Mój fejs is dead, proponuję seks – Dick4Dick, płyta 5

Mój fejs is dead, proponuję seks – Dick4Dick, płyta 5
Ocena4.5
  • Muzyka
  • Teksty
  • Kreatywność
  • Technika

Nigdy nie byłem wielkim fanem Dicków. Nie rozumiałem ich muzyki, choć widziałem parę świetnych koncertów. Po przesłuchaniu płyty 5 musiałem się z nimi zaprzyjaźnić.

Gdzie tu sens?

Muzyka Dicków jest bezkompromisową mieszanką rock’n’rolla i elektroniki, wstrząśniętą i zmieszaną z alternatywnym brzmieniem. Płyta zatytułowana 5 zaskoczyła mnie od samego początku polskimi tytułami utworów. Ten aspekt zaważył o tym, że postanowiłem się jej przysłuchać dokładniej, z bliska, bo za pierwszym przejechaniem po trackach nie znalazłem nic odkrywczego poza miłą, bujającą muzyczką. Skrzywdziłbym jednak chłopaków, gdybym tak powierzchownie przeleciał ten krążek. Każdy utwór na płycie ma swój sens i choć pierwsze wrażenie (powodowane zapewne luzacką formą) raczej sprzyja stwierdzeniu, że to zlepek przypadkowych słów. I nad tym właśnie chciałbym się chwilkę porozwodzić.

Żonglerka słowem bez żadnych kompleksów

Zacząłem grzebać w mózgu, by znaleźć skojarzenia, którymi karmił mnie Dick4Dick. Ciągle wierzyłem, że coś tam jest na dnie, nieraz potrójnym. I nie myliłem się! Złamana brzoza przecież od razu mówi, że im dalej w dziki las domysłów, tym więcej drzew-teorii, a w kontekście rosyjskiego zamachu i wyrobów Antioniego – numer ten idealnie oddaje absurd wydarzeń, którymi żyła/żyje spora część Polski. Na szczęście czasem padnie sieć, fejs będzie dead, a Dicki wtedy zaproponują seks. Będą cieszyć się jak Uśmiechnięty pies, który dyszy i nieustannie merda ogonem jak mu Pan Trend da chwilę odpoczynku i nie rzuci ochłapu technologii pod nos. Z płyty też nie dowiemy się Jak żyć, bo każdy ma przecież prawo wyboru, stąd pytanie tak jakby nie ma sensu. Nikt przecież nie zna przepisu na dobre życie, a przecież wystarczy się zastanowić Tak czy nie i można w coś wejść lub wdepnąć. Niby obydwa wyrazy zaczynają się na literę „w”, ale stanowią oczywisty kontrast. Podobnie Nic nie wiem, gdy znów muszę doszukiwać się sensu w mieć, by być. Najlepiej w takiej sytuacji oderwać się od rzeczywistości i zatopić w Zapachy nocy, choć jak wiadomo zapicie, wytańczenie w klubie, czy przygody nocne nie rozwiążą problemów, a spowodują tylko poczerwienienie oczu. Życie jest piękne, ale… nie na drugi dzień. Na kaca najlepszy jest Rosołek! Niestety, aby przetrzeć oczy i odnaleźć się w warszawskim świecie, zamiast marchewki, cebuli i pietruszki do bulionu należy wrzucić mieszankę Araba, pedała, leminga, Murzyna, wegana, hipstera. Choć od takich posiłków boli brzuch, niestety Matka Polka Słoikowa nie ma skrupułów i każe zajadać się nim dla zdrowia…

Łatwa muzyka, trudny przekaz

Wątpię, czy wielu słuchaczy Dicków zadało sobie trud, by zastanowić się czym panowie chcą nas ukłuć, na co zwrócić uwagę. Mimo zwodniczej, lekkiej muzyki ta płyta mówi o gorzkiej prawdzie rzeczywistości Polaków, o naszej Polsce, o technologizowaniu życia i wszechobecnej konsumpcji. Piętnuje paranoje, gasi śmieszne papieroski między fałdami mózgów, które nie myślą i nie szukają odpowiedzi. Ciekawe, że za pomocą takich środków muzycznych można wykrzykiwać nieoczywiste przemyślenia do ucha słuchacza, który jest głuchy na obelgi i merda ogonem jak uśmiechnięty pies.

Dlatego płytę 5 uważam za genialnie dojrzałą i obrazującą z jakiego formatu wykonawcami mamy do czynienia. Dick4Dick to zespół światowy i ten krążek utwierdził mnie w tym przekonaniu. Mam tylko wątpliwości, że przy naszej narodowej inteligencji ich muzyka nie stanie się jak perły rzucone między wieprze. Życzę im, by ich zabiegi intelektualne trafiły na chłonny grunt, a Wy posłuchajcie płyty i oceńcie sami (po przesłuchaniu choć jednego utworu, komentarz pod postem gratis!).

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Nick

    w życiu nie czytałem gorszej dobrej recenzji! Ta daje słuchaczowi wybór, albo spodoba ci się płyta, albo jesteś wieśniakiem, który jej nie zrozumiał.
    Nie znajduje nic ciekawego, chociaż ze słuchania muzyki właściwie żyję, w tej światowego nic nie znajduje. Widocznie jestem wieprzem i nie potrafię docenić pereł…

    • :) Widocznie żyjesz ze słuchania innej muzyki. Ja żyję z organizacji koncertów, a słuchać, by usłyszeć ciągle się uczę. Nieraz bywam wieprzem, bo pereł (o dziwo!) jest bardzo dużo. Więc możemy na smutno kiedyś razem pochrumkać. Czuwaj!

      PS
      „gorsza dobra recenzja” – zrobiłeś mi dzień, drogi Nicku :)