List otwarty do zamkniętych głów

List otwarty do zamkniętych głów

Uwa­ga! Będzie o wycin­ku blo­gos­fe­ry, na któ­rym kom­plet­nie się nie znam. O modo­wym kur­wi­doł­ku.

Zauwa­ży­łem jed­ną cie­ka­wą wła­ści­wość. Więk­szość "arty­stów" blo­go­wo-modo­wych ma zadar­te nosy i zamknię­te gło­wy. Ewi­dent­nie jest to chy­ba naj­gor­szy sort blo­ger­ski, ponie­waż naj­bar­dziej nara­żo­ny na zapa­trze­nie w sie­bie. Być może jest to pro­blem zbyt czę­ste­go spo­glą­da­nia w lustro i pyta­nia sie­bie luste­recz­ko powiedz prze­cie, kto jest naj­pięk­niej­szy na świe­cie?. Lustro mil­czy, a jak powszech­nie wia­do­mo, mil­cze­nie ozna­cza zgo­dę. Nie dziw­ne więc, że psy­cha pokie­ra­szo­wa­na, a zacho­dzą­ce zmia­ny dale­ko idą­ce.

Ina­czej jest już z inter­ne­to­wą publi­ką. Ta nie zno­si mil­cze­nia i pust­ki. Uwiel­bia napie­przać, szu­kać dziu­ry w całym, szy­dzić i nisz­czyć to, co ktoś sobie budu­je od pod­staw. To z kolei naj­gor­szy sort czy­tel­ni­ka, jeśli w ogó­le moż­na go tak nazwać. Jest jed­nak jesz­cze jed­na, dużo bar­dziej wyra­fi­no­wa­na nacja. Znaw­cy.

Przy­cho­dzi taki moment w życiu adep­ta, że sta­je się znaw­cą. Nie takim nor­mal­nym, gdzież by sobie na to pozwo­lił! Takim jedy­nym w swo­im rodza­ju, posia­da­ją­cym wie­dzę, doświad­cze­nie i nie­od­par­tą chęć do oce­ny. Z troj­ga złe­go, to jest sort prze­naj­gor­szy i nad wyraz upier­dli­wy, zdra­dza­ją­cy swo­ją pisa­ni­ną i posta­wą ewi­dent­nie mie­nie wszyst­kie­go (i wszyst­kich) mię­dzy pośla­da­mi, przy oka­zji budu­ją­cy sobie pomnik za pomo­cą wszel­kich dostęp­nych środ­ków. To wyjąt­ko­wy rodzaj ego­isty oko­pu­ją­ce­go się w swo­im głę­bo­kim jak kopiec kre­ta tune­lu prze­in­te­lek­tu­ali­zo­wa­nia. Pięt­nu­jąc posta­wy, sam je repre­zen­tu­je, bo prze­cież jest nie­głu­pi i potra­fi dodać 2 do 2.

W przy­pad­ku blo­gos­fe­ry jed­nak nie zawsze 2 do 2 to 4. Oka­zu­je się, że tutaj dzie­ci uczą dzie­ci doj­rza­ło­ści, a doj­rza­li nie mają siły się wypo­wia­dać, bo nawet wit­ki im już nie opa­da­ją. A szko­da. Mogli­by prze­cież przy­pie­przyć i poka­zać praw­dzi­wą kla­sę, któ­rej nie trze­ba by tłu­ma­czyć, ana­li­zo­wać i spraw­dzać. Coraz moc­niej odczu­wam, że Inter­net to naj­więk­sza pia­skow­ni­ca XXI wie­ku! Sama sieć oczy­wi­ście nicze­mu nie win­na, bo odpo­wie­dzial­ni za jej jakość są jak zwy­kle użyt­kow­ni­cy. Gdy użyt­kow­ni­kom olej w gło­wie się nie prze­le­wa, uszczel­ki pusz­cza­ją, a wraz z nimi tak­że i ner­wy, efek­tem są publicz­ne pła­cze i listy otwar­te do pła­czą­cych nie­wiast. Pra­wie jak zde­rze­nie MózgaWaż­nia­kiem. A może Pinky'ego ze Zgry­wu­sem? Gdy patrzę na blo­gos­fe­rę modo­wą prze­sta­ję widzieć róż­ni­cę. Co by nie porów­ny­wać, panu­je kli­mat baśnio­wy, baj­ko­wy i dzie­cię­cy. Może dla­te­go taki odre­al­nio­ny?

Czy­tel­ni­ku mój uko­cha­ny! Pra­gnę Cię jak zdro­wia w moim kola­nie, ale bar­dzo Cię pro­szę, abyś powie­dział mi szcze­rze, że jakaś waż­na blasz­ka w moim mózgu się odgię­ła, gdy przyj­dzie czas i prze­kształ­cę się w znaw­cę, któ­ry wie naj­le­piej. Wolę z Tobą roz­ma­wiać niż pra­wić kolej­ny morał, bo dys­ku­sja jest dla mnie waż­niej­sza od naj­święt­szej racji. Na razie nie cho­ru­ję na mam­ra­cjo­nizm.

A Ty myśl, mój kocha­ny. Ana­li­zuj, Ty inte­li­gent­na bestio. Wycią­gaj wnio­ski z otwar­tej cza­py, a jak masz zamknię­tą, może­my razem poszu­kać klu­cza i zro­bi­my Ci tre­pa­na­cję, któ­rej będziesz współ­au­to­rem. Nie zosta­wię Cię na lodzie, nawet jak się wybu­dzisz po nar­ko­zie i świat oka­że się inny. Nie płacz jak Mer­ce­des, bo ina­czej BMW (będziesz miał wyrzu­ty), że nie dałeś rady. Jeśli już musisz, naj­le­piej zrób to gdzieś po cichu, w kąt­ku, wtu­lo­ny w ramię swo­je­go part­ne­ra. Nie pisz też tyrad jak Wol­no­sty­lo­wy Woj­tek, nawet do pamięt­ni­ka. Nie wypa­da prze­cież uczyć, jeśli same­mu się nie umie.

Po pro­stu bądź. I patrz. Po swo­je­mu. Żyje­my (na razie) w wol­nym kra­ju, więc war­to, aby tej wol­no­ści nie mar­no­wać na pier­do­ły.

PS

Dzię­ki za inspi­ra­cję Jes­si­ce Fre­esty­le Vogu­ing.

photo credit: JD Hancock via photopin cc