różnice

Jestem na zakrę­cie moje­go życia. Dużo się ostat­nio zmie­ni­ło. Choć­by to, że wró­ci­łem w rodzin­ne stro­ny. Odnaj­du­ję się w nowej rze­czy­wi­sto­ści i sta­ram się opty­mi­stycz­nie spo­glą­dać w przy­szłość. Przy­zwy­cza­jo­ny do suk­ce­sów czu­ję się jak­bym poniósł poraż­kę i musiał wyli­zać rany, by znów ruszyć po swo­je zło­te runo.

Oba­wiam się jed­nak, że ja swo­je­go zło­te­go runa już nie znaj­dę, więc od razu depre­syj­nie myślę, że powrót na szczyt nie jest moż­li­wy.

Tym­cza­sem tył gło­wy pod­po­wia­da mi, że z żad­ne­go pie­de­sta­łu nie spa­dłem, tyl­ko sobie dup­cię potłu­kłem o kant nie tego stoł­ka co trze­ba. Mój opty­mizm do tej pory po pro­stu był pusty, a tym­cza­sem wypa­da poszu­kać tego nie­pu­ste­go opar­te­go na kon­kret­nych dzia­ła­niach.

Lajfstajl

Mógł­bym tu wkle­jać fot­ki wspa­nia­łe­go żar­cia. Mógł­bym się roz­wo­dzić na tym, jak to super jest wstać rano i zacząć bie­gać, a póź­niej dorzu­cić jesz­cze tra­sę endo­mon­do. Tyl­ko jakoś wyda­je mi się, że to jest wła­śnie takie okrop­nie puste. Bez wyra­zu, będą­ce klę­ską nasze­go zin­for­ma­ty­zo­wa­ne­go spo­łe­czeń­stwa. Nawet, gdy wcho­dzę na Twit­te­ra, to jakoś tak smut­no mi patrzeć na te poli­tycz­ne zaczep­ki.

Życie bez wyra­zu ota­cza mnie w necie.

Ale... jest też życie w realu i na nie liczę jak mało kto :)