Nie ma czasu pomyśleć

Nie ma czasu pomyśleć

Wielkanoc minęła. To były pierwsze moje Święta z blogiem z tyłu głowy i bujnym życiem w socialmediach. Dotychczas te sprawy zupełnie dla mnie nie istniały w świętym czasie. Tym razem było nieco inaczej, zwłaszcza, że kolano nadal mnie uziemia.

Nie mam czasu

Nie jestem w stanie policzyć ileż to razy używałem tej wymówki. Ty pewnie też. Nie mamy czasu na zdrowe jedzenie, sport, realizację planów, wyrabianie się ze swoimi sprawami zawodowymi i prywatnymi. I nagle przychodzą Święta. Jest czas wolny! Bolączką stają się sprzątanie domu, wyczerpujące przygotowania do tego, by wszyscy zasiedli do stołu, wypili i nażarli się za wsze czasy. Znów nie ma czasu, by… porozmawiać. Tak zwyczajnie brakuje na tę czynność miejsca nawet przy świątecznym stole.

Święta w socialmediach

Przykuty do fotela (zamienianego czasem na łóżko), gdy już nawet pilot od telewizora przestał wystarczać, a powieść Ludluma, którą zaserwował mi teść, znużyła i głowa mimowolnie sennie opadała – zajrzałem, co tam z Internecie słychać. Nie dziwne, że więcej siedziało w nim tych, którzy Święta mają gdzieś lub akurat w najważniejszym czasie dla katolików stwierdzili, iż to świetny moment na krytykowanie Kościoła. Śmieszne żarty o jajkach, przechwałki, przegląd zajebistych seriali, które wreszcie można nadrobić, a na koniec odkrywcza informacja o przegięciu z liczbą zjedzonych kalorii. Jednym słowem: nuda.

Patrzyłem na kolejne ćwierki i statusy. Było coraz dziwniej i smutniej. Przykro mi, że Mikołaj Nowak ma rację. Bardzo mi przykro. Nie jako katolowi, ale człowiekowi, który w tym Internecie stara się istnieć i budować społeczność w oparciu o komunikację.

Będzie lepiej czy gorzej?

Zadaję sobie to pytanie i nie znam odpowiedzi. Dlaczego? Bo sam pisałem tekst w Wielki Piątek. Też ćwierkałem i wrzuciłem status na fejsie. Nie jestem hipokrytą i wiem, że część świątecznego czasu przeznaczyłem na bycie w necie. Dziś jestem już w Krakowie i wiem, że mimo wszystko udało mi się znaleźć przestrzeń na rozmowy z bliskimi. Moją najciekawszą obserwacją jest to, że nie dyskutowaliśmy praktycznie w ogóle o teraźniejszości. Najwięcej czasu poświęciliśmy na wspomnienia i rozprawianie o przyszłości. Żarcie też zeszło na drugi plan, alkoholu nawet nie powąchałem. Nie czuję się przez to ani krzty lepszy od reszty serdecznego internetowego społeczeństwa. Zastanawiam się tylko, kiedy Ci wszyscy aktywni w cyberprzestrzeni mieli czas, by pomyśleć.


Wróciłem do domu, do Krakowa, w którym mieszkam od ponad 12 lat i dopiero tutaj dochodzi do mnie jak spędziłem te stalowowolskie Święta. Rodzinnie. Możecie się ze mnie śmiać, ale to prawdziwy sukces.

photo credit: Roby Ferrari via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • zawsze kiedy przyjeżdżam do domu rodziców mam wrażenie, że cały czas krzątamy się bez sensu z mantrą na ustach „nie ma czasu porozmawiać”. W te święta: Z moją mamą pół godziny dobrej rozmowy w poniedziałek rano. Z tatą? Długie czterdzieści minut gadania przez telefon w czwartek. Kiedyś mnie to bolało, myślałam „jak to możliwe, że nie mamy czasu się zatrzymać?”. Dziś wiem, że to nie kwestia braku czasu, ale lęku, wypartych zranień i innych rzeczy, o których pewnie nigdy się nie dowiem. I wiem też, że te 70 minut to dużo. Może wystarczy.

    • Jak wiadomo, nie ilość, a jakość się liczy, więc dobre i trochę, gdy na więcej nie można sobie pozwolić. Jak wynika z potrzeby, to wystarczy.

  • Ja od jakiegoś czasu przed świętami robię sobie min. 3 dniowy ‚detoks’ od internetu, seriali, telewizji, radia etc. I I wydaje mi się, że jest to jakis kompromis na rzecz ‚wazniejszych spraw’ a jednoczesnie nie jest to na tyle długo, by popasc w wirtualny niebyt.

    • I to jest, proszę ja Ciebie, świetny pomysł :)