Na co paczą internety?

Na co paczą internety?

Jestem jednym z wielu siedzących w internetach. Przez moją ścianę na fejbuniu czy twiterze przewija się cała masa informacji. Ile z nich jest naprawdę wartościowych?

Czasem zadaję sobie pytanie, czy aby nie przeginam. No bo spotykam nowy teledysk, nowy singiel czy jakiś konkurs – od razu biegnę do sociali i wrzucam info, żeby inni się dowiedzieli. Jedni komentują, drudzy tylko lajkują, trzeci przechodzą obojętnie. Następnie poprzez interakcję wymieniamy poglądy, w myśl, że jak się rozmawia o interesujących sprawach – jest ciekawie i rozwojowo. Ale…

Cewebryckie pitu pitu

Przeglądam i czasem z zainteresowaniem śledzę cewebryckie profile. Nieraz jest śmiesznie, ale zdarzają się też żenujące wynurzenia, które zupełnie nic nie wnoszą w moje życie jako ich czytelnika. Zastanawiam się więc po co? Dla podtrzymania popularności? Dla poprawy humoru, żeby ktoś przyklasnął i lajknął? Naprawdę zastanawiam się i to mocno. Nie dlatego, że mnie to denerwuje (śmieszy nawet), ale zwyczajnie chcę zrozumieć. Potrafi mi ktoś to wytłumaczyć?

Mem już dość memów

Chyba dziś mam dzień na narzekanie, bo najgorszy rodzaj powiadomień o nowościach, to kolejny popieprzony mem. On jest mistrzem syfu ze względu na to, że – czy chcesz czy nie – zostaje Ci w głowie. Kiedyś ich rolę pełniły chyba łańcuszki, ale je trzeba było czytać. Tutaj poszliśmy dalej – mamy obrazek, często bardzo głupi i pseudointeligentny podpis. I można się przy niektórych obrazkach uśmiechnąć, ale przecież powstały serwisy, które opierają się tylko na takim kontencie i jesteśmy zalewani całym morzem tych gówien…

Przez chwilę wyjdź z siebie i zobacz, jak wyglądasz przeglądając taką stronę i spędzasz na niej, dajmy na to, 60 minut. Czy nie przypadkiem tak?

Konjo

Rżysz jak jakiś koń z rzeczy, które wymyślił ktoś podcierający się w toalecie. Tracisz czas na tępe odtwórcze patrzenie w ekran i podniecasz się totalną głupotą. Co z tego masz? Rozrywkę? Ale jaką? Nijaką, bladziutką i bezbarwną jak woda mineralna (bez bąbelków).

Nie podoba się, nie czytaj, nie rusza Cię, nie oglądaj

Tak najczęściej kwitowane są rozkminy zrzędy, którym na potrzeby tej notki się stałem :) Niby logiczne – nie podoba się, to po cholerę się tym interesujesz, ale ja się znów pytam – czy da się w 100% uwolnić od tego badziewia? Czy osoby ładujące nas na co dzień dobrą treścią czasem nie zapodają tym dziadostwem po oczach? To mam ich zablokować, bo raz na ruski rok puścili oczko do mema? Nie zrobię tego – szkoda mi, zwłaszcza, że nie można porównać ich małego skoku w bok z codziennym naparzaniem memem na serwisach typu demotywatory.

W głośnym szumie informacyjnym niezwykle łatwo dać się zrobić w konia, który wsuwa cukier jak dziki. Zamiast Internetu pełnego ciekawych ludzi, tworzymy wtedy stadninę rżących szkap. Stąd najważniejszy jest odpowiedni podział między chła-mem-ami i treścią właściwą. Tego potrzebują nasze kochane internety – dobrych proporcji.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Ja ostatnio zauważyłam, że moje oczy tego nawet nie rejestrują… przeskakuję z 80% treści wrzucanych do fejsa i szukam tylko tych mnie interesujących. Niestety, tak jak wszyscy już słusznie zauważyli, ciężko jest uniknąć oglądania pewnych rzeczy, bo np. ktoś, kto na ogół publikuje fajne rzeczy, raz na jakiś czas walnie głupotą, ale po porządkach ostatnich jest o niebo lepiej :-) Najwięksi śmieciarze zostali albo usunięci z listy albo zablokowałam pojawianie się treści w aktualnościach :-D

  • Demotywatory, kwejk i inne takie omijam szerokim łukiem. Rzeczy tam albo głupie, albo niesprawdzone. Z resztą szkoda mi czasu na przeglądanie jakiś marnych obrazków, z równie marnym komentarzem i dziwię się ludziom, którzy sprawdzają takie strony regularnie.

