Krzycz, Dyrektorze!

Krzycz, Dyrektorze!

Każdy człowiek ma swoje granice. Zwłaszcza ten, który uczciwie bierze odpowiedzialność za innych. Stosunek pracowników do szefa tak naprawdę jest istotą wizerunku całej firmy. Czy dyrektor może więc w paru żołnierskich słowach wyjaśnić co mu się nie podoba?

Dyrektor rzuca kurwami? Niemożliwe!

Oburzenie. No bo jak to tak, że taki zawsze elegancki i na poziomie. Uśmiechnięty przychodzi i pyta, jak tam się pracuje. Jak to możliwe, że w jednej chwili zmienia swój język i ładunek emocjonalny w komunikatach o 180%? Nic w tym nienormalnego. Jak ma do czynienia z bandą patałachów, którzy szukają tylko pretekstu, by nic nie robić, to rzeczywiście trudno, by nie rzucić w nich szczerą soczystą kurwą. Możemy sobie dywagować jak sprawa wyglądała naprawdę w Teatrze Muzycznym w Poznaniu, ale w tym wypadku trzymam sztamę z Panem Dyrektorem Przemysławem Kieliszewskim. Sam jestem zwolennikiem używania mocniejszych słów komunikowanych olewusom jak wszystkie inne sposoby zawodzą, ale doskonale wiem, że lepiej to załatwiać w cztery oczy.

Mail Dyrektora Kieliszewskiego do pracowników

Czy postąpił źle, że wymagał od pracowników… pracy? W żadnym wypadku. Czy popełnił błąd zostawiając „ślad” w mailach – tak, bo dużo lepiej na wyobraźnię działa rzucenie mięsem bezpośrednio w masarza.

Dlaczego mamy się oburzać, gdy Pan Przemysław wychodzi z siebie i swoją frustrację wylewa niczym wiadro pomyj na Viniego i Rafała? Ja mu się osobiście nie dziwię, a z aferki powinna wyciągnąć wnioski cała trójka. Dyrektor już przeprosił, jak to na odpowiedzialnego człowieka przystało, a ja jestem ciekaw czy szanowni pracownicy również ukorzyli się i posypali głowę popiołem przed swoim szefem. Im się jakoś nie oberwało (bo pomijam to, że ktoś musiał być bardzo grubą tłustą świnią, aby taki list puścić do mediów – widocznie Dyrektor Kieliszewski jest pracowity i zależy mu na rozwoju, co nie zawsze idzie w parze z zaangażowaniem jego załogi, więc całe wydarzenie służy tylko oczernieniu rzeczonego).

Zapomnieliśmy już?

Cofnijmy się jednak w przeszłość. Na pewno znacie Tomasza Lisa i Kamila Durczoka, bo są jednymi z czołowych polskich znanych dziennikarzy. Przypomnijmy sobie ich słynne „wtopy”.

Czy Lis kogoś tutaj obrażał? Nie. Dźgał rzetelnie za niedoróbki i dziadostwo. Po tej „wpadce” polubiłem go jeszcze bardziej. Za zaangażowanie i odpowiedzialność za materiał, który prezentuje odbiorcom.

A słynny fuckup Kamila Durczoka?

Do tej pory nie wiem kto to jest Rurek, ale mam nadzieję, że powiedział Wolanowi, a ten załatwił czyszczenie mebli. Niby burza w szklance wody, ale każdy na miejscu Durczoka byłby tak samo solidnie zdenerwowany, gdyby stół oglądany przez kilka milionów ludzi był rzeczywiście uświniony. Na tym polega profesjonalizm, gdy chce się, by wszystko było „na cacy”. Wychodzi na to, że przy zawodowym podejściu do powierzonych zadań dobry materiał jest tak samo ważny jak wizerunek. To podstawowe zasady, które odróżniają pracownika jakoś od człowieka jakość, zwłaszcza jeśli zaręcza on za efekt swoją gębą.

Potrzebna jest świadomość pracy zespołowej i szacunek do szefów, którym powierza się wymagające zadania do wykonania. Każdy powinien znać swoje miejsce w szeregu i być dobrym narzędziem w rękach zarządzającego. Do tego jednak potrzeba dojrzałości i zaufania, którego ewidentnie zabrakło w teamie Dyrektora Kieliszewskiego. Ostatecznie to nie on powinien tłumaczyć się opinii publicznej. Na niego jednak spadła odpowiedzialność i za Viniego, i za Rafała, i za niepotrzebne dziwki w tekście. On zdał egzamin, więc mam nadzieję, że za miesiąc na stronie Teatru Muzycznego w Poznaniu aktualności będą wprowadzane z prędkością światła. W przeciwnym wypadku Vini i Rafał powinni przeprosić, a później złożyć wypowiedzenie.

photo credit: Eldkvast via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest0

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Zgadzam się z Twoimi argumentami. Ale zgadzam się również z tym co jest w komentarzach. Od człowieka na tym stanowisku poza kompetencjami pracowniczymi wymaga się również tych personalnych.
    Jesli ktoś tego nie pojmuje, może nie powinen zajmować konkretnego stanowiska. O przewidywaniu konsekwencji zostawiania takich śladów na „papierze”, można by pisać książki. A mimo to gość będący głową kulturalnej instytucji który wie co to internet skoro tak się dopomina zmian popełnia takiego babola.
    Myślisz, że on jeden ma takich pracowników? Że jemu tylko zdarzają się chwile bezsilności i wkurwienia? To chleb powszedni każdego kto pracuje z ludźmi.
    Ja czasem dostaje takie maile, że muszę wyjśc na spacer żeby ochłonąc. Skala bezczelności, chamstwa i prostactwa w mailach jest po-ra-ża-ją-ca. Pisałam o tym ostatnio.
    A mimo to ani ja ani żadna ze znanych mi osób które bywają adresatami tak sformułowanej treści nie rzuca w mailach mięsem. Tak się odróżnia profesjonalistę od buraka.
    Sorry. Brutalne ale prawdziwe.
    Pan dyrektor wyłącznie sobie wystawił świadectwo.
    Publikacja korespondencji mieści się w ramach buractwa oana dyrektora. Więc niestety, mamy remis w konteście bycia prostakiem.

  • rozsądna

    Cóż, dyrektor Kieliszewski nie wykazał się niestety kompetencją, profesjonalizmem i dalekowzrocznością. Po to są zarządzenia, instrukcje wewnętrzne i zakres obowiązków na poszczególnych stanowiskach, żeby dokładnie i szczegółowo ustalać obowiązki pracowników, a kontrole wewnętrzne, ewentualnie mechanizm upomnień i nagan, by je egzekwować. I nie potrzeba wtedy takich żenująco niekulturalnych maili w instytucji kultury. Wystarczy trzymanie się procedur.

    I w sytuacji konfliktu między pracownikami a dyrektorem takie wykorzystanie tego typu korespondencji było łatwe do przewidzenia, więc nie rozumiem, co chciał osiągnąć czy pokazać wysyłając te maile.

    • Ja się domyślam, ale nie powiem.

      • rozsądna

        Jak się domyślasz, to nas oświeć. Nie wiesz, że nie należy trzymać światła pod korcem? :)

        • Ty już oceniłaś dyrektora, dosyć jednostronnie zarzucając mu brak profesjonalizmu, więc trudno będzie odwieźć Cię od takiego toku rozumowania. Dla mnie z kolei wypuszczenie takiego maila przez jakiegoś „życzliwego”, z którego jasno wynika, że atmosfera pracy w tej firmie jest dosyć luźna, a związki z pracownikami bliskie – jest jawnym skurwysyństwem wobec dyrektora i ma na celu osłabienie jego pozycji. Może zwolnić by go chciała ekipka za to, że czegoś od niej wymaga?
          Schemat działania, który proponujesz jest idealnie piękny, ale z praktyką niewiele ma wspólnego. Istotą jakiegokolwiek sporu byłby ton, nie treść. Forma jest naganna, co nie zmienia faktu, że facetowi puściły już nerwy, więc zrobił to z klasycznej bezsilności. Bo mu zależy i na ludziach, i na tym teatrze. Dziwię się, że tego jakoś między wierszami nie zauważyłaś.

          • rozsądna

            Miej świadomość, że taki „życzliwy” znajdzie się w każdej ekipie. I dlatego osoba kompetentna na stanowisku dyrektora nie „popełnia” takich maili, jakkolwiek blisko by nie była ze swoimi pracownikami. A „luźna” atmosfera i zbyt bliskie związki z pracownikami sprzyjają właśnie takiemu rozprzężeniu wśród załogi.

            I znów kłania się zasada „złotego środka” :)

          • Oceniasz kompetencje dyrektora po jego mailach? Ciekawa podejście.
            Złotego środka nie ma. Jest za to rozsądek i wyobraźnia.

          • rozsądna

            Nie znasz, widzę, natury ludzkiej. Nienawiść i złość zaślepia i nie myśli się wtedy logicznie. Dlatego od osoby na stanowisku wymaga się przede wszystkim opanowania i umiejętności egzekwowania obowiązków od pracowników. Jeśli z jakiejkolwiek przyczyny nie radzą sobie z tym zadaniem, to znaczy, że nie są odpowiednimi osobami na to stanowisko. Zawsze liczy się skuteczność. To nic osobistego.

            A wina zwykle leży po środku.

          • Czyli z natury każdy jest idiotą? :) To rzeczywiście, nie znam się.
            Jak dla mnie na stanowisku kierowniczym oczekuje się przede wszystkim kompetencji. Kwestia kultury i obycia jest sprawą drugorzędną, ale najlepszego dyrektora mogą zniszczyć pracownicy. Z tej właśnie wspomnianej zawiści i złości. Skuteczność jest potrzebna, ale ludzie nie są robotami, zwłaszcza w instytucjach kultury. Jakoś mam wrażenie, że masz bardzo dużo racjonalnych książkowych porad, które mijają się totalnie z rzeczywistością. Są nieco zbyt wyidealizowane, czyli nieco nieprawdziwe. To też nic osobistego.

          • rozsądna

            To chyba znaczy, że jestem ideałem :) Bo tak się składa, że jestem dyrektorem i tak właśnie działam. Ale jest faktem, że jestem kobietą i mam inne metody niż mężczyźni-dyrektorzy. I oczywiście nie przeklinam, więc taki mail nie wchodzi w rachubę.

          • Zapewne tak, nie wypada mi polemizować :)

          • rozsądna

            Schemat jest obowiązujący w każdej firmie. Ustawowo narzucono obowiązek kontroli zarządczej i analizy ryzyka w każdej instytucji, więc w teatrze też. Po prostu dyrektor zaniedbał wprowadzenie odpowiednich procedur w życie i sam narobił sobie problemów.

            Ja też miałam do czynienia z osobą, która robiła mi dywersję w firmie, podważała mój autorytet, usiłowała mnie pouczać, jak mam wykonywać swoje obowiązki, bo byłam znacznie od niej młodsza i zostałam jej szefową. Powiedziała mi, że dla niej jestem małą dziewczynką, a ona zjadła zęby na tej robocie. Ale ja przy pierwszej nielojalności ostrzegłam ją, że sobie na to nie pozwolę, bo to ja decyduję, co i jak się będzie robić, a ona ma wykonywać moje polecenia. Jak w złości podniosła na mnie głos,to ją spokojnie poinformowałam, że nie życzę sobie takiego tonu w naszych rozmowach i albo się natychmiast uspokoi, albo ma zamilknąć i zgłosić się do mnie na rozmowę, jak nauczy się nad sobą panować.
            A przy kolejnej wpadce dostała pisemne upomnienie z wpisaniem do akt wraz z uzasadnieniem. I się natychmiast uspokoiła, a ja po jakimś czasie ją awansowałam na kierownika filii, bo widziałam jej potencjał, jej wiedzę, jej potrzebę kreatywnego działania i dałam jej szansę wykazania się na samodzielnej placówce, daleko ode mnie :)

            I okazała się bardzo dobrym kierownikiem, a ja chętnie słucham uwag, jakie zgłasza, bo ma doświadczenie i inną perspektywę, zaś ona nauczyła się mnie szanować, bo zobaczyła zmiany i postęp.

            Jak widać wystarczyły procedury, żeby utemperować niepokorną :)

          • Rzeczywiście, dobra historia, co jednak nie oznacza, że typowa. Twoja :)

          • rozsądna

            Wszystkie historie, które gdziekolwiek opisuję są prawdziwe. Jeśli jeszcze tego nie zauważyłeś jestem bardzo konkretna i nie potrzebuję zmyślać, żeby komuś imponować z tej prostej przyczyny, że nie obchodzi mnie opinia innych na mój temat, tylko moja własna :)
            Wiem – jestem okropna w swoim zadufaniu :)

          • W takim razie po co komentujesz moją opinię? Przecież nie zmienię mojego podejścia dlatego, że Ty uważasz inaczej. W jakimś sensie temat też dotyka Ciebie, skoro jesteś dyrektorem. Nie uważam Cię za zadufaną, raczej pewną swoich racji dowartościowaną osobę. Nikogo więcej.

          • rozsądna

            Opcja „komentarze” jest po to, żeby wyrażać swoją opinię, nieprawdaż? Ty wyrażasz swoją, a inni swoją i to wcale nie znaczy, że chcą Cię na siłę do czegoś przekonać – po prostu przedstawiają swój punkt widzenia, który wcale nie musi być zgodny z Twoim.
            Chyba chcesz mieć tutaj inteligentnych, myślących niezależnie ludzi, a nie potakiwaczy? Wymiana poglądów pozwala poszerzyć horyzonty, spojrzeć na problem z innej niż własna perspektywy, rozwija osobowość, więc nie zamykaj się na to :)

            „Umysły są jak spadochrony – niebezpieczne tylko wtedy, gdy się nie otwierają”

          • Czy ja jestem zamknięty na rozmowę i opiniowanie? Skąd ten wniosek? Pytam dlaczego wyrażasz opinię, a później piszesz, że nie interesuje Cię opinia innych poza Twoją.

          • rozsądna

            Napisałam, że nie interesuje mnie opinia innych na temat mojej osoby, a nie poglądy innych ludzi, a to znacząca różnica. Uwielbiam wymieniać poglądy, bo to pozwala mi lepiej zrozumieć motywy działań innych ludzi, ich sposób myślenia, a w konsekwencji lepiej zarządzać zespołem.

          • Ja zdecydowanie wolę być częścią zespołu niż nim tylko zarządzać, a o sobie słyszałem już wszystko, więc niewiele mnie dziwi. Mam zamknięty umysł na zamknięte argumenty, dlatego Twoje wyidealizowane nieraz hasła, podparte niektórymi cytatami mnie trochę rozkładają :) Nie mówię, że to coś złego, ale mnie czasem trochę śmieszy, wybacz :)

          • rozsądna

            Nie masz żadnych ideałów? Tak kpisz sobie z cytatów, które mają służyć lepszemu rozumieniu świata, ludzi, osobistemu rozwojowi? Uważasz, że już jesteś doskonały i nie musisz się rozwijać, stawać się co dzień lepszym człowiekiem? Nie masz żadnych życiowych drogowskazów? Czy to nie brak pokory z Twojej strony? A może wręcz pycha?

            Czasami warto poświęcić trochę czasu refleksji nad własną osobą.

          • Czasem warto, zgadzam się. Mylisz pychę z pewnością siebie. Taki jestem w sobie zadufany ;) Twoja analiza czasem sprowadza Cię zwyczajnie na manowce i tyle. Przyjmij to.
            Zastanów się dlaczego tu wracasz i o czym zazwyczaj piszę, wtedy nie będziesz zadawać tych pytań.
            Lubię cytaty, ale jak wszystko w nadmiarze, nie lubię, gdy są świechtane na prawo i lewo. Tracą moc.

          • rozsądna

            Nie miałam świadomości, że tak Cię tutaj zasypałam cytatami, wybacz :)

            A osobiście uważam, że dobre rzeczy warto powtarzać i tysiąc razy, bo się komuś zakodują w podświadomości i zaczną na nią oddziaływać.

          • Jasne, ale nic na siłę. To, co dobre dla Ciebie niekoniecznie jest uniwersalnie dobre dla każdego innego.

            Pięknie przyczatowaliśmy. A to wszystko w ramach przerwy w pisaniu jakichś referatów o systemach podatkowych i koncepcjach zarządzania.