Kot nigdy nie będzie krową

Kot nigdy nie będzie krową

Z krowami to jest tak, że to takie zwierzaki stacjonarne, do tego dają się doić. Koty natomiast nie dość, że zawsze spadają na cztery łapy, to jeszcze chadzają własnymi ścieżkami, dlatego kot nigdy nie będzie krową.

Prawo dżungli

Wszyscy znamy prawo dżungli. Wygrywa zawsze silniejszy. W życiu człowieka niby mówi się, że owe zasady też funkcjonują, ale ja się z tym nie zgadzam. Nasza dżungla rządzi się nie prawem siły, ale sprytu i zaradności.

Wiem, że podział ludzi na koty i krowy jest mocno krzywdzący i generalizujący, ale na potrzeby moich mikołajkowych dywagacji musicie mi wybaczyć (no nie macie wyboru). Zatem scharakteryzujemy sobie teraz zwierzęce pierwowzory.

Miałem kiedyś kota

Uratowałem kiedyś kota z rąk człowieka, który raczej nie widział w nim stworzenia tylko kolejną gębę do wykarmienia, wiec chciał topić. Nie udało się i tak oto zostałem posiadaczem wrednego sierściucha. Zwierzak ów był szczególnie złośliwym egzemplarzem, ale jednego mu nie mogę odmówić – mądre to było stworzenie. Zawsze potrafiło na siebie zwrócić uwagę, kiedy trzeba podrapać, pocharczeć, pomiauczeć czy zawalczyć o swoje miejsce na biurku, zwłaszcza, gdy pisałem coś na klawiaturze (uwielbiał na nią włazić). Mimo tego, że nieraz doprowadzał mnie do wrzenia i ewidentnie chodziło mu o to, by mnie wkurzyć, to kochałem stworzaka, hołubiłem i karmiłem. Odpłacał towarzystwem w samotności i wygrzewaniem bolących miejsc.

Nigdy nie miałem krowy

Nie miałem babci na wsi, by pobawić się dojkami krowy. Nigdy nie haratałem mleka z wymion, a chciałbym kiedyś spróbować. Za to u wujka kiedyś widziałem krowę i zawsze niezdrowo się podniecam jak przemierzam Polskę, a jakaś łaciata Mućka (albo kilka Muciek) robi muuuuu!. Jako czysty teoretyk mogę stwierdzić, że mlekodajka to zwierzę domowe przeznaczone do wykorzystania. Jej funkcja jest prosta – ma dawać. I daje, dopóki ktoś jej nie przerobi na pasztet. Je, pije, wypróżnia się i mlekiem płynie. Krowa zatem wiedzie prosty żywot, ale jakże ważny społecznie.

Kim jesteś?

W życiu i w internecie spotykam wielu kotów, nawet lwów, które nie tylko potrafią spaść na cztery łapy, ale i pożreć ofiarę. To wieczni łowcy, niespokojne duchy, poszukujący nie tylko pożywienia, ale swojego miejsca na Ziemi i celu, do którego można dążyć. Przemierzają pół świata, by nieraz dojść do prostych prawd. Są zaradni i potrafią zmieniać świat lub co najmniej na niego wpływać. Niestety koty to gatunek na wyginięciu, który w bólach rzeczywistości próbuje się odrodzić.

Z drugiej strony barykady, znakomitą większość stanowią krowy. Lubią wygodne życie na poziomie fizjologicznym. Bezrefleksyjnie zajadają się prozą dnia codziennego. Ryczą głośniej niż lwy, bo w stadzie siła. Co bardziej zepsute egzemplarze nawet nie dają się doić. Ba! To one próbują wykorzystywać inne przedstawicielki gatunku, bo własne mleko już nie wystarcza. A żeby zmieniły zdanie o sobie? Zapomnij. Krowa nigdy nie zmienia zdania, nawet jeśli je ma (a nie zawsze ma i jak nie ma, to też nie zmieni!).

Nie da się pogodzić krowy z kotem. Kot nigdy też nie stanie się krową, co najwyżej przestanie pić mleko w ramach diety. Jak zatem te dwa byty mogą współistnieć? To zdaje się – niemożliwe. Wiem doskonale, że dziki kot prędzej czy później zaatakuje krowę i ją pożre, ryzykując strzał z kopyta. Krowy jednak mi nie żal. Ona nie zmieni świata. Ona nie potrafi zmienić nawet siebie. Krów poza tym jest za dużo. Kot tymczasem musi uważać, by spryt i wiara w sprawność kończyn go nigdy nie zawiodły. Inaczej stratują go krowy.