    • Z farmemami (ależ jestem słowotwórczy – farma i mem – farmema) jest trochę jak z disco polo – wszyscy słyszeli o, ale przecież nikt nie słucha, a ktoś jednak na koncerty chodzi i wkłada im sporo grosza w kieszeń.

  • Te wszystkie kwejki i inne demoty czasami mnie bawią, to fakt. Ale potrafią też wciągnąć na naprawdę długo i nie wiadomo kiedy mija godzina na bezsensownym szczerzeniu się do ekranu. I chociaż jest to swego rodzaju rozrywka to na niskim poziomie. Dlatego staram się unikać memów jak ognia.

  • Kiedyś była telewizja (dalej jest), w której też należało dokonywać selekcji wartościowego contentu (co nieraz sprowadzało się do włączenia TV o 23:30, aby zobaczyć sensowny dokument, film, reportaż etc.).

    • A co to za TV? Rzadko oglądam, to nie jestem na czasie.

      • No telewizja w ogóle. Jako medium, przy którym spędzamy w Polsce mnóstwo czasu, a w którym leci mnóstwo bzdur.

  • kel

    Mem memowi nie równy, a tak nieco obok notki, ale odnośnie demotywatorów i innych tego typu serwisów to przestałem na nie wchodzić jak zaczęło się wrzucanie obrazków bardziej politycznych przez dzieci, często fałszywych, przekłamanych. Dziwi mnie, że do tej pory często moderatorzy puszczają takie rzeczy „na główną”, no ale najwyraźniej to nie jest miejsce dla mnie.

  • „od razu biegnę do sociali i wrzucam info, żeby inni się dowiedzieli” – a czemu? Czemu mają się dowiedzieć i czemu od Ciebie? Bez podtekstów, ja po prostu pytam, bo sam nie mam takiej potrzeby, więc chciałbym zrozumieć Twoją.

    • U mnie to potrzeba dzielenia się ciekawymi sprawami i inicjatywami. Ja interesuję się muzyką, filmem i komentuję rzeczywistość, więc można się u mnie spodziewać, że to właśnie tym się podzielę.

  • Amen. Jeśli widziałam jakiegoś mema to z linku znajomych, z własnej inicjatywy nigdy. Nie przeglądałam, jestem ograniczona.

    • Ja uważam, że takie serwisy jak demoty i ich pierdylion klonów to znak czasów. Chyba jestem staroświecki, bo wolę kawał opowiadany przez kumpla czy kumpelę na żywca niż kolejny grafomański tekst na obrazku wrzucony przez jakiegoś gimbusa.

  • Nie podoba się, nie czytaj to głupia zasada. 80% treści i tak do nas dociera przez to, że ktoś z obserwowanych przez nasz to polubił czy skomentował.
    Ja mam bana (sama ich poblokowałam) na pana co daje bany i Piecyka. A i tak wszystko widzę :)

    • Właśnie o to, o to, Kama (mam nadzieję, że mogę tak się spoufalać :D). Zasadę sobie mogę wprowadzać, a i tak shit do mnie dotrze. Tego płotu się nie da przeskoczyć, dlatego kwestia proporcji. Jakby każdy zrobił sobie rachunek sumienia ile wypluwa dziadostwa w net tylko dlatego, że jest modne i zaczął przeciwdziałać – mielibyśmy miej śmieci na uliczkach www :)

      • Możesz :) Choć ostatnio ktoś tak do mnie w podstawówce chyba gadał :)
        Dokładnie, sprzątanie zacznijmy każdy od siebie.

        • To będzie w skrócie: Kam :) Na szczęście podstawówkę tą 8-klasową skończyłem już dłuuuższą chwilkę temu ;)

          Pointa piękna!