Media społecznościowe w opozycji do mediów tradycyjnych

Media społecznościowe w opozycji do mediów tradycyjnych

To miał być status na fejsa, ale w mediach społecznościowych z czytaniem długich statusów kiepsko, więc… wrzucam na bloga. Smacznego telewizorki, radyjka i gazetki.

Media tradycyjne słabną, ale rosną w inną siłę

Media tradycyjne słabną.

Ale nie zniknęły jeszcze, aby pisać o nich jak o chorym na raka krewnym. Zanikanie atrakcyjności to ewolucja mediów. Podobnie jest z zasadą cyklu życia produktu. Natomiast ja widzę coś innego – dostrzegam rewolucję w chęci współpracy mediów tradycyjnych z nowymi. I to od nas – zarówno od tych po jednej, jak i po drugiej stronie barykady zależy jak sytuacja będzie wyglądać w ciągu najbliższych pięciu lat.

Tak pisze Mikołaj Nowak, który nie jest ogólnie lubianą postacią w blogosferze, bo piętnuje ją ciągle i wciąż, co czasem może być kojarzone z fanatyzmem. W tym akapicie jednak trafia w samo sedno, zwłaszcza, że nie jest to pustosłowie, bo jednak do tych telewizyjnych śniadaniówek coraz częściej zaprasza się blogerów już nie jako ciekawostki przyrodnicze, ale jako ekspertów (choćby częste zaproszenia dla Michała z Jak oszczędzać pieniądze?). To jest jakiś kierunek, który obrały media tradycyjne. Co jednak robią media społecznościowe oraz blogi w ramach sprzężenia zwrotnego? Nie widzę póki co żadnych konkretnych działań, które mają na celu zaproszenie mediów tradycyjnych do współpracy. Nowak nie myli się mówiąc jak bardzo blogerzy są podjarani, gdy mogą wystąpić na antenie czy to TV, czy radia (w prasie pojawiają się często, zwłaszcza ci modowi). I dobrze, powinni być podjarani, ale nie ze względu na wystąpienie, ale zachęcanie większej publiki do zaufania blogerom i pokazania, że nie ma w blogosferze tylko miziania się po jajkach, bo jest miejsce i na rzetelny konkret.
Z Mikołajem nie zgadzam się tylko przy końcówce. Nie można być bezkrytycznym wobec mediów tradycyjnych w wolnym kraju. Nie można pozwalać, aby i one grały na najbardziej niskich emocjach dla oglądalności i reklamodawców. Temu się sprzeciwiają nie tylko media społecznościowe i blogerzy, ale praktycznie połowa narodu, w którym świadomość (przynajmniej taką mam nadzieję, bo nie wiem na pewno) rośnie. Ani w mediach społecznościowych, ani w TV, gazetach, radiach nikt nas nie przytuli i nikt nas za pomocą czarodziejskiej różdżki nie zmusi do myślenia. Na blogach i w mediach społecznościowych możemy wyrażać opinie, których mediom tradycyjnym nie wypada, choć wiemy przecież doskonale, że jest wielu wspaniałych dziennikarzy z misją, którzy chętnie przypieprzyliby w medialny upierdolony stół i rozpoczęli debatę medialną o jakości. Czy jednak nie naraziliby się całej swojej branżuni? Czy czyszcząc swoje szeregi jednocześnie nie staliby się zbyt niewygodni?

Blogerzy hipokryci

Nie jesteśmy hipokrytami, dlatego, że nie mamy dostępu do danych, z których garściami czerpią dziennikarze. Jesteśmy bardziej naturalni, swojscy i w tym nasza siła. Nie zawsze rzetelni, bo właśnie nie o rzetelność tutaj chodzi (no chyba, że sprawa dotyczy blogów eksperckich). Dla nas i mediów społecznościowych liczy się ta emocja. Dla dziennikarzy i mediów tradycyjnych powinna liczyć się rzetelność. Tym się właśnie różnimy, że mamy inne priorytety. Bloger może być przy okazji rzetelny, ale nierzetelność mu się wybacza, a mediom – nie bardzo. Czy zatem my, blogerzy mamy wybaczać mediom to, że jadą po bandzie, po najniższych emocjach, podkreślając przy tym, że są to logiczne fakty i przecież „mówią jak jest”? Nie! Nie powinniśmy, bo to jest walenie w bambus z całym profesjonalizmem, który powinien iść za mediami tradycyjnymi. Nikt nigdy do końca obiektywny nie będzie, ale dziennikarze powinni stać na straży tego obiektywizmu, bo to ich najcenniejszy oręż. Tak jak blogerzy i media społecznościowe mówią do swoich mas, by wzbudzić emocje, tak media tradycyjne powinny mówić o rzeczywistości tak, by pokazać w niej prawdę, a nie sensację.

Dlatego zapraszam już dziś dziennikarzy do tego, aby czytając blogerów i wpisy na mediach społecznościowych potrafili odsiać ziarno od plew, informacje od emocji, obiektywizm od subiektywizmu, fakty od sensacji. My, blogerzy, zawsze będziemy pisać bardziej uczuciowo. Wynajdziemy emocje w informacji, subiektywizm w dziennikarskim obiektywizmie, tanią sensację w podawanych przez media tradycyjne faktach. To Was i nas paradoksalnie łączy, uzupełnia: chcemy przekazać swoim widzom i czytelnikom wartość, otworzyć im oczy, pokazać prawdę. Robimy to na różne sposoby i nie ma w tym kompletnie nic złego. Doceńcie to i nie marginalizujcie naszej roli jako istotnego czynnika wpływającego na opinię publiczną, bo mamy przecież podobne cele.

photo credit: besfort z via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1
media Sty 9, 2014

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Zainteresuje Cię pewnie w takim razie analiza, którą zrobiłyśmy wraz z koleżanką na temat spełniania przez blogerów dziennikarskich standardów zawodowych. Jutro mamy prezentację tej analizy na zajęciach i pewnie po południu puścimy w sieć, bo podsumowanie jest zrobione w prezi. Blogerzy i dziennikarze to inna bajka. Jak chcę się dowiedzieć, czegoś praktycznego to szukam w necie, jak potrzebuję chłodnej analizy kupuję gazetę i tyle.