Ja jestem lwem, ale lubię mleko, dlatego z krowami staram się żyć w zgodzie (bo przecież one też są potrzebne). Zamiast walczyć z rzeczywistością, tworzę własną. Nie dam się wydoić bez mojej zgody i na mój wyraźny rozkaz. A jak to jest z Tobą?

photo credit: Tambako the Jaguar via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • A ja jestem leniwcem. Mam swoją gałąź z której sobie zwisam, patrzę na koty i krowy z góry i uśmiecham się tajemniczo. Ociekam zajebistością.

    A w domu mam trzy kocie panie, które wielbię, a one ewidentnie lubią mnie i mą Wybrankę, okazując to przez ładowanie się nam na zmianę na kolana i relaksujące mruczenie. I króla mam. Uroczy zwierz.

  • Wiadomo, że kotem. Tylko, że przez za długi czas kanapowym zamiast wolno wychodzącym. Od czasu wychodzenia dalej niż do miski z mlekiem o wiele lepiej mi się żyje ;>

  • strach – ten od wróbli

    Jestem kotem.. (taką mam nadzieję) Chciałabym nim być również w oczach innych. Nie wchodzi w grę, by myślano o mnie jak o krowie. Czy sam również masz ten problem?
    Tak, krowy są przydatne, ale jestem z rodzaju tych dumnych kotów, które taką uwagę traktują jako obelgę. Wściekam się, zazwyczaj skrycie, za każdym razem, gdy ktoś uważa, że postąpię jak krowa albo się dziwi, że w pewnej sytuacji już jak krowa nie postąpiłam.
    Gdy tak uważa krowa to pół biedy, ale gdy moje patrzenie na świat wytyka mi inny kot, to już szczyt wszystkiego..

    Tak sobie myślę.. jak to jest z dziedziczeniem takich cech? Moja rodzinka to jednak krowy.. A tu taki totalny kot się trafił..

    Na razie na powyższe rozmyślania odpowiem sobie jednym z mych ulubionych sentencji: „To nic, że urodziłem się na kaczym podwórku. Ważne, że wylęgłem się z łabędziego jaja.”

    • Być kotem, a mieć świadomość, że się jest kotem to dwie różne sprawy. We mnie drzemał ukryty lew, przyczajony tygrys, blokowany przez stado krów. Wiem, co czujesz. Nie zamartwiaj się tym, pokaż raczej prążki na grzbiecie i wtedy krowy ocipieją ;)

    • rozsądna

      Już z samego faktu, że kotów jest znacznie mniej niż krów wynika, że większość kotów wychowuje się wśród krów :) Moi rodzice też nie potrafili zrozumieć mojego sposobu myślenia, tej niezależności poglądów, chodzenia swoimi drogami, wbrew ich radom, a mimo to dochodzenia do celów, które ich zdaniem były nieosiągalne.
      Są dobrymi ludźmi i zawsze chcą dla mnie jak najlepiej, ale oczywiście tego ICH najlepiej :) Nie potrafią wyjść poza schemat, zmieniać świata wokół siebie czy zaglądać za horyzont – zadowalają się tym, co jest, dostosowują się zamiast tworzyć swój świat.
      Poślubiłam lwa, który też nie za bardzo im pasował, bo woleli innych starających się – oczywiście w typie krów. Ale ja nigdy nie żałowałam swojego wyboru i moje dzieci to też koty, które same kształtują swój świat.

      • To trudno chyba w rodzinie kotów o krowie poglądy, więc żyć wspólnie też chyba niełatwo ;)

        • rozsądna

          Rzeczywiście często iskrzy, ale przynajmniej nie jest nudno :)

  • Ponieważ nie wiem, czy jestem kotem, czy krową, wybieram surykatkę. No…

  • Ciekawe porównanie, rozbawiło mnie zwłaszcza gdy zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie jestem krową;) I nie, nie jestem. Ale kotem też nie mogę się nazwać. Jeśli jest coś pośrodku (masz inne zwierzęce metafory na zbyciu?) to pewnie tam się uplasuję. A jeśli nie, to będę się musiała mocno zastanowić nad jedną z opcji…

    • Bądź zwierzakiem jakim chcesz, byle nie tchórzofretką :)

      • Rezerwuję lemura!