Maciek 'Troyann' Trojanowicz - internetowe brzydkie kaczątko

Maciek 'Troyann' Trojanowicz - internetowe brzydkie kaczątko

W Inter­ne­cie uży­wa ksyw­ki Troy­ann. Swo­je­go blo­ga nie pro­wa­dzi zbyt dłu­go, ale zna­lazł już miej­sce w sie­cio­wej zawie­ru­sze i nadal jest nie­śmia­łym, skrom­nym face­tem. Przed Wami kolej­ny odci­nek zna­ni nie­zna­ni, z Mać­kiem Tro­ja­no­wi­czem w roli głów­nej.

Na Troyanna nie ma żadnego antywirusa

Na blog Troy­an­na tra­fi­łem na samym począt­ku moje­go pisa­nia. Sam autor był dosyć cie­ka­wym przy­kła­dem mło­dzień­ca, któ­ry dzię­ki swo­jej pasji zaczął zara­biać. War­to prze­czy­tać histo­rię jak dzię­ki blo­go­wi dostał ofer­tę pra­cy. Jego opo­wieść była dla mnie jed­ną z inspi­ra­cji w tam­tym cza­sie, choć dziw­nie się czu­łem jako sta­ry koń, któ­ry już w nie­jed­nym pie­cu wypie­kał bułecz­ki, że ów gów­niarz zako­sił Inter­net tak szyb­ko. Jak wia­do­mo, co nagle, to po dia­ble.

Spo­glą­da­jąc na blo­gos­fe­rę, gdzie rzą­dzi pod­kre­śla­nie swo­jej wyjąt­ko­wo­ści Maciek wyda­wał się taki zwy­czaj­ny, nie­cie­ka­wy, wręcz nud­ny. Jak to moż­li­we, że dosyć intro­wer­tycz­ny facet robi pokaź­ne kro­ki naprzód? Ostat­nia infor­ma­cja, któ­ra poszła w świat, że znów zmie­nił pra­cę, potwier­dzi­ła tyl­ko moje obser­wa­cje.

Mać­ka cechu­ją mało spo­ty­ka­ne w Inter­ne­cie wła­ści­wo­ści. Zaskar­bia sobie ludzi przez bycie sym­pa­tycz­nym, skrom­nym i dosyć nie­pew­nym, ale bar­dzo pra­co­wi­tym osob­ni­kiem. Gdy po raz pierw­szy spo­tka­li­śmy się na żywo na Blog Experts #3, wła­śnie spa­lił ner­wo­wo swo­ją pre­zen­ta­cję i się­gał po papie­ro­sa, by spa­lić też tytoń. W krót­kiej roz­mo­wie oka­za­ło się, że bar­dzo moc­no nie wie­rzy w sie­bie, ale ma nie­od­par­tą chęć zdo­by­wa­nia świa­ta. Połą­cze­nie dosyć dia­bel­skie i zwia­stu­ją­ce kło­po­ty, ale jakie pięk­ne! Naj­cie­kaw­sza była moty­wa­cja Troy­an­na, żeby cią­gle się roz­wi­jać i pra­co­wać, sta­wać się lep­szym niż się jest. Mimo pora­żek.

Troy­ann jest przy­kła­dem mło­de­go czło­wie­ka, któ­ry wie cze­go chce, ale nie roz­czu­la się nad sobą prze­sad­nie. Ba! Mam wra­że­nie, że jest dla sie­bie zbyt suro­wy, ale para­dok­sal­nie ta rzad­ko spo­ty­ka­na wśród jego rówie­śni­ków cecha daje mu fory. Twier­dzi, że jest brzy­da­lem i musi nad­ra­biać inte­li­gen­cją. Ja z kolei uwa­żam, że to ład­ni muszą wywa­lać inte­lekt na wierzch, ponie­waż nikt nie wie­rzy, że mają mózg. Tro­ja­no­wicz na pew­no posia­da i kibi­cu­ję, by marsz­czył korę tak, jak to robił do tej pory. Po swo­je­mu, ze wzlo­ta­mi, upad­ka­mi, cza­sa­mi nie­zbyt doj­rza­ły­mi akcja­mi, ale wła­śnie o to cho­dzi w byciu tak naj­zwy­czaj­niej wyjąt­ko­wym.

Życzę Mać­ko­wi powo­dze­nia w nowej pra­cy i wiem, że na pew­no jesz­cze nie­raz spo­tka­my się nie tyl­ko na inter­ne­to­wych ścież­kach. Gdy patrzę na takich mło­dych, głod­nych suk­ce­su, któ­rzy cięż­ko pra­cu­ją na swo­ją pozy­cję, musz­kie­ter­skie blo­ger­skie ser­ce mi rośnie. Tak się powin­no iść po swo­je.

Gra­tu­la­cje, Troy­ann!

Zdjęcie w nagłówku autorstwa Anety Pomieczyńskiej