Miniprojekt „Antynikotyna”

Miniprojekt „Antynikotyna”

Kiedy rzucałem palenie, nie sądziłem, że aż tak się nakręcę. #niepale, #niesmierdze, #niejaram i #rzuctogowno. Tak narodził się miniprojekt „Antynikotyna”.

Chwalę się niepaleniem

Nie pamiętam już kiedy zacząłem się chwalić niepaleniem. Twitter sięga do 18 tygodnia wolności od nikotyny, który przypadł na datę 21 grudnia 2013.

Żeby było śmiesznie, kompletnie zapomniałem jaka była data mojego rzucenia papierosów. Amnezja odstawiennicza, a ponoć to dobry znak, bo oznacza, że rzuciłem bardzo dawno. Policzyłem jednak i wyszło, że 17 sierpnia 2013 przestałem palić. To 350 dni temu, czyli minie jeszcze 2 tygodnie i stuknie dokładnie rok.

Spalałem już do 2 paczek dziennie, więc jakby znów zanurzyć się w liczbach i założyć, że paczka papierosów kosztowała 12 zł (paliłem dobre marki – Malboro lub najniżej LM) to 350 x 2 x 12 zł = 8400 zł. Taka kasa w przybliżeniu to moja oszczędność na wyrzeczeniu i powiem Wam, że robi wrażenie, jeśli spojrzy się na nią obiektywnie. Z drugiej strony dochodzi do mnie również jaki byłem głupi i uwiązany przez nałóg niszczący moje zdrowie oraz wyciągający kasę z kieszeni. Mądry Muszkieter po szkodzie…

Coś mnie jednak podkusiło, żeby się chwalić niepaleniem, a jak wynika z powyższego – jest czym. Chciałem też w ten sposób zachęcać innych do rzucenia i pokazywać, że się da. Im dłużej nie paliłem, tym bardziej podniecałem się, jak długo funkcjonuję bez peta w gębie :)

Cotygodniowe informowanie o abstynencji nikotynowej było, przynajmniej dla niektórych, wyrazem mojego ekstrawertyzmu z paroma hashtagami w tle. Tymczasem dla mnie stanowiło coś ważnego i istotnie wpływającego na polepszenie jakości życia. W końcu przestałem śmierdzieć fajkami i kaszleć, a kasa w kieszeni okazała się całkiem miłym efektem ubocznym. Dzięki wychodzeniu z nałogu stałem się bardziej wolny i niezależny. Od papierosów, koncertów tytoniowych i polityki akcyzowej.

Pomyślałem więc, że może warto dodać do moich hashtagów coś więcej :)

Tak powstał miniprojekt „Antynikotyna”

Przy 45 tygodniu bez nikotyny wpadłem na pomysł, aby do moich hashy dorzucać coś w rodzaju „memów”, a dokładniej umieszczać #niepale, #niesmierdze #niejaram #rzuctogowno na obrazku oraz podawać liczbę dni/tygodni/miesięcy/lat niepalenia, by później kolportować je swoimi kanałami społecznościowymi w internetowy eter.

Jest wiele osób, które uciekają od decyzji o rzucaniu zostawiając ją „na jutro”. Ciągle wahają się i brakuje im motywacji. To do nich mają trafić „antynikotynki” (tak pieszczotliwie nazywam moje obrazki). Mają im powiedzieć: „Słuchajcie, rzućcie to gówno! Mnie się udaje, Wy też dacie radę!”. Dodatkowo na „memach” umieszczam adres bloga, aby przy okazji promować Muszkieter.in. Przyjemne i pożyteczne, 2 w 1!

Poniżej zamieszczam moje dotychczasowe antynikotynki. Niektóre są lepsze, niektóre gorsze, ale jak na razie – spotykają się z bardzo pozytywnym odbiorem.

Antynikotynki autorstwa Muszkietera

Uznałem, że 50 tydzień to dobry moment, aby napisać o tym na blogu i podzielić się z Wami antynikotynowym przesłaniem. Może ktoś z Was walczy z nałogiem i nie może sobie poradzić? Może taka antynikotynka zachęci do niepoddawania się i walczenia o swoje zdrowie oraz wolność? Sam rzucałem zyliard razy, ale zawsze nieskutecznie, więc wiem z czym to się je. Od momentu, gdy uznałem, że jestem nałogowcem i chcę się pozbyć tego balastu – zrobiłem krok w przód i dziś mogę powiedzieć, że warto. Nie pozbyłem się ochoty na palenie, to oczywiste, ale świadomie wybieram niepalenie. Nawet jak jestem pod wpływem, bo wtedy chęć jest największa. Przypominam sobie zasadę „małego dymka” i uspokojony wiem, że nie mogę ruszyć nawet jednego małego papieroska. To pomaga mi przetrwać chwile słabości i uświadomić sobie, że jestem żywym dowodem na to, że da się „siebie zaprogramować” na niepalenie. Świadomie, bez nacisku i z czystą, pachnącą przyjemnością.

Na koniec wszystkim rzucającym palaczom życzę wytrwałości, radości z uwalniania się oraz wsparcia ze strony bliskich. Zachęcam Was do włączenia się w projekt „Antynikotyna” i dzielenia się z innymi swoimi antynikotynkami :) Trzymam kciuki, powodzenia! 
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+9Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Trzeci trzeci siódmy – ja pamiętam moją datę rzucenia bardzo dokładnie. Och, jak ja uwielbiałem to robić, szczególnie w takie wilgotne poranki od wiosny do jesieni :) Dlatego tak ważne jest rozbudzić w sobie swój własny antynikotynowy jihad i go regularnie wspierać.
    No i podejdźmy do sprawy poważnie. Proszę Państwa, palenie papierosów jest zupełnie pozbawione sensu, bo one NIE KLEPIĄ. Toż to zwykłe marnotrawstwo ;-)

  • Moje najszczersze gratulacje. Ja nie palę od grudnia 2012, czyli już ponad półtora roku i jestem z tego niesamowicie dumy. Zresztą jest z czego.

    Mnie najbardziej irytowało poczucie, że muszę zapalić, mimo że już miałem niesamowitego kapcia w ustach. Nie wspominając o żonie i dzieciach. Żona się buntowała jak ode mnie śmierdziało, a dzieciom nie mam zamiaru dawać złego przykładu.

    Na prawdę masz powody, żeby się chwalić, każdy dzień bez fajka jest jakiś taki bardziej!

    • Dzięki Szymon i trzymam kciuki za Twoją prywatną „Antynikotynę”. Pozdrowienia dla zdrowszej rodziny :)

  • Wspieram!
    Nie palę już parę lat i wiem, że to, poza katastrofalnym stanem zdrowia, nieprzyjemne zniewolenie społeczne. Nie zrozumie tego ten kto nigdy nie palił.

    Palacz jest dyskryminowany.
    Przez ludzi wokół: musi chadzać „w wyznaczone miejsca”, jest odsyłany „na balkon”. Dorosłym ludziom wytycza się minuty, i pory, w których mogą się potruć.

    Przez własny ciąg: ciągle z tyłu głowy ma „jak tu się wyrwać na szluga”, szuka okazji zamiast skupić się na trwającym momencie (pracy, filmie, zabawie łatevah)

    Państwo na palaczu zarabia, ale jednocześnie wyzywa od trucicieli. Plakaty kampanii antynikotynowych walą w niego jak w mordercę. Rak u dzieci zawsze zrzucany jest na bierne palenie, którego powodem są ci, którzy palą! Środki „pomagające rzucić” kosztują fortunę i nie można ich kupić ze zniżką.

    Palacz to ofiara systemu.

    Więc: niepal, nieśmierdź, niejaraj, rzuctogowno.

    :)

    • Dziękuję, Agnieszka za tę wypowiedź i jak się tak chwilę zastanowić, to rzeczywiście ten biedny palacz jest smagany na prawo i lewo. To dodatkowe obciążenie psychiczne i brzemię trucia innych jest źródłem kolejnych frustracji, z których nieraz palący nie zdaje sobie sprawy. Bo wie, że to co robi nie jest ani dobre, ani zdrowe.

      Ciekawe spojrzenie :) Dziękuję za wsparcie!