Moja droga

Moja droga

Nocą zawsze napada mnie wielka chęć pisania. Nieważne jak bardzo jestem zmęczony. Moja głowa zachowuje się niczym dłuto, które samo pcha się w ręce rzeźbiarza – chce tworzyć. Taka jest moja droga.

Inspiracje przychodzą znikąd. Zanim zacząłem tu pisać dla Was i dla siebie, nie miałem co zrobić z myślami. Dzieliłem się nimi z moim otoczeniem. Niestety z różnym skutkiem. W większości wypadków kończyło się dramatem. Ja nie czułem się zrozumiany, a mój dyskutant nie chciał poczuć przez chwilę wszystkiego dokładnie jak ja.

Wiem, że pełne oddanie się w dyskusji jest trudne. To prawie niemożliwe, bo wiadomo, że ktoś musiałby być mną, by czuć po „mojemu”. Z pisaniem nie ma tego problemu i Wy, Czytelnicy, też jakoś spokojniej możecie wgryźć się w to, co Muszkieter miał na myśli. Do tekstu zawsze można wrócić, bo on zostaje i jest jak blizna odporna na operacje plastyczne interpretacji i coraz słabszej pamięci.

Wybrałem trudną drogę przez thinkstajl. Nie poszedłem na skróty i nie zamierzam nigdy zboczyć z muszkieterskiej ścieżki, nawet jeśli zaskoczy mnie swoją krętością. Nazywają mnie Don Kichotem, naiwniakiem, nieżyciowcem. Ci cieszący się pełnią konsumpcji, cali w strachu przed utratą koloru i kontroli. Ja lubię szarość, bo w niej dopiero widzę barwy. Nie jest to sztuka warta świeczki dla świata, ale dla mnie to piękne emocje, kształty, rozwój, poszukiwanie. Jestem wyczulony na czerń i biel i może dlatego tak rzadko wymiotuję tęczą. Częściej wyrzucam z siebie apetyt na mądrość, na prawdę, na zdemaskowanie golizny wszystkiego, co wydaje się podejrzanie prawdopodobne. To jest mój styl. Thinkstajl.

Zaglądam do worka z kotem w środku i grzebię, dopóki nie dowiem się wszystkiego o jego mieszkańcu. Jestem niezmordowanym dyskutantem, choć wielu wmawia mi, że monologuję i mało słyszę. Tak bardzo się mylą! Bo do mnie dochodzi każdy szmer i chciałbym tak wiele wyłuskać, by później rzucić perłami, które znalazłem. Zawsze chcę wyciągnąć kota z worka, do jasnej cholery!

Czuję się samotny w tłumie gapiów czekających na mój błąd. Myślałem, że to mój schiz, ale im bardziej jestem na świeczniku, tym łatwiej znaleźć rysy na moim szkle. Więc patrzą, szukają, próbują wytłumaczyć na swoje ograniczone i nietrafione sposoby kim tak naprawdę jestem. Bo na pewno kłamię, bo kreuję, bo to niemożliwe, że jestem właśnie taki.

Muszkieter i ten jego thinkstajl to jakieś popierdółki, dookreślenia, puste definicje bez pokrycia w faktach. Nikt nie powiedział tego głośno, ale wielu tak myśli. Skąd wiem? Kilka słów wystarczy, by zrozumieć. To jak gra w szachy. Będąc królem musisz znać kilka ruchów do przodu i wiedzieć co powinieneś zrobić z pionkiem, by być w grze.

Ze spraw pewnych w życiu pozostała mi więc pewność siebie i wiara, że to kim jestem, co robię, co piszę, co mówię, jak myślę i cały ten mój styl kapelusza, szpady, wąsa i brody jest prawdą. Dokładnie tym, co mnie określa i stało się moją drogą. Wybraliśmy siebie nawzajem.

Dziękuję Wam, że ciągle tu zaglądacie. Wy także wybieracie mnie i jestem Wam za to po muszkietersku wdzięczny. Moim rewanżem za Wasze zaangażowanie jest przecież każdy nowy tekst.

Do następnego.

Bo przecież jest
Niejeden szlak
Gdzie trudniej iść
Lecz idąc tak
Nie musisz brnąć
W pochlebstwa dym
I karku giąć
Przed byle kim
Rozważ tę myśl
A potem idź
Idź swoja drogą

PS

tatt, dziękuję za mindfuck.

photo credit: Paolo Margari via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Chapeau ba, Muszkieterze. I świetny nowy nagłówek:)

  • Ana

    Pisanie nocą, znalezienie właściwego miejsca dla ujścia myśli, thinkstajl zamiast lajfstajlu… Gdzie ikonka „lubię to”? ;)

    • Ikonkę wyrzuciłem. Sam lajk nie daje nic wielkiego, więc jeśli ktoś rzeczywiście chce mnie wesprzeć – lepiej jak udostępni tekst :) Taka niby kosmetyczna zmiana, ale jednak ważna.

      • Ana

        To moje pytanie o „lubię to” było raczej takim skrótem myślowym :) By nie pisać elaboratu, jak to potrafię. I późno było, sił już brakowało na dłuższe rozwodzenie się nad tematem – tym bardziej, że właściwie sam wszystko pięknie ująłeś. Nic tylko lubić to. I udostępniać :)

        • A to dziękuję bardzo! Elaboratów się nie bój – ja lubię czytać, a jak jest ciekawie – to również odpisać. Więc rozumiem, że widzimy się w następnych komentarzach? :)

          • Ana

            No ba! Choć, przyznam szczerze, że wpadłam tu kiedyś, dawno, nie wiem, czy zostawiłam po sobie ślad. Wróciłam całkiem niedawno i raz komentuję, raz nie, ale teksty (i komentarze) już widuję regularnie. Więc kto wie, kto wie… :)

          • W każdym razie – gospodarz Ci mówi, że jesteś mile widziana :)

  • Idź swoją drogą, nie daj satysfakcji wrogom, był kiedyś taki raperski tekst i tak mi się skojarzył. Dla mnie od początku robiłeś świetną robotę i sam doskonale wiesz, że mocno Cię cenię. Thinkstajl, fajnie, że w końcu powstało jakieś znośne uogólniające określenie na blogi, które do tej pory wtłaczane były w lifestyle. Thinkstajluj zatem dalej, a ja będę Ci kibicować i chętnie odbiorę w przyszłości kilka rad, które już nie jeden raz miały wpływ na to, co robię.

    • Wierzę mocno, że thinkstajl będzie się rozprzestrzeniał, bo lajfstaju mam już dość :) Poradami zawsze możemy się wymieniać. Myślisz i czujesz, a teraz prakreujesz. Tego nie da się przeskoczyć i ominąć :)

  • Aż chciałoby się z Tobą zapalić papierosa i podyskutować ;)

    • Zapalić już się nie uda, bo rzuciłem :), ale podyskutować już tak. Gdzieś tam na zakrętach.