Mam 32 lata i lubię ponarzekać

Mam 32 lata i lubię ponarzekać

Taki jeden Woj­tek, Kar­dyś z nazwi­ska napi­sał tekst pt. "Mam 26 lat i nie narze­kam" . Pomy­śla­łem "ja mam 32 lata i lubię pona­rze­kać". No to zaczy­na­my.

Podo­ba mi się posta­wa Wojt­ka. Wszę­dzie go peł­no, pró­bo­wał wie­lu rze­czy w życiu i cią­gle jest głod­ny kolej­nych wyzwań. To wspa­nia­łe, że "mło­dzież" w jego wie­ku (26 lat na kar­ku to już nie taka zno­wu mło­dzież) nadal chce się roz­wi­jać i wal­czyć o swo­je. Wpis Wojt­ka to jed­nak "mani­fest" nie tyle pięk­ny, co moc­no naiw­ny i pozba­wio­ny samo­kry­ty­ki.

Mam 32 lata i też lubię wyzwa­nia. Pra­co­wa­łem w kil­ku miej­scach, byłem wolon­ta­riu­szem i nadal cza­sem bywam, gdy tyl­ko uznam, że idea pasu­je do mnie i mogę jej coś dać od sie­bie. Uzna­ję się za oso­bę doświad­czo­ną zawo­do­wo, choć nie speł­nio­ną jesz­cze do koń­ca, abym osia­dał na lau­rach. Gdy­bym tak chciał się porów­ny­wać do Wojt­ka, to pew­nie nic by z tego nie wyszło, bo jeste­śmy kom­plet­nie róż­ny­mi oso­ba­mi, więc sobie daru­ję. Lepiej sku­pić się na tema­cie - narze­ka­niu.

Narzekanie to zło?

Prze­czy­ta­łem "mani­fest" Kar­dy­sia i zada­łem sobie pyta­nie: co jest złe­go w narze­ka­niu? Myślę o sobie jak o doj­rza­łym face­cie, ale jesz­cze na tyle mło­dym, by zro­zu­mieć potrze­by dwu­dzie­sto­pa­ro­lat­ków, bo głów­nie z nimi pra­cu­ję na co dzień w śro­do­wi­sku stu­denc­kim. Nie znaj­du­ję żad­ne­go pro­ble­mu w tym, by pona­rze­kać na mło­dych, któ­rzy wie­le rze­czy mają w dupie (a już naj­bar­dziej cięż­ką pra­cę swo­ich rodzi­ców, któ­rzy finan­su­ją im stu­dia); na kraj, w któ­rym pła­cę podat­ki, a nie mogę zro­bić nor­mal­nej ope­ra­cji kola­na, bo dosta­ję ter­min na 2020 rok; na wiel­kie dziu­ry w jezd­ni i nie­bo­tycz­ne rachun­ki za mecha­ni­ka; na cią­gle uty­ka­ją­cą orga­ni­za­cję w sys­te­mie edu­ka­cji; na... i mógł­bym jesz­cze spo­ro podać takich przy­kła­dów.

Nie widzę abso­lut­nie nic złe­go w narze­ka­niu, ponie­waż wyko­nu­ję dzia­ła­nia, aby to, na co narze­kam się zmie­nia­ło. Nie­ko­niecz­nie glo­bal­nie, ale w moim małym oto­cze­niu. Zmia­ny zaczy­na się wła­śnie od jed­nost­ki. Woj­tek zresz­tą jest tego świet­nym przy­kła­dem, ale czy na pew­no cho­dzi­ło tyl­ko o to, by powie­dzieć, że nie ma co narze­kać? Wiem, że teraz trze­ba się wszę­dzie lan­sić, by ist­nieć, ale z całym sza­cun­kiem i sym­pa­tią do Kar­dy­sio­wych kli­ma­tów - ten "mani­fest" wyglą­da jak... CV. Nie ma w tym nic złe­go, tyl­ko dora­bia­nie ide­olo­gii w kon­tek­ście prze­ka­zu wyglą­da po pro­stu źle. Ale ja znów nie o tym.

Kraj uśmiechniętych ludzi

Aktu­al­nie mamy kult tęczy, nie­ste­ty. Mnie taka rze­czy­wi­stość bar­dziej dener­wu­je niż pro­ble­my, z któ­ry­mi bory­ka się prze­cięt­ny Kowal­ski. Nie wol­no narze­kać! Zakaz narze­ka­nia! Pola­ku, nie narze­kaj! Tak, wszyst­ko faj­nie i racja, że naród nasz nie­zbyt uśmiech­nię­ty (bo cza­sem nie ma gdzie zębów wyle­czyć na NFZ, to i rza­dziej je poka­zu­je) i cią­gle rosz­cze­nio­wy wobec sytu­acji gene­ro­wa­nych przez życie, ale z dru­giej stro­ny - bez prze­sa­dy. Jak trze­ba pie­prz­nąć w stół i powie­dzieć, że coś jest do dupy, bo jest do dupy, to nie jest wyj­ściem hasło "nie ma się czym przej­mo­wać", bo to jak zamia­ta­nie bru­dów pod dywan. One tam gni­ją przez lata, deka­dy i poko­le­nia.

Mło­dzi powin­ni zmie­niać świat, a nie się do nie­go dosto­so­wy­wać. Mło­dzi powin­ni wal­czyć o swo­je, a nie łapać się wszyst­kie­go, co się da, bo tak trze­ba i narze­kać nie wol­no. Mło­dym bra­ku­je mini­mal­nej stra­te­gii na ich życie i nie ma co ich za to winić, bo nikt ich tego nie uczy. Mogę spo­koj­nie pona­rze­kać na to, że tyl­ko nie­licz­ni szu­ka­ją. Nie roz­wią­zań, ale spo­so­bów, a to wca­le nie jest takie kolo­ro­we, bo spo­so­by powin­ni pod­su­nąć im ci star­si, by mło­dzi sku­pi­li się na roz­wią­za­niach, lep­szych niż dotych­cza­so­we. Dla­te­go na tych star­szych też mogę pona­rze­kać, bo zamy­ka­ją się we wła­snych świa­tach i całą resz­tę (podob­nie jak mło­dzi) mają w dupie.

Żyje­my w spo­łe­czeń­stwie, któ­re nie widzi pro­ble­mów ludzi żyją­cych obok do momen­tu, gdy spra­wa nie doty­czy go przy­naj­mniej w spo­sób pośred­ni. Dla przy­kła­du nagle więk­szość ojców dosta­je strzał mię­dzy oczy, gdy inny ojciec nie­umyśl­nie zabi­ja swo­je dziec­ko. Takie sytu­acje budzą i zwra­ca­ją uwa­gę na fakt, że nale­ży wyjść ze swo­jej orbi­ty i spoj­rzeć na innych znaj­du­ją­cych się dooko­ła. Patrzeć sze­rzej niż tyl­ko na wła­sny nos.

Naszym wspól­nym Słoń­cem jest prze­cież Pol­ska, a każ­dy Polak to pla­ne­ta. Może­my obra­cać się po ści­śle usta­lo­nych tra­sach albo spró­bo­wać prze­cie­rać nowe szla­ki. Nie na "hur­ra!", ale w spo­sób prze­my­śla­ny, mądry, w opar­ciu o doświad­cze­nie pozo­sta­łych pla­net, dłu­żej żyją­cych w ukła­dzie pla­ne­tar­nym. Da się? Na razie się nie da. Men­tal­ność skrze­czy.

Można narzekać, jeśli jest na co

Świat nie jest czar­no-bia­ły, choć dome­ną wła­śnie tych mło­dych ludzi jest widzieć go zero-jedyn­ko­wo. Moż­na narze­kać i robić swo­je, a nawet być szczę­śli­wym! Nie trze­ba rzy­gać tęczą i łapać każ­dej sro­ki za ogon, by udo­wod­nić świa­tu i sobie, że "da się". Nie trze­ba też robić dobrej miny do złej gry. Cza­sem trze­ba się pod­dać, by pójść dalej i osią­gnąć wię­cej, ale to wyma­ga doj­rza­ło­ści i umie­jęt­no­ści prze­ży­wa­nia trud­nych okre­sów w swo­im życiu. Nikt nie nauczył mło­dych, by radzić sobie w trud­nych warun­kach, dla­te­go nie dziw­ne, że spie­prza­ją jak boć­ki do cie­płych kra­jów. Boć­ki jed­nak w koń­cu wra­ca­ją, wiją gniaz­da na pol­skich domach i wycho­wu­ją mło­de. Pola­cy nie­ko­niecz­nie.

Moje marze­nie speł­ni­ło­by się, gdy­by w tym kra­ju star­si chcie­li poma­gać mło­dym lepiej żyć. By robi­li im (mądre) warsz­ta­ty odpor­no­ści i prze­ży­wa­nia trud­nych momen­tów, dzie­li­li się doświad­cze­niem, a tak­że miej­sca­mi pra­cy. By jed­ni myśle­li o dru­gich, ponie­waż są od sie­bie zależ­ni. Wte­dy takie Wojt­ki nie musia­ły­by #Nie­Na­rze­kać, by móc się cie­szyć, dzie­lić swo­im doświad­cze­niem i lan­so­wać CV.

Tak. W pią­tek, 13 czerw­ca dokład­nie tego bym sobie życzył.

Czy świat bar­dzo się zmie­ni, gdy z mło­dych gniew­nych wyro­sną sta­rzy, wkur­wie­ni? (Jonasz Kofta)

Zdjęcie zarąbałem z fejsa młodego gniewnego Kardysia
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter