Mamy wszystko, gdy nie mamy nic

Mamy wszystko, gdy nie mamy nic

Koniecz­nie prze­czy­taj­cie "Sztu­kę odwle­ka­nia" Joh­na Perry'ego. Ten facet mnie nie­sa­mo­wi­cie inspi­ru­je i będę chy­ba czy­tał tę ksią­żecz­kę codzien­nie przed spa­niem.

Dlaczego przed spaniem?

Bo przed spa­niem jest ście­le­nie, a ponoć praw­da ludo­wa mówi, że jak sobie poście­lesz, tak się wyśpisz. Co jed­nak, gdy budzik dzwo­ni z upo­rem mania­ka, a Ty nic, a Ty jesz­cze drzem­ka, jesz­cze 5 minut... I tak wko­ło Macie­ju.

Nie, nie i jesz­cze raz nie! Budzik ma słu­żyć, czy­li ma dać nam drze­mać, a nie budzić, a naj­waż­niej­sze jest poło­żyć się spać z lek­ką gło­wą. Ona jest gwa­ran­tem pobud­ki o okre­ślo­nej porze i to wca­le nie tej, któ­ra wyda­je się nam odpo­wied­nia (czy­li godzi­na, na któ­rą sobie nasta­wi­li­śmy budzik). Per­pe­tu­am mobi­le wycho­dzi na jaw, dla­te­go na noc nie jemy cięż­kich potraw, nie naże­ra­my się po brze­gi fizycz­nie, ale zapo­mi­na­my o psy­chi­ce, któ­ra też prze­cią­żo­na dosta­je po dupie. Oso­bi­ście nie lubię udzie­lać sobie samo­dziel­nie kopów w tyłek (choć cza­sem aż mnie noga świerz­bi...), ale cza­sem nie zaszko­dzi i wolę, żeby to budzik sko­py­wał moje pęk­nię­te ple­cy, niż ja sam.

Wszystko i nic

Na tym pro­stym przy­kła­dzie, ja, opie­sza­ły twar­dziel chcę Wam powie­dzieć jak zro­bić małe coś z wiel­kie­go nicze­go. Z budze­nia, z jedze­nia, z higie­ny psy­chicz­nej, któ­ra potrzeb­na jest przed spa­niem jak wywie­trzo­ny pokój. Chęt­nie zmie­nił­bym to powie­dze­nie o wysy­pia­niu się na "jak sobie prze­wie­trzysz mózg przed spa­niem, tak rano sobie wsta­niesz", niby to samo, a jed­nak ina­czej.

W koń­cu może­my być tro­chę jak robo­ty, któ­re moż­na pro­gra­mo­wać, ale w mądry i heu­ry­stycz­ny (czy­li taki prze­wi­du­ją­cy nie­bez­pie­czeń­stwa) spo­sób. Wystar­czy, że będzie­my uwa­żać na sie­bie i na nasze psy­chicz­ne bagaż­ni­ki w umy­sło­wych autach.

Powo­dze­nia, w dro­gę, dzień dobry, dobry wie­czór :)

PS
Z dedykacją dla Moniki L.