Nie ma tego złego, co by na gorsze nie wyszło

Nie ma tego złego, co by na gorsze nie wyszło

Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami, a co robisz, gdy nagle spadają na Ciebie lawinami?

Pechowy jak Polak

Jest niewiele dyscyplin sportowych, w których jesteśmy mistrzami. Za to w narzekaniu bijemy rekordy od wielu lat, jeśli nie wieków. Dobrze, że od czasu do czasu los zrobi na psikusa (jak np. w sprawie kryzysu) i nie mamy już na co na kwękać. Wtedy zaczynamy, niczym dzik szyszek, uparcie szukać. Niuchamy za problemami, żeby tylko mieć potwierdzenie, że życie nas wali w bambus, a to wszystko przez ukrytego w kodzie DNA narodowego pecha.

Źródło: demotywatory.pl | Autor tekstu: Marcin Daniec

Poniedziałkowy niefart

Nic nowego nie powiem – też dziś miałem pecha i to nie przez polskie DNA, raczej przez zachowania Polaków sięgające dna. Nie lubię poniedziałków, ale nie za to, że chamsko przerywają mi weekend. Nie o to, nie o to. Lubię pracować i aby rozpocząć sensownie tydzień chętnie podejmuję nowe wyzwania. Nienawidzę jednak momentów, gdy wszystkim dookoła nagle chce się rzygać i przypadkiem ich wymiociny lecą w moim kierunku. No dobra, przecież jest poniedziałek, każdy z nich miał ciężki weekend (tzn. schlał się jak bąk w sobotę, przeleciał kogoś przypadkowego na imprezie, a w niedzielę z kacem obudził się nie w swoim łóżku, za to wieczorkiem skoczył na Mszę) i początek tygodnia jest traumą po arcywykańczających wojażach połączonych z dochodzeniem do siebie.

Zaraz, zaraz, a ja? Ja to nie miałem weekendu? Nie zmęczyłem się swoim wolnym? Halo?! Kurwa, halo!!! Też jestem człowiekiem i czuję się dokładnie tak samo jak Ty, cieciu malinowy! A że jesień i liście spadają, że Słońca nie ma, deszcz pada i Cię wszystko denerwuje?! A to ja Cię nie pogłaszczę, bo nie od tego jestem. Ode mnie możesz dostać takiego samego kopniaka w dupsko, jakiego zasadzasz mi co tydzień po niedzieli. Nie jesteś wart wiele więcej, no może dwa Ci sprzedam, żeby się na półdupki symetrycznie rozłożyło.

Siewcy defetyzmu

Czasem przeżywam taki koszmar poniedziałkowy, ale co najgorsze – to ludzie ludziom gotują ten los. Niektórzy tych obok siebie mają głęboko w dupie. Liczy się, aby im było dobrze i by wysrać się na kogoś innego, tak po polsku. Bo Polak cieszy się tylko wtedy, gdy sąsiadowi żona przyprawia rogi, córka zaciąży z owczarkiem niemieckim, a samochód nie zapali w zimie. Masz dobry humor i nastawienie? To nie masz szans w starciu z typowym poniedziałkowym polskim syndromem poweekendowym.

Lamentujmy, ale wspólnie

A przecież można by do tego podejść inaczej. Zamiast wyżywać się na innych, zewrzeć szeregi i połączyć się w bólu. Pojęczeć sobie wspólnie, ponarzekać, dać przyzwolenie na podzielenie się indywidualnymi pomyjami zlanymi do wielkiej wspólnej balii. Trudne i nieosiągalne? Skądże znowu, ale wymaga minimalnych pokładów empatii, by zrozumieć potrzeby swoje i otoczenia. Robiąc ten mikro-wysiłek nigdy nie będzie tego złego, co by nie wyszło na lepsze. Kluczem do bram poniedziałkowej równowagi jest zatem praca w teamie, wspieranie się nawzajem w cierpieniu i przede wszystkim pozwolenie, by każdy robił to, co do niego należy. Wszak zaglądanie w czyjeś majtki i ciągłe w nich grzebanie prowadzi tylko do jednego: prędzej czy później poczujesz smród nie swojego gówna i ubrudzisz sobie ręce.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Dlatego od narzekaczy i smutasów trzymajmy się z daleka, szkoda czasu!

    • Jakby tak można było ZAWSZE, ale w sytuacji, gdy musisz z kimś pracować, to jedynym wyjściem jest wspólne jęczenie i wspólna na nie zgoda, a nie wyżywanie się na innych :)

      • Nie jedynym. Ja się zawsze odcinam i olewam, jak ktoś mnie próbuje zdołować i wkurzyć :-) A jęczenia nawet nie słucham, niech gadają sobie, co chcą. Po kilku tygodniach mojego stawiania oporu, wreszcie dali spokój i nie wciągają mnie w takie smęcące gadki :-)

  • To jest właśnie najgorsze! Nastawienie innych ludzi! Co z tego, że ja nigdy jakoś specjalnie nie panikowałam na myśl o poniedziałku, co z tego, że nie miałam jakiegoś negatywnego nastawienia jak przychodzę na uczelnię/ do pracy a tam wszyscy rzygają rozpaczą: „O Jezuuuuu, jaki to dramat, że jest poniedziałek, o Jezuuuuu jakie to przykre, że jeszcze tyle czasu do kolejnego weekendu.”
    Nie lubię tego bardzo. Zachowajcie swoje gorzkie żale dla siebie.

  • A ja mam pozytywne nastawienie i jakoś daję radę ;) Innym nie życzę źle, a nawet mam takie małe zboczenie, że lubię czytać o sukcesach innych Polaków ;]

    • Przecież to od Ciebie nie zależy, tylko od otoczenia. Ja nie mam złego nastawienia, tylko wkurwia mnie fakt, że ktoś buduje swój dobry klimat psując go wszystkim innym naokoło.

      • Akurat pod tym względem nie mam zamiaru przejmować się wiecznie narzekającymi ludźmi, dla których wszystko jest złe. Ja buduje swój dobry humor tylko na sobie i nie wykorzystuje do tego innych w żadnym stopniu. Tak samo nie mam zamiaru go sobie psuć przez narzekaczy ;)
        A zamiast wspólnego jęczenia wolę coś zmienić.

    • Witaj w klubie :-) Mam dokładnie tak samo. Nawet w poniedziałki :-D

  • Ale za tyłek złapać można

    • Gówniana przyjemność, chyba, że jesteś kopro.