L.A.S., płyta „Szum” – las szumi świeżością

L.A.S., płyta „Szum” – las szumi świeżością
Ocena4.5
  • Muzyka
  • Teksty
  • Kreatywność
  • Technika

Za nazwą L.A.S. stoi Jacek Lachowicz, były klawiszowiec Ścianki i Lennego Valentino. Płyta „Szum” wyszła w marcu 2014, ale do mnie dotarła dopiero niedawno. Od kilku dni tłukę ją non-stop i nie mogę się oderwać.

Nie podejrzewałem siebie nigdy o to, że będę aż tak zafascynowany elektroniką. Może dlatego „Szum” mnie przekonuje, ponieważ cała płyta jest w języku polskim. Mam do niego słabość, zawsze miałem i cieszy mnie, gdy powstają produkcje polskie nie tylko w nazwiskach, ale i w słowach utworów.

Najbardziej uderzyła mnie ilość powietrza, eteryczności i świeżości, która panuje na krążku. Rzadko kiedy, taplając się w niszy i alternatywie, nie męczę się i chcę zostać na dłużej. W przypadku Lachowicz Audio System (L.A.S.) forma wchodzi w interakcję z treścią. Elektroniczne beaty, wprawiające w trans melodyjne podkłady oraz ciekawy głos Jacka tworzą monolit dobrej i lekkiej muzyki. Nie czuje się przesady w akompaniamencie, wręcz powiedziałbym, że środki są ograniczone do minimum. Tu akurat to działa na plus w odbiorze całej płyty.

W warstwie tekstowej dzieje się również niewiele, ale bardzo inaczej niż „zwykle”. Gdy słuchałem „Szumu” któryś raz z kolei, odkrywałem nowe znaczenia, nowe treści, które autor miał na myśli. To chyba czyni tę płytę pewnego rodzaju uniwersalną dawką pozytywnej energii, nieco tylko przyprószoną fantazją pochodzącą z innej planety. Błogostan, w który Lachowicz wprowadza słuchacza z każdym kolejnym numerem pozwala na ucieczkę z realnego świata i przyjemny, niemęczący odlot kontrolowany. Bez zobowiązań, bez nakazów, bez ciśnień. To najpiękniejszy i najbardziej uzależniający aspekt ten płyty: zaproszenie do leśnego świata bez żadnych oczekiwań.

Moim muzycznym faworytem na płycie jest przedostatni utwór pt. „Ziemia ocaleje” . Chwilę zastanawiałem się o czym traktuje. Zrozumiałem, gdy po całym dniu gonitwy za chlebem, usiadłem w fotelu i go odtworzyłem. Wtem doszło do mnie, że w tym ciągłym biegu zapominam o tym, że moje myśli powinny się werbalizować, że ciągła walka o lepsze, która tak cyklicznie męczy ludzkość jest kompletnie niczym wobec istnienia Ziemi, minimalnego przesuwania się kontynentów czy przenoszonych w „zębach wiatru” dwóch ziaren piasku. W prostym tłumaczeniu problemy życia codziennego są niczym wobec wieczności i choć to absurdalnie oczywiste, to jednak często zdarza się zapominać, by nie brać spraw doczesnych zbyt poważnie.

W tekstach można znaleźć niewielką ilość grafomanii i błędów. Nie przeczę, że i mnie to nie raziło, ale biorąc pod uwagę alternatywność projektu, to chyba działa na korzyść, naznaczając „Szum” autorskimi bliznami Lachowicza. Wydaje się, że dla artysty oddającego siebie w twórczości to największy komplement. Mam nadzieję, że L.A.S. będzie się rozwijał i wkrótce usłyszę kolejne powiewy pachnące świeżym szumem drzew. Przyda się przyjemny przeciąg w polskiej muzyce.

Jeśli chcesz nabyć płytę L.A.S. „Szum” – skorzystaj z oferty Empiku. W momencie, gdy dokonasz zakupu z podanego linku – ja otrzymam prowizję, więc ostatecznie Ty staniesz się posiadaczem płyty, a ja zarobię. Skorzystamy więc obydwoje, a ja będę Ci za to bardzo wdzięczny. Dziękuję!
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)