Niczego nie żałuję

Niczego nie żałuję

Wiele razy słyszałem o tym, że w życiu żałuje się tego, czego się nie zrobiło. Myślę, że to bardzo głupie powiedzenie, bo żałuje się zazwyczaj tego, co się zrobiło.

Nie jestem ideałem i doskonałością chodzącą. Mam na sumieniu swoje skazy i plamy, ale one wszystkie są moje i niekoniecznie chcę się wszystkimi dzielić ze światem zewnętrznym, bo to raczej problemy mojego świata wewnętrznego, do którego zapraszam tylko nielicznych. Jest wiele spraw, których żałuję, ale jeśli się tak dobrze zastanowić, to każdy popełniony błąd wyszedł mi na dobre. Jak to możliwe?

Przeklinałem i byłem zbyt bezpośredni

Jednymi z moich cech, które nieraz biorą górę nad rozsądkiem, są bezpośredniość, szczerość i bezpretensjonalność. Wydawało mi się zawsze, że tak trzeba, że tak jest właściwie, że inni potrzebują takiego jasnego stawiania sprawy. Tymczasem doszedłem do wniosku, że to ja tego potrzebuję i to jest mój środek wyrazu, za który cenię siebie i innych podobnych do mnie.

Szukając akceptacji, zachowywałem się w sposób, który trudno było akceptować, ponieważ odbiorcy nie zawsze byli gotowi na tak potężną dawkę szczerości. Nie ma w tym nic złego, choć ja uważałem się przez to za lepszego, bardziej śmiałego, Prometeusza ze światłem dla ociemniałego ludu. I znów zapędzałem się w kozi róg widząc, że ludzie zamiast mi ufać, bardziej się mnie bali. Czułem się lubiany, a tymczasem wielu za mną wcale nie przepadało, ale ja nie dawałem im możliwości, by o mnie zapomnieli, skazując ich nieustannie na moją obecność.

I nadszedł czas zmian.

Świętoszkowaty, wrażliwy Muszkieter

Chciałem usunąć niektóre muszkieciny, bo już nie pasują do mnie. Pomyślałem jednak, że błędem byłoby wymazywać przeszłość, bo aktualna teraźniejszość z nią nie koresponduje. One są połączone i wynikające z siebie, więc takie działanie pozbawiłoby mnie tożsamości. To wspaniałe uczucie, kiedy przestajesz się siebie wstydzić, nawet jeśli nie wszystkim możesz się pochwalić. Jest mnóstwo rzeczy, których żałuję i nimi nie chcę się dzielić. Wartym opowiedzenia jest za to, co z nich wynikło.

Zaakceptowałem swoją drogę do zmian i jej burzliwe następstwa. Przestałem ze sobą walczyć, by zaimponować wszystkim innym, tylko nie sobie. Osoba, na której chcę robić wrażenie to Ten Tam, na Górze. Przed Nim chętnie zginam kark i proszę o wsparcie oraz aby to, co robię Mu się podobało. Żaden człowiek i żadna rzecz nie są już dla mnie tak ważni jak Jego aprobata. Czuję się i jestem wolny, a jedynymi osobami na Ziemi, którym chcę poświęcić swoje życie, są moja Żona, moje przyszłe Dzieci oraz moi Przyjaciele.

Zaczynam swoją wędrówkę w pełni świadomie i jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, który wie, czego chce od życia. Długo szukałem i popełniałem błędy, ale wynikające z nich doświadczenia przydają się do właściwego spojrzenia na siebie i świat oraz odpowiednio przygotowują mnie do zadania właściwego – niesienia pomocy zagubionym, poszukującym i zadającym pytania.

Jesteś pewnym siebie „wszechwiedzącym”

Jestem pewny siebie, ale nie jestem wszechwiedzący. Ja nadal poszukuję i rozglądam się za odpowiedziami, z tym, że nie jestem już zagubiony. Nie oczekuję odpowiedzi od otoczenia, ale przede wszystkim szukam ich u siebie. To pozwala mi dowiadywać się o sobie tego, czego nikt do tej pory nie potrafił ze mnie wyciągnąć. Dotarłem do siebie, do wnętrza i cały czas z uwagą (i lekkim strachem) eksploruję się. Nie mogę się nadziwić jak wiele ukrywałem sam przed sobą. Odkrywanie siebie jest wielką przygodą, nawet jeśli nie wszystko, co u siebie znajduję jest dobre, prawdziwe i pożyteczne.

Nie żałuję swoich wyborów. Niczego nie żałuję. Żal mi tylko czasu, że tak szybko płynie. Mam jednak nadzieję, że zdążę zrobić tu wszystko, do czego zostałem powołany. Bo jak nie – będę miał czego żałować.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+2Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Bardzo mądrze to ująłeś. Człowiek to suma doświadczeń, tych już przeżytych i tych co przed nami… Tacy jesteśmy ;) Pozdrawiam i dołączam do grona czytelników! M.

  • I dobrze, na każdym etapie życia powinniśmy być szczęśliwi i zadowoleni z tego jacy jesteśmy. Zmieniamy się , to prawa, ale nie ma potrzeby lamentowania nad tym co było i jacy to źli i straszni byliśmy ot taki element zmian i popraw.

    • Ola, rozgraniczam zadowolenie z siebie i szczęście. Jestem szczęśliwy, to fakt, ale zadowolony z siebie – nie bardzo :)

      Zmieniamy się sami, a często problemem jest właśnie to, że czekamy aż coś nas zmieni, zamiast zakasać rękawy i pracować nad tymi zmianami.

      Dziękuję za Twój komentarz.

  • A ja się tak zastanowiłam na tą bezpośredniością… Ponieważ ostatnio właśnie miałam potrzebę powiedzenia komuś kilku słów prawdy. I w pierwszym odruchu chciałam nakrzyczeć i zrobić awanturę. Ale po zastanowieniu doszłam do wniosku, że nie warto niszczyć słowami i tak już zniszczonego człowieka. I że w zasadzie wszystko sprowadza się do intencji. Czy robię to dla czyjegoś dobra, czy swojego lepszego samopoczucia. Granica jest czasem cienka. Takich personalnych wycieczek można rzeczywiście żałować, tak jak każdego zła, które wyrządzamy drugiej osobie, nawet nieświadomie.
    Ja ostatecznie i tak powiedziałam to, co myślę, tylko w dużo łagodniejszej formie. I nie żałuję. Ale musiałam w jakiś sposób do tego dojrzeć :)
    Także masz rację z tym, że trzeba ciągle szukać i nie popadać w nieomylność. Bo chociaż wątpliwości nie są przyjemnym stanem umysłu, to jednak otwierają głowę na inne myślenie i serce na innych ludzi :)

    • Pięknie to napisałaś, Małgosiu! Sam wielokrotnie, gdy mam wątpliwości – uczę się cierpliwości. Wielu zatroskanych moimi losami osób powiedziało mi ostatnio „Damian, poczekaj, ugruntuj się w tym, co robisz, bądź pewny i wtedy działaj, komunikuj”. Ta bezpośredniość, proste i nieraz bezwzględne wyrażanie swojego zdania oraz emocji ciągle przeze mnie przemawiają. Choć mam świadomość, że to nie zawsze jest najlepsze dla moich odbiorców, czy tu w realu, czy na blogu, to nadal zdarza mi się na własne życzenie wpędzać w kłopoty :)

      Wierzę jednak, że uda mi się z tym „koszmarkiem” wygrać, ale to proces, więc daję sobie czas i ostro pracuję. Słuchanie innych jest dla mnie trudne, ale pomaga wyraźniej usłyszeć siebie.

      Dziękuję za Twój komentarz.

      • No to słuchaj tych mądrych ludzi, bo dobrze prawią :)
        Jeśli mogę być szczera, to przez jakiś czas myślałam, że cała ta idea liderowania zaczęła Ci przysłaniać drugiego człowieka. Ale chyba na szczęście nie miałam racji.

        I zgadza się, procesy trwają, ale przynoszą najbardziej skuteczne zmiany :)

  • Ania

    Dzisiaj właśnie o tym rozmyślałam, kiedy Antek (chłopczyk, którym się opiekuję) zadał mi pytanie czy czego najbardziej w życiu żałuję (rozmowa wynikła z przypadku, bo w przedszkolu miał na religii właśnie coś o żałowaniu). Dzieci potrafią otworzyć oczy na wiele spraw, gdyby nie zapytał nawet nie zaczęła bym się zastanawiać.
    Ale… w moim notesie powstała bardzo podobna notka.
    Nie wiem jak Ty to robisz, ale trafiasz zawsze w punkt tego o czym sama myślę.

    • Miło mi, dziękuję. Wychodzi na to, że jako ludzie wpadamy na podobne pomysły, czasem przeżywamy podobne stany, dochodzimy do podobnych wniosków. Różnica między ludźmi jest taka, że każdy na swój sposób robi z pożytek ze swoich doświadczeń. Ja wybrałem – nie wiem czy dobrze, czy źle – by dzielić się doświadczeniami na blogu, na żywo z innymi i otwarcie opowiadać o swoich przemyśleniach. Ty też możesz i bardzo Cię do tego zachęcam :)

      Dziękuję za Twój komentarz, Aniu.

      • Ania

        Moim zdaniem dobrze, to pomaga zarówno Tobie, jak i Twoim odbiorcom, mogą się z tym w jakimś stopniu utożsamić, zobaczyć, że nie są sami, że ktoś jeszcze ma podobne problemy, przemyślenia, radości itd.
        Wiem, że mogę i jestem coraz bliższa podjęcia takiej decyzji. Nawet mam kilka osób, które namawiają mnie do tego już od jakiegoś czasu. Nie wiem tylko jeszcze w jakiej formie mam to zrobić ;)

        A Twój blog ostatnimi czasy, jeszcze bardziej mnie do tego podzielenia się inspiruje.

        • To dla mnie największy komplement. Dziękuję i trzymam za Ciebie kciuki :) Wartościowych twórców w Internecie nigdy za wiele.

          • Ania

            Tak moja przyjaciółka, też już mi to mówiła, muszę się chyba tego Internetu lepiej nauczyć;)

            To ja dziękuję